poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 3 - Pierwsze wrażenia


Avery Holmes' POV: 


Po godzinach jazdy przez ciemną noc, przy praktycznie pustym baku i slushym* ze stacji benzynowej dla Aimee, wreszcie znalazłam tani 'Motel 6', który mogłyśmy nazwać swoim tymczasowym domem.

- Teraz pójdziemy się przespać? - zapytała Aimee, jej język zabarwiony był na niebiesko.  Przytaknęłam i odblokowałam pas przy jej foteliku, po czym  założyłam na ramię nasze torby. Zerknęłam na szyld, podświetlone litery napisane były tłustym drukiem: Mtel 6 ('O' zgasło) i znów poczułam wzbierający we mnie strach.
Z Aimee na moim biodrze, popchnęłam drzwi wejściowe i weszłam do środka. W recepcji siedziała kobieta wyglądająca na około pięćdziesiąt lat, paliła papierosa. Gdy tylko nas zobaczyła, szybko go zgasiła i wrzuciła do zapełnionej już po brzegi popielniczki.
- Witamy w Motelu 6. – Uśmiechnęła się szeroko, kiedy zbliżyłyśmy się do lady. – Mam nadzieję, że łatwo znalazłyście drogę.
Już chciałam jej powiedzieć, że na początku, wcale nie wiedziałam, że tam skończę, ale pokiwałam tylko grzecznie głową.
- Chce Pani trochę? – zapytała Aimee, wyciągając rękę ze swoim slushy w kierunku kobiety. Ta wybuchła  śmiechem.
- Nie, dziękuję złotko. Jak masz na imię? – zapytała, kładąc swoje łokcie na blacie.
- Aimee i mam aż tyle – powiedziała poważnie dziewczynka, unosząc w górę cztery palce. Zaśmiałam się i zgięłam jednego z nich. Zawsze musiała przypadkowo źle dodać. Już tyle razy próbowałam nauczyć ją liczyć do dziesięciu, ale do tej pory się myliła.
- Fajnie, ja jestem Shirley i mam o wiele za dużo lat, by mówić o tym na głos – kobieta zachichotała, słysząc swój własny żart i potrząsnęła głową. Jej fryzura, modna pewnie w latach dziewięćdziesiątych, zakołysała się  w tył i z powrotem. – A jak ma na imię twoja mamusia?
- Mamusia  - odpowiedziała Aimee.
- Miała na myśli Avery, Avery Holmes. - wyciągnęłam dłoń w jej kierunku, którą Shirley mocno potrząsnęła, tak że Aimee zaczęła podskakiwać w moich objęciach.  – I jesteśmy tutaj, żeby wynająć pokój.
Shirley przytaknęła. - Ile nocy tu zostaniecie?
- Mm.. – przygryzłam wargę, w sumie jeszcze w ogóle o tym nie myślałam. – Nie jestem pewna, mogę zapłacić za tydzień z góry? – uniosłam w górę brew, bałam się, że może się nie zgodzić. Wiedziałam, że jeśli nie będę miała możliwości tam przenocować, razem z Aimee będziemy zmuszone spać w samochodzie, a to nie byłoby takie łatwe.
Shirley znów przytaknęła. – Za tydzień.. to będą 42 dolary – powiedziała. Zaczęłam przeszukiwać portfel, w którym było dosłownie wszystko i wreszcie wyjęłam z niego zwój banknotów.
- W porządku, tutaj jest twój klucz – odezwała się recepcjonistka, zawieszając w powietrzu dwa palce ściskające kawałek metalu. Wzięłam go od niej i uśmiechnęłam się.
- Wasz pokój ma numer trzydzieści sześć. Jeśli cofniecie się na zewnątrz, po lewej stronie są schody, którymi traficie na drugie piętro. Piąte drzwi w głębi są wasze.
Podziękowałam i pożegnałam się z kobietą. Kiedy tylko trochę się oddaliłyśmy, już zapalała kolejnego papierosa. Cieszyłam się, że Aimee o to nie pytała, bo naprawdę nie wiedziałabym co jej odpowiedzieć. Jeśli powiedziałabym jej, że to zła rzecz, na pewno przy najbliższej okazji wypaplałaby to Shirley.
- Będę miała duże łóżko? – zapytała Aimee, kiedy przekręciłam gałkę w drzwiach. Nie miałam pojęcia, do tej pory nigdy nie byłam w żadnym z takich moteli i zdawałam sobie sprawę z tego, że ten jest jednym z tych najtańszych.
Ściany pomalowane były na beżowo, a dywan miał najbrzydszy z możliwych odcieni niebieskiego. Było tam tylko jedno łóżko, pewnie dlatego, że wzięłyśmy najtańszy pokój. Pościel była takiego samego koloru co dywan, ale było tam też kilka smug pomarańczowego. W kącie zobaczyłam drzwi, prowadzące do małej łazienki.
Dla mnie, to miejsce przypominało wysypisko śmieci.
Dla Aimee, równie dobrze mógł to być zamek.
- Mamusiu! Telewizor! – pisnęła i zaczęła wciskać przypadkowe guziki na pilocie. Zmrużyłam oczy i popatrzyłam w tamtym kierunku. Pilot jednak nie zadziałał. To nie zasmuciło małej dziewczynki, prawie nie zwróciła na to uwagi. Zamiast tego zaczęła wirować i skakać po łóżku. Kompletnie zapomniała o telewizji.
Zerknęłam na ekran mojego telefonu, dochodziła piąta nad ranem, kolejna nieprzespana noc. Wzdychając, położyłam nasze torby na stole i usiadłam na łóżku obok Aimee.
- Posłuchaj kochanie, mamusia musi z tobą porozmawiać, dobrze? – powiedziałam, niepewna jak zacząć. Jak powiedzieć jej, że jej ojciec już nie będzie uczestniczył w jej życiu.
Aimee skoczyła jeszcze raz i wylądowała zaraz obok mnie.
- Dobrze – przytaknęła.
Cholera, oczywiście, że będzie posłuszna. Po prostu potrzebuję trochę czasu, czasu by zastanowić się co powiedzieć.
- Wiesz jak tatuś.. się czasem zachowywał? – zaczęłam, głośno przełykając gulę w gardle. Aimee pokiwała głową, czekając, aż będę kontynuować. – Dobrze, więc już do niego nie wrócisz. On naprawdę ranił mamusię, a ja chcę cię ochronić. Okej?
Aimee gapiła się na mnie przez dobre dziesięć sekund, zdążyłam się już przygotować na napad histerii. Zamiast tego pokiwała głową jeszcze raz.
- Okej mamusiu – zgodziła się i wróciła do skakania. Wypuściłam z siebie całe powietrze i opadłam na twarde łóżko.
- Gdzie mewa Sally? – zapytała Aimee, unosząc na mnie swoje brwi. Zacisnęłam oczy – pamiętałam, że bez niej nie potrafiła usnąć i kompletnie zapomniałam, żeby ją spakować. Przygryzłam wargę, nie byłam w stanie się przed nią wytłumaczyć. Tak naprawdę nie był to jakiś wielki kłopot. To była po prostu jakiś stary pluszak  Aimee, ale dla niej była to ulubiona zabawka, z którą spała każdej nocy.
- Kochanie.. wrócimy kiedyś po Sally, dobrze? Ale dzisiaj możesz.. przytulić się do mnie – próbowałam rozwiązać problem.
Właśnie wtedy zaczęła się histeria.


Niall Horan’s POV:

Ludzie mówią, że Irlandczycy są w czepku urodzeni, ale teraz jestem tutaj, w drodze do Motelu 6 położonego gdzieś w szczerym polu.
Paul zasugerował, że za moje nieodpowiedzialne zachowanie, powinienem zadzwonić do szefa Modest! Management – Donalada O’Cleary’ego. Na świecie nie było chyba nic gorszego od niego. Jeśli tak, byłbym bardzo zaskoczony. Oprócz tych wysokich dźwięków wrzasków dziewczyn, które wydobywają się z telewizora podczas „Mojej Super Słodkiej Szesnastki”, nie było nic więcej, czego tak bardzo bym nienawidził jak rozmowy z nim.
To była jego wina, że zostałem tu wysłany, to była jego wina, że nie mogłem pożegnać się z chłopakami, to była jego wina, że miałem opuścić cztery ostatnie koncerty z naszej ostatniej trasy. Było tak, jakby zaznaczył na chybił-trafił miejsce na mapie i zmusił mnie do przeprowadzki tam.
Nie zrozum mnie źle, Floryda jest fajna i w ogóle, ale mieszkanie w motelu, gdzie noc kosztuje sześć dolarów i jest znany w całych Stanach jako ‘najtańszy z możliwych’, nie robiło ze mnie najszczęśliwszej osoby na świecie.
- Jesteśmy na miejscu – powiedział Paul, wjechaliśmy na parking. Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem świecący napis ‘Mtel 6’, który bez tej jednej litery, stawał się bezsensowny. Wzdychając, wziąłem do lewej ręki swój bagaż i gitarę, i podążyłem z Paulem do mojego nowego pokoju. Już wcześniej dostaliśmy klucz i takie tam oraz obietnicę, że mój pobyt tam, zostanie utrzymany w sekrecie.
- No dobra, jesteśmy dzieciaku – powiedział Paul, otwierając drzwi. Rzuciłem mu słaby uśmiech, wszedłem do środka i od razu ściągnąłem buty. To miejsce nie imponowało mi za bardzo, ale miałem kilka takich jak udogodnień jak płaski ekran telewizora, większą łazienkę, łóżko o rozmiarach jak dla króla i małą lodówkę.
- Powiedz chłopakom, że za nimi tęsknię – westchnąłem, siadając na łóżku. – I będę mógł się z nimi zobaczyć tak szybko jak to będzie możliwe, tak?
- Nie wiem – Paul wzruszył ramionami i wcisnął ręce do kieszeni. – Ale dowiem się tego dla ciebie, tak szybko jak to możliwe. Jestem po twojej stronie.
- Wiem, wiem – pokiwałem głową. – Ale ile to będzie trwało? Nie chcę być tu uwięziony. I co to za zabawa w przebieranie się, jeśli chciałbym stąd wyjść?
Paul przejechał swoją nienormalnie ogromną dłonią po twarzy.
- Rozumiem cię, naprawdę, Ale na razie nie mam odpowiedzi na twoje pytania – powiedział, klepiąc mnie w plecy. Robiłem wszystko, żeby mój uśmiech wyglądał prawdziwie, ale oboje wiedzieliśmy, że byłem kompletnie rozbity. – Dobra, będę już jechał. Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz czegoś potrzebował.
Zaraz po tym Paul odjechał, zostawiając mnie zupełnie samego. Już od kilku dni czułem się samotny. Kompletnie mi się to nie podobało – jestem jednym z tych ludzi, którzy potrzebują mieć kogoś przy sobie. Gdy go nie mam, czuję się osowiały. Wesoły Niall gdzieś zniknął, a jego miejsce zajął przygnębiony, mały chłopiec.
Większość dnia spędziłem, przerzucając w kółko trzydzieści kanałów. Na wszystkich leciało to samo: seriale, serwisy informacyjne, jeśli miałeś szczęście jakiś mecz. Miałem zakaz tweetowania fanom o tym jak się czuję i gdzie jestem. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo do tej pory moje życie zależało od twittera.
Boże, byłem kurewsko rozbity.
Kliknąłem w link, opublikowany przez onedirection i ujrzałem znak ładowania, wirujący w kółko. Dopiero po chwili na ekranie pojawiła się czwórka moich kumpli. Zmarszczyłem brwi, nigdy bym nie pomyślał, że tak bardzo będę za nimi tęsknił.
- Hej Niall! Mamy nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze – Liam uśmiechnął się ze współczuciem.
- Chcieliśmy tylko powiedzieć, że kochamy cię bracie i bardzo za tobą tęsknimy – wykrzyknął Louis.
- Dopadniemy każdego, kto będzie próbował skrzywdzić naszego biednego Ni.
Zobaczyłem, jak Zayn walnął go w tył głowy i wreszcie się roześmiałem, dzięki ludziom, których nazywałem najlepszymi przyjaciółmi. - Do naszych fanów, którzy to oglądają: chcemy żebyście wiedzieli, że z Niallem wszystko dobrze, nic mu się nie stało i na pewno uwielbia wszystkie hasła w trends skierowane do niego i całe wasze wsparcie! - Harry uśmiechnął się do kamery, ręce trzymał za plecami, tak jak zawsze. 
Po kilku sekundach ich twarze zniknęły i powróciłem na ziemię. Wszystko czego chciałem, to zadzwonić do nich i powiedzieć, że wcale nie jest ze mną wszystko dobrze. Utknąłem w Motelu 6, mam ochotę płakać i umierać.
To było to, musiałem opuścić ten głupi pokój.
Wziąłem portfel i schowałem go do kieszeni. Wyszedłem na zewnątrz, przede mną były schody, prowadzące na górę i na dół. Chciałem znaleźć się jak najdalej od tego pokoju, pokoju numer czterdzieści dwa. Znalazłem się w holu. Oczywiście, żeby mi dogodzić dodano tu plazmę i stolik z przekąskami. Popchnąłem drzwi i ujrzałem Shirley, z którą rozmawiałem przez telefon kilka dni temu.
- Hej, kochanie - powiedziała, pokaszlując.
- Jak się masz? - zapytałem, kierując się do stołu z jedzeniem. Wzruszyła tylko ramionami, wszedłem do innego pokoju. Nie było tam nic fajnego, dywany były tego samego szarego koloru, a ściany dziwnie pomalowane na biało. Był tam stolik z ciastkami i wodą o raz kanapa.
Podszedłem do jasno oświetlonej maszyny, były tam dziwne, bezwartościowe, wypchane zwierzęta - maskotki. Wygrzebałem kilka drobnych z portfela i wrzuciłem je do drobnego otworu, uruchamiając maszynę.
- Weź żółwia! – powiedział ktoś za mną cienkim głosem. Podskoczyłem i rozejrzałem się dookoła, by zobaczyć małą dziewczynkę i z blond kręconymi kucykami. Wyciągnęła szyję do góry, próbując zobaczyć żółwia, który tak bardzo jej się spodobał. Zachichotałem i podniosłem ją delikatnie, żeby jej to umożliwić.
- Ten żółw na środku? – zapytałem. Pokiwała energicznie głową, postawiłem ją z powrotem na ziemi. Położyłem dłonie na przyciskach i trochę wyciągnąłem język, żeby się skoncentrować. Chciałem zdobyć tę maskotkę dla tej małej. Nacisnąłem na środkowy guzik, mogłem zobaczyć jak twarz dziewczynki się rozświetla, kiedy uświadomiła sobie, że wygrałem żółwia.
- Zrobiłeś to! – roześmiała się. Klasnęła w ręce, gdy dostała swoją nagrodę. W tamtej chwili pragnąłem, żeby zamiast dziewczynki, która wciąż nosi pampersy, być z kobietą w moim wieku.
- Jestem Aimee – powiedziała, tuląc do siebie zwierzątko.
- Jestem Niall. Miło cię poznać, księżniczko – przytuliłem ją mocno. – Gdzie jest twoja mamusia?
- Moja mamusia jest- -zaczęła Aimee, ale została zagłuszona przez jakiś inny głos za mną.
- Jest właśnie w naszym pokoju. - obróciłem się i zobaczyłem dziewczynę na jednej z kanap. Uśmiechnęła się lekko i nerwowo przygryzła dolną wargę. – I jestem pewna, że ucieszy się z prezentu, który dałeś Aimee. Co się mówi Aimee? – zapytała dziewczynkę.
- Dziękuję – powiedziała mała, rumieniąc się. Zachichotałem.
- Nie ma sprawy, serio – mruknąłem, próbując nie gapić się na, przypuszczalnie, atrakcyjną siostrę Aimee. Miała ciemne włosy, które spływały jej po ramionach w eleganckich falach. Mimo starej bluzy i dżinsów, wyglądał jak królowa. Boże, jaki ze mnie sap*.
- Niall. Niall Horan – wstałem, bo do tej pory kucałem przed Aimee i wyciągnąłem dłoń przed siebie. Kobieta uśmiechnęła się promiennie i potrząsnęła nią. – A Aimee jest twoją..
- Siostrą – dokończyła szatynka, wyglądała na zestresowaną. To nie był ten typ niespokojnego podniecenia, tak jak zawsze zachowywały się przy mnie dziewczyny. Wyglądała raczej jakby się.. bała. – Tak, ona jest moją.. siostrą. A ja jestem Avery. Avery Holmes.

Avery Holmes – powiedziałem w myślach. Z jakiś powodów,  już w tamtym momencie wiedziałem, że ta Avery Holmes jest dziewczyną, której nigdy nie zapomnę.



*slushy - sok z kruszonym lodem
*sap - Sad And Pathetic - Smutny i Patetyczny 


 Podobało ci się? Wyraź swoją opinię w komentarzu!  


PS.: NIE BÓJCIE SIĘ KOMENTOWAĆ

39 komentarzy:

  1. Cudo *-*
    Świetnie tłumaczysz *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny @swaggyniall69 wcześniej @zerrie__love1 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest genialne, po prostu świetne.
    Uwielbiam to czytać, szkoda że nie przyznaje się że jest jej matką ale cóż.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)
    Powodzenia @Katesmile94

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. to jest takie snskwjsowbsksbeks *-*
    kiedy avery przyzna sie niallowi, ze aimee to jej corka? ;)
    @hooranexx

    OdpowiedzUsuń
  6. c u d o w n e
    dziękuję że tłumaczysz, czytam też broken, jesteś cudowna :)
    ily,
    i dziękuję za powiadomienie o rozdziale :D @xluvmyniallerx

    OdpowiedzUsuń
  7. Omomomomomo cudowny *_* chce dalej! ;*** @_i_see_fire_

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, ze go oszukuje od poczatku :c
    Ale tlumaczenie jest super i czekam na next!/@torii_99

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde, jest dopiero poczatek, a ona juz go oszukuje...:( Twoje zadanie: PISZ SZYBKO NASTEPNY ROZDZIAL, CHCE WIEDZIEC CO SIE STANIE!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże to mnie tak ciekawi, że już nie mogę się doczekać następnego! Mam nadzieje, że będzie szybko :) Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  11. jeju no dalej , dalej , dalej, dalej kochaniutka. Jak można zakończyć w takim momencie?
    @love_hariana

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na następny rozdział! xx jak na razie jest świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Takbardzogenialneopowiadanie!!!! Kocham Cię za to tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze ! Ale fantastyczne ! :*** dawaj juz kolejny mała <3 LOVE YOU ;) twoja @luv_1d_bromance :*

    OdpowiedzUsuń
  15. wow cudowne kochanie juz nie moge sie doczekac kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Love It ;* <<333

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki genialny rozdział!!;)oj szkoda, że już go oszukuję, ale nie dziwie się jej ;(tyle przeszła;/
    Jestem dobrej myśli;)uważam, że niedługo się przyzna ;))hah
    OMG już zaczynam wyczuwać słodkość hahahmm;D
    Czekam na kolejny rozdział i życzę weny;*
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam Cię za to tłumaczenie...<3 rozdział jest świetny...
    czekam na kolejny.:)
    @Emilkacytatki

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ooooo Cudo :) będę częściej :D proszę daj nn! :*

    OdpowiedzUsuń
  21. kocham te ff. ! @Weronika7

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój komentarz zajmie o wiele więcej niż każdy inny. Tylko, cholera! Nie mam pojęcia jak zacząć. Więc pewnie wiesz, że czytam oba twoje tłumaczenia, duh. Jestem hjudżest fan! Mimo, że tak naprawdę nie mam potrzeby. Jako osoba uzależniona od wattpada książki takie jak Motel 6 czytałam po angielsku ( fakt: przeczytałam większość po polsku i sporo po angielsku, wykluczając te 'carroty' jeśli wiesz o co chodzi)Może po prostu napiszę, że uwielbiam sposób w jaki tłumaczysz. Nic nie przekręcasz, wszystko ma sens, nawet jeśli po angielsku to lepiej brzmi i wydaje się mieć sens tylko w oryginalnym języku. Podziwiam cię za wytrwałość i twierdzę, że to dobrze, że tłumaczysz, bo oczywiście opanujesz angielski do perfekcji i przybliżysz jedne z lepszych fanficów. Może nie zawsze komentuję, ale zawsze czytam. Kocham fię, to co robisz i nie chcę, żebyś przestawała i zwracała uwagę na chamskie komentarze (chociaż wątpię, że takie otrzymujesz)
    Jeszcze raz: kocham Cię
    Twoja największa fanka
    ~@mashiall

    OdpowiedzUsuń
  23. Omg to co napisałam trochę nie ma sensu, może jednak coś zrozumiesz ok
    Ily~@mashiall

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NAWET NIE WIESZ, ILE DLA MNIE ZNACZY TEN KOMENTARZ..

      Usuń
  24. CUDO *.* Kiedy będzie następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  25. Cześć! Zostałaś nominowana do Liebster Awards! Po wszystkie szczegóły zapraszam tu: http://beautyandthebeast-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej, nie wiem cxy wiesz ale jestem wielka fanka tego ff! Jest sqietne i czekalam na przetlumaczenie go na nasz jezyk. Sama probowalam sie nie raz do tego zabrac ale nie mam najwyrazniej talentu zeby to robic. Ale dosc o mnie. Nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu, powodzenia rzy tlumaczeniu xx
    @can_fly_xx

    OdpowiedzUsuń
  27. kochamkochamkocham

    OdpowiedzUsuń
  28. ja sie nie boje tylko pls informuj mnie *---* @loubiebsx

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham fanfictionsy. Kocham BROKEN i FINDING YOU . I zaczynam teraz czytać MOTEL 6 . Bardzo go polubilam i trochę trudno mi się odzwyczaić że Niallarek nie jest z Ari :'(

    OdpowiedzUsuń
  30. Wygrał żółwia awww XD
    @LOUISOWYSTWOREK

    OdpowiedzUsuń
  31. Kompletnie nie rozumiem dlaczego ona wyparła się własnej córki. Dopiero wyrwała się z okropnego związku, więc chyba raczej nie zależy jej na zrobieniu odpowiedniego wrażenia na Niallu.
    Cóż, może dowiem się tego w kolejnym rozdziale.
    Jak do tej pory znalazłam też sporo błędów, zarówno gramatycznych, jak i w treści. Co do tych drugich, to nie chce mi się zerkać do oryginału (na razie), ale prawdopodobnie są to błędy autorki, a nie twoje.

    OdpowiedzUsuń