wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 2 - Niebezpieczeństwo


Niall's POV:


Spojrzałem w dół na ekran mojego telefonu, marszcząc nieznacznie brwi. Do tej pory otrzymałem dwie dziwnie groźne wiadomości, obie zostały wysłane na mojego prywatnego e-maila, o którym nikomu nie mówiłem.. który był czymś, czego nikt nie mógł się domyśleć. Przynajmniej tak myślałem.
Poczułem dreszcze wzdłuż kręgosłupa, biegnące w górę i w dół, kiedy otworzyłem nową wiadomość.


Niall Horan musi umrzeć.


Chciałem się dowiedzieć, kto mógł coś takiego do mnie wysyłać. Chciałem wiedzieć, jak znalazł mój praktycznie niemożliwy do odgadnięcia adres e-mailowy, składający się z przypadkowych liter i cyfr.  Chciałem wiedzieć, co tak złego zrobiłem, że ktoś pragnął mojej śmierci.
Zamiast zwinąć się w kłębek i zacząć płakać, byłem zmuszony udawać szczęśliwego i przykleić sobie na twarz fałszywy uśmiech. Deo siedział zaraz obok mnie i robił coś na telefonie, wiedziałem, że jeśli teraz się rozbeczę, skopią mi tyłek. Wszystkim czego wtedy pragnąłem była moja mama i ciepłe, stare łóżko, i jeszcze kilka odpowiedzi.

Co zrobiłem źle?
Dlaczego na to zasłużyłem?

Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałem, jak zwykle. Wyobraziłem sobie, że to minie, że to tylko jakiś hejter, który akurat tak się stało, że znalazł mój bardzo skomplikowany username. Nie mogłem temu pozwolić zasiać w mojej głowie niepokój, zbyt dużo rzeczy działo się w moim życiu. Nie potrzebowałem niczego, co mogło by mnie spowolnić i dodać mi jeszcze więcej stresu. Ktokolwiek to był, musiał przecież odejść.

Ale byłem w błędzie, wielkim błędzie.

*

-Gotowi, chłopaki? - zapytał Liam, biorąc do ręki mikrofon i nakładając swojego fullcapa. Mogłem usłyszeć krzyki tysięcy dziewczyn przede mną, krew pulsowała mi w żyłach.

Kocham to uczucie przed koncertem, chociaż zawsze gdzieś tam w środku byłem podenerwowany, co jeszcze bardziej podwyższało mi adrenalinę. Fakt, że ludzie przychodzili oglądać moje show, był dość dziwny.
Stanęliśmy w kółku, wyciągnęliśmy przed siebie nasze dłonie i zaśpiewaliśmy 'Back To Work' - Snow White, coś co było naszą tradycją, robiliśmy to przed każdym występem. Z butelką zimnej wody w ręce i potem lejącym mi się po plecach, wszedłem na swoją platformę i otrząsnąłem się z nerwów.

Masz to Niall, świetnie ci pójdzie.

Każdego pojedynczego koncertu powtarzałem te słowa mojej mamy, sprzed mojego pierwszego szkolnego przedstawienia w pierwszej klasie, gdzie grałem pomidora. Brzmiałoby to śmiesznie i dziwnie, gdybym powiedział to komuś na głos, więc nikomu o tym nie mówiłem.
Usłyszałem dzwonek telefonu i uniosłem brwi do góry. Byłem pewien, że wcześniej go wyciszyłem. Położyłem wodę na podłodze, popatrzyłem na ekran i kliknąłem w ikonę nowej wiadomości.

Niall Horan UMRZE.

W momencie poczułem, jakby z twarzy odpłynęła mi cała krew, byłem blady jak ściana. To było od tej samej osoby, do której nie ośmieliłem się odpisać. Jej usernamem był mix liter i cyfr, które nie miały żadnego sensu, podobnie do mojego - samo patrzenie na to mnie przerażało.
Teraz byłem tutaj, sam w ciemności, szczególnie narażony na niebezpieczeństwo.
- Zróbmy to! - krzyknął Harry gdzieś z oddali, nasze wyskocznie uniosły się w górę.
- Cholera, Harry!- przekląłem pod nosem, przygryzając dolną wargę i chowając swój telefon z powrotem do kieszeni.
Jak dotąd dostałem dziesięć anonimowych wiadomości, wszystko wskazywało na to, że były od Louisa. Zrobił mi mały żart i nie chciał się przyznać, ta myśl od razu sprawiła, że poczułem się lepiej.
Normalnie, pięć minut po otrzymaniu wiadomości, potrafiłem się uspokoić, wmawiając sobie, że ta osoba pewnie ma ze dwadzieścia lat i po prostu chce na siebie zwrócić uwagę.

Ale byłem w błędzie, wielkim błędzie.


*

Pojawiła się kolejna.
Byliśmy w naszym busie, w drodze do nowego miasta. Było późno, większość świateł została już zgaszona, prawie cała nasza ekipa poszła już spać - te noce kiedy mieliśmy więcej niż osiem godzin na sen, zdarzały się rzadko, były czymś co ceniliśmy bardzo wysoko.
Jeszcze tam byłem, siedziałem na zapleczu, gapiąc się na swój telefon i czytając to gówno. Wszystko przez tego anonima, który teraz siedział w mojej głowie. Śmieszne.
Usłyszałem pukanie do drzwi, więc szybko schowałem komórkę za siebie.
- Wejdź! - krzyknąłem cicho, nie chcąc nikogo obudzić, szczególnie Lux. Wiedziałem, że jeśli obudzę ją, obudzę wszystkich i nikt nie będzie z tego zadowolony.
Do pokoju wszedł Louis i ostrożnie zamknął drzwi. Był ubrany w gładką, białą koszulkę i luźne spodenki, które najprawdopodobniej ukradł z mojej walizki. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie na czarnej, skórzanej kanapie, klepiąc mnie w plecy.
- Też nie możesz spać? - zapytał, potrząsając głową i próbując ułożyć swoje włosy - Ja jestem zmęczony, ale za nic nie mogę zasnąć.
Pokiwałem ze zrozumieniem, wciąż niezdolny do wyduszenia z siebie jakiegoś sensownego zdania. Wciąż myślałem o tej irytującej osobie, wyobrażając sobie, kim tak naprawdę jest i co zabawnego widzi w nękaniu mnie. Chciałem wmówić sobie, że przesadzam, ale po otrzymaniu tylu pogróżek, zwątpiłem, że jeszcze kiedykolwiek będę w stanie.
- Ej, źle wyglądasz - odezwał się Lou. Wzruszyłem na to ramionami i głośno przełknąłem ślinę. Za głośno, chłopak zaczął podejrzliwie mi się przyglądać. 
- W porządku, uspokój się, powiedz o wszystkim Louisowi - obrócił się w moim kierunku - Serio, zamieniam się w słuch. O co chodzi, stary?
- Ja.. Okej. Patrz. - zamknąłem oczy i westchnąłem - Najpierw musisz mi obiecać, że nikomu o tym nie powiesz - rzuciłem mu spojrzenie, podniósł w górę swoją prawą dłoń.
- No dobra. Jest coś, co ostatnio nie daje mi spokoju i tak jakby trochę mnie wkurza. Nie wiem, może przesadzam, ale dostaję te dziwne wiadomości i nie mam pojęcia od kogo są, to jakiś anonim. Każda z nich zawiera jakąś groźbę, zawsze mówi o tym, że muszę umrzeć. Teraz jest ich już siedem.
Louis skrzywił się na moją opowieść, pokiwał głową i zapatrzył się gdzieś w przestrzeń, tak jakby się zamyślił. Lekko się uśmiechnąłem, fajnie było powierzyć komuś mój mały sekret. Wreszcie poczułem ulgę, gdybym dalej trzymał to w swojej głowie, zwariowałbym.
- Niall, jest coś, co muszę ci powiedzieć.. - powiedział Louis, patrząc na mnie z powagą.
- Taa? - zapytałem, podejrzliwie unosząc brwi - Co jest?
- Tą osobą.. jestem ja! - powiedział głośno, przez co podskoczyłem. Moja twarz się zaróżowiła przez zakłopotanie. Może za bardzo to wszystko wyolbrzymiałem. Posłałem mu uśmiech, a on poklepał mnie po kolanie. 
- No dobra, idę do łóżka - rzucił chłopak i wyszedł z pokoju.
Resztę nocy próbowałem wmówić sobie, że to wszystko nic nie znaczyło.
Ale zawsze coś z tyłu głowy podpowiadało mi , że to nieprawda.

*

- Jak się dzisiaj bawicie, Londyn? - krzyknął Zayn, powodując omdlenia i krzyki u dziewczyn. Wziąłem duży łyk z mojej tak naprawdę pustej butelki, chichocząc przy tym. Zapomniałem już o tych wszystkich wiadomościach, które dostałem kilka godzin wcześniej.
- Dobra, to będzie ostatnia piosenka na dzisiejszym koncercie - kontynuował. Z publiczności doszło mnie buczenie, znowu wybuchnąłem śmiechem. Czasem byłem zmęczony tym, że fani oczekiwali od nas milionów bisów, ale czasem fajnie było widzieć jak bardzo nas doceniają.
- Hej, chcesz banana? - zapytał Harry, podał mi jednego i usiadł obok mnie, kiedy Zayn zaczął przechadzać się po scenie. Uśmiechnąłem się do niego i pokiwałem głową, obierając owoc ze skórki. Spojrzałem w kierunku tłumu, ale jedyne co widziałem to ciemność i kilka świateł tu i tam. Potrząsnąłem głową i oparłem się na łokciach.
- Nie wierzę, że to nasz ostatni występ podczas tej trasy - westchnąłem - Szalone, prawda? Nie wierzę, że to już koniec.
- Zgadzam się - odezwał się Harry, rzucając moją butelkę wody w publiczność - Myślę, że potem pójdę do klubu, a ty?
- Eh, czemu nie? - zmierzwiłem mu włosy.

Gdzieś w rogu zauważyłem dziewczynę, była w pierwszym rzędzie, a jej twarz była zakryta. Założyłem, że to związane było z jej religią, ale wcale to tak nie wyglądało.
Nie, to było coś zupełnie innego.
- Patrz! - zachichotał Harry, rzucając teraz w tłum skórę od banana. Widziałem jak dwie dziewczyny się o nią kłócą, w końcu podzieliły ją na pół. Harry wybuchł śmiechem, klaszcząc w ręce. Lekko uniosłem kąciki ust do góry i znów spojrzałem w kierunku podejrzanej dziewczyny.
Uśmiechnęła się do mnie głupawo i wyciągnęła telefon. Pomyślałem, że chce mi zrobić zdjęcie, ale wtedy mój telefon - który hipotetycznie wyłączyłem - zaczął wibrować. Znów dostałem wiadomość. Kliknąłem na nią, przeczytałem te słowa chyba z milion razy.

Czas na śmierć Nialla Horana.

Nagle usłyszałem głośny huk i ostre, przeraźliwe krzyki. W tym samym momencie zobaczyłem kulę, przelatującą tuż obok mojej głowy. W ciągu kilku sekund, arena zamieniła się w jeden wielki chaos.
Harry osłonił mnie swoją dłonią, spojrzałem w miejsce, gdzie stała dziewczyna.
Teraz jej już tam nie było. Zniknęła, tak jakby nigdy jej tam nie było, jakby była wytworem mojej wyobraźni. Ale mogłem przysiąc, że była prawdziwa.. Wiedziałem, że tak.
Chwilę później ochrona zabrała mnie na backstage. Zobaczyłem Paula, przyglądał mi się, na wpół przestraszony i smutny.
- Louis powiedział mi o tych wiadomościach. Niall, dlaczego do cholery nic nie mówiłeś? - wściekł się - Mniejsza z tym, teraz cały zespół jest w niebezpieczeństwie. Jesteś tego świadomy?
Nie byłem w stanie nic powiedzieć. Miałem oczy szeroko otwarte ze strachu, a dłonie zaczęły mi drżeć. Otworzyłem usta, ale znów nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Nie mogłem się ruszyć, nie mogłem nic z siebie wydusić, ledwo oddychałem. Paul złapał mnie za ramiona i lekko mną potrząsnął, wyrywając mnie z osłupienia.
- Niall, musimy cię stąd zabrać. Tutaj jest dla ciebie zbyt niebezpiecznie, tak samo jak dla wszystkich.
  Chcemy cię gdzieś ukryć.

Po tych czterech słowach, moje życie zmieniło się na zawsze.



Podobało ci się? Wyraź swoją opinię w komentarzu! 




25 komentarzy:

  1. super rozdział*-* czekam na dalszy ciąg wydarzeń :) @love_hariana

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietne po prostu genialne, wszystko tajemnicze. Kurde ale sie wciagnelam. Powodzenia i do zobaczenia szybko :) @Katesmile94

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieje sie dzieje ! To swietnie. Juz nie umiem doczekac nastepnego ! Sciskm mocno @lolaxzx

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje kolejne ulubione fanfiction!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku:) WOOOW !! MEGA GENIALNY ROZDZIAŁ;D ŚWIETNIE TŁUMACZYSZ;))
    Nie myślałam, że to wszystko ma jakis związek z zespołem O.o
    aaaa jeszcze bardziej się tym teraz jaram hahaha;))
    czekam na kolejny i zyczę dużo weny ;)
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  6. o Mój Boże, genialne ff! cieszę się i dziękuję Ci że zaczełś to tłumaczyć, cóż nie ukrywam nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D
    jak byś mogła to informuj mnie n tt o nowych rozdziałach :)
    @xluvmyniallerx

    OdpowiedzUsuń
  7. wooooow woow wooow fuck co się dzieje :O
    Jakie to jest świetne! czekam na kolejny mam nadzieję że pojawi się jak najszybciej! :)
    @Only1Dreams

    OdpowiedzUsuń
  8. łohohohoho ale akcja *o* BOSKO :**** Marta58208529 ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! Czekam na następny ;** @Wika_loves1D

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejddieudhdbx :* rozdział jest przeniesamowity i ni mogę doczekać się następnego. ! Jesteś niesamowita <33333333 wielkie KC i do zobaczenia Misia ! @luv_1d_bromance :*

    OdpowiedzUsuń
  11. O, nie mogę się doczekać dalszej części :D zrobiło się ciekawie!
    {gleboki-oddech.blogspot.com}

    OdpowiedzUsuń
  12. dvbunfidqjwbdaugvhncs <3 najlepszy ever! ;** ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. kocham Cię za to że tłumaczysz to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezu to jest swietne <3
    Moglabys mnie informowac o nowych?
    @hooranexx

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG DAWAJ DALEJ BO NIE WYTRZYMAM JDBFDBSKFBVHKSDFHBGKHUNHUGFRB JEDNO WIELKIE ŁAŁ

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział jest świetny..<3

    @Emilkacytatki

    OdpowiedzUsuń
  17. boze to jest boskie . poprostu mam zazdro ze tak pieknie umiesz tlumaczyc tekst . pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekam na next
    BOSKIE *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie moge się doczakć następnego.. Czuję że to bedzie coś ŚWIETNEGO!!! wow Na serio, nie wiem ale ymm too jest świetny rozdział.. moja składnia językowa xD... czekam na następny z niecierpliwością :) No nie wiem co napisać ale od razu weidziałam że to wcale nie Lou wysyłał te wiadomości :D Jestę detektywę! :P

    OdpowiedzUsuń
  20. I gdzie ten obiecany niedzielny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  21. WOW! To jest świetne ddiosjgoisjj
    poderki ♥ / @BeYourself69696

    OdpowiedzUsuń
  22. Przypomina mi to finding you z tą próbą zabójstwa

    OdpowiedzUsuń