poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 20 - Chora

Avery's POV: 

Kilka dni później reszta chłopców już wiedziała. Niall im powiedział, każdemu po kolei, ale postanowiłam, że sama nie będę się do tego mieszać. I ku mojemu zaskoczeniu wcale nie byli na mnie źli.
W rzeczywistości okazali mi miłość i troskę, jak jeszcze nikt wcześniej.
Darcy miała prawdopodobnie przyjechać w przeciągu kilku dni i nie byłam pewna, czy powinnam być podekscytowana czy zdenerwowana. Wiedziałam, że gdy ona będzie obok, będzie fajne, ale chciałam zaleźć sposób, by się przed nią otworzyć i wyjawić jej mój mroczny sekret. 
- Cześć, kochanie. – Poczułam czyjeś ramiona oplatające się wokół mojej talii i uśmiechnęłam się, by następnie odwrócić głowę i zobaczyć Nialla patrzącego się na mnie w dół. Ten sam grymas był na jego twarzy. Nie był wcale wiele wyższy ode mnie, co według mnie było zabawne i dawało mi powód do nabijania się z niego.
- Tak bardzo tęsknię za naszym Motel 6, tak bardzo.. - wyszeptałam w jego usta. - Obiecaj mi, że kiedyś tam wrócimy.
- Tak – westchnął i przycisnął mnie do siebie. - I za jakiś czas ja też zacznę za nim tęsknić. Czy to w ogóle możliwe?
- Nie wiem. – Zachichotałam. - Ale myślę, że wiem co czujesz. Gdzie Aimee? - zapytałam, unosząc brwi.
- Założę się, że się zdrzemnęła. Myślę, że wzięła wcześniej ciepłą kąpiel i zaczęła narzekać, że jest zmęczona, więc zaproponowałem jej, żeby położyła się wcześniej. Mogłem, prawda? - Pokiwałam głową.
- Tak długo, jak będzie spać i da mi odpocząć, jest okej. - Uśmiechnęłam się.
- Dla nas, Ave. Jest moja, a przynajmniej częściowo moja. Pamiętasz? Pomogę ci ją utrzymać i być jej tatą, na co w pełni zasługuje, więc nie masz się co martwić, że kiedykolwiek będzie sama. – Te słowa tak bardzo mnie uspokoiły. Tak, jakby mógł pocieszać i uspokajać mnie wiecznie.
- Przepraszam. – Uśmiechnęłam się ponownie i pocałowałam go delikatnie w usta, wcześniej oblizując własne. – Gdzie są chłopcy? – Było zdecydowanie zbyt cicho w apartamencie, zbyt cicho dla miejsca, które gościło czwórkę niesamowicie hałaśliwych chłopaków.
- Myślę, że Harry i Lou są w pokoju Louisa, Liam wyszedł i nie mam pojęcia co z Zaynem. Podejrzewam, że śpi. Wygląda na to, że zawsze śpi. – Zachichotał i bawił się moją dłonią, umieszczając ją w swojej.
- Nie obwiniam go. Jest ciągle zajętym gościem, zasługuje na to. - Podeszłam do balkonu, jednak nie wyszłam na zewnątrz z powodu wiatru. To był nadzwyczajnie zimny i wietrzny dzień, a opuszczanie tego komfortowego pomieszczenia kompletnie mi nie odpowiadało. Było mi dobrze tam gdzie byłam.
- Więc co chcesz dzisiaj robić? - zapytał Niall, patrząc na Aimee, która spała w naszym wielkim, królewskim łóżku, kładąc ręce na biodrach. Przygryzłam wargę. Szczerze, nie miałam na dzisiaj żadnych planów oprócz siedzenia i leniuchowania. Zamiast powiedzieć mu to, zadałam mu to samo pytanie.
- Co chcesz dzisiaj robić? - Powtórzyłam po nim, chwytając koc i siadając naprzeciw drzwi tarasowych prowadzących na balkon. Niall westchnął, siadając obok mnie, a jego ręka powędrowała na moje plecy.
- Wiem co chcę robić. Chcę grać na gitarze dla ciebie, ale jej tutaj nie ma, więc...- Zmarszczył brwi. - Przez cały ten czas nawet nie słyszałaś jak gram, prawda?
Potrząsnęłam głową.
- Nie. Nawet nie wiedziałam, że potrafisz grać. Widać jak dużo o sobie wiemy.
Dałam mu lekkiego kuksańca w bok, kładąc głowę na jego ramieniu. Niall zaśmiał się i potargał mi włosy, co poskutkowało tym, że uderzyłam go w ramię. W końcu wiedział jak bardzo nienawidziłam, gdy ktoś targał mi włosy. Usłyszałam jęk dochodzący z łóżka, w którym Aimee wierciła się przez sen. Pot na czole zmoczył jej grzywkę, a na twarzy pojawił się grymas. To nie wyglądało dobrze.
- Czułeś, że ma gorączkę zanim ją położyłeś? - zapytałam zaniepokojona.
Ona nigdy nie chorowała.
- Tylko bardzo się pociła - powiedział Niall, widząc, że nerwowo zerkam na naszą małą dziewczynkę, marszcząc brwi. Myślę, że zobaczył matkę w moich oczach, naturalny instynkt, który mówił, że coś jest z nią nie tak. Nie wyglądała na całkowicie chorą, ale na pewno nie wyglądała też dobrze.
- Poczekaj chwilę. - Uśmiechnęłam się do niego. Delikatnie musnęłam jego dłoń i podeszłam do łóżka. Usiadłam obok Aimee i przyłożyłam jej rękę do czoła - było ciepłe, ale nie tak jak podczas gorączki. Sprawdziłam jej ramiona, policzki i szyję - wszystko było ciepłe.. I ten grymas na twarzy, czy miała jakiś koszmar?
- Mamusiu! - jęknęła.
Chwyciłam jej rękę i potarłam kciukiem, starając się ją uspokoić.
- Nie czuję się dobrze. Boję się. Boję się. Boję się - powtarzała to w kółko, a ja dalej nie wiedziałam o czym mówiła.
- Niall! - zawołałam trochę przestraszona. Był przy nas w mgnieniu oka.
- Nie przestaje mówić o tym, że się boi, nie wiem co się dzieje. I w dodatku jest taka ciepła. - Niall westchnął i mogłabym przysiąc, że nie wiedział co robić, ale próbował. Dla nas. Był początkujący w byciu ojcem, ale poświęciłby wszystko dla Aimee. Wziął ją na ręce i trzymał w swoich ramionach, gdy ta oddychała coraz szybciej.
- Kochanie, masz problemy z oddychaniem? - zapytałam, gotowa iść po inhalator.
- Nie. - Potrząsnęła główką. -Nie. Boję się, boję.
- O czym mówisz Aim? Jesteśmy tutaj, nie masz się czego bać, księżniczko. -Po tych słowach, mogłam zobaczyć w oczach Nialla zmieszanie. Oboje się baliśmy, bo nie wiedzieliśmy, co się działo, ani jak jej pomóc. Patrzyłam jak jej trzęsące się ręce wędrowały do jej klatki piersiowej. Trzymała je tak, jakby cierpiała. Nie płakała, nie narzekała, tylko zaciskała powieki. Policzki mi drżały. Zaczęłam się bać.
- Powiedz, co cię boli Aimee? Czy coś cię boli?
- Boję się. - Aimee powiedziała to po raz kolejny. - Spraw, żebym przestała! - Płakała, trzęsła się i jednocześnie tuliła w klatkę piersiową Nialla.
- Co mam robić? - zapytałam go z szeroko otwartymi oczami. Milczał patrząc na Aimee tym samym spojrzeniem, jakie miałam ja.
- Aimee, czujesz się chora? Czy coś cię boli? - Niall pytał, pocierając jej ramię, tym samym próbując ją uspokoić.
- Boję się! Przerwij to! - zawodziła, doprowadzając mnie do granic wytrzymałości. Do paranoi doprowadzała mnie też świadomość, że jako matka nie byłam w stanie nic zrobić, by pomóc własnej córce. Ale jak miałam to zrobić, skoro nie wiedziałam, co jej jest?
- Potrzebujemy lekarza - zadecydował Niall, wyglądał na zdeterminowanego. Wyciągnął telefon z kieszeni, a ja tylko czekałam, aż Aimee sięgnie po niego, by jak zwykle zagrać we Flappy Birds, ale ona dalej się trzęsła. Po wybraniu numeru Niall przycisnął telefon do ucha. Jedynym dźwiękiem, który wypełniał pokój było dyszenie Aimee i dźwięk sygnału dobiegający z telefonu.  Wreszcie, ktokolwiek był po drugiej stronie - odebrał. 
- Doktor Anderson? Tu Niall Horan - powiedział - Tak. Znowu ja. Aimee. Nie. Nie, nie ma kolejnej. To coś innego. Trzęsie się, serce jej łomocze, jest ciepła, ciągle powtarza, że się boi. Tak, tak. Okej. Taki sam adres. Dziękuję. Bardzo to doceniamy. Do widzenia. - Rozłączył się po minucie rozmowy.
- Więc? - zapytałam.
- Przyjedzie ją zbadać. Powiedział, żeby siedziała sztywno. Aimee? Doktor przyjedzie i ci pomoże, okej? On sprawi, że nie będziesz się bać.
Aime ledwo skinęła głową, nadal się trzęsła, ale nie płakała tak bardzo. Jej twarz była czerwona i zaczęła wyglądać tak, jakby się rumieniła. Przez następne 15 minut siedzieliśmy z nią, rozmawialiśmy i staraliśmy się, żeby jej myśli skupiały się na innych rzeczach niż strach. Mogłabym powiedzieć, że Niall był na krawędzi wytrzymałości tak jak ja, ale starał się tego nie okazywać. Dla niej. To sprawiło, że kochałam go bardziej. Naprawdę chciał pomóc Aimee, nawet jeśli nie wiedział jak. Usłyszeliśmy głośne pukanie w drzwi. Obydwoje wstaliśmy.
- To Doktor Anderson. Zajmę się tym, w porządku? Zostań z Aimee - powiedział Niall, pośpiesznie wychodząc z pokoju. Wydawało się, że Aimee już trochę się uspokoiła, ale tak naprawdę nie widać było większej poprawy. Wciąż ziewała, ale nie miałam pojęcia, czy sen byłby teraz dla niej dobry.
- ..tutaj.. - Usłyszałam głos Nialla, chwilę potem wprowadzał już do pokoju z lekarza. Doktor był dobrze po pięćdziesiątce z błyszczącą, łysą głową i siwymi włosami wyrastającymi z uszu i nozdrzy. Ubrany był w spodnie koloru khaki i koszulę z teczką w swojej dłoni.
- A ty jesteś mamą? - Uśmiechnął się do mnie. - Pani  Holmes, prawda? - Kiwnęłam głową. - Dobrze, Pani Holmes, zamierzam  dowiedzieć się, co jest nie tak i pomóc Aimee, dobrze? Nie ma potrzeby się martwić. - Uspokoił mnie,  co sprawiło, że poczułam się o wiele lepiej.
- Bardzo Panu dziękuję.- Posłałam mu uśmiech, mając łzy w oczach. Nie było teraz czasu na płacz. Niall ciasno trzymał moją rękę, stojąc naprzeciwko łóżka, na którego skraju siedział  Doktor Anderson patrząc na Aimee. Wydawało się że już kompletnie się uspokoiła.
- Cześć Aimee. - Ciepło się z nią przywitał. - Jestem Doktor Anderson. Pamiętasz mnie? Jesteśmy przyjaciółmi, prawda? - Niepewnie skinęła głową, wiedziałam, że tak naprawdę nie czuje się dobrze.  - Możesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Boję się - odpowiedziała Aimee i zaczęła drżeć w tym momencie.
- Czego się boisz, Aimee? - zapytał Doktor. Zamarłam i zauważyłam, że Niall się we mnie wpatruje. Wiedział, że nie chciałam, by pisnęła chociaż słowo o Jake'u.
- Po prostu się boję. - Powtórzyła Aimee. Westchnęłam, czując ulgę.
- W porządku. A czujesz się źle? 
- Moje serduszko, mój brzuszek.. gorąco.. - Udało się powiedzieć Aimee. Uniosła drżącą rączkę i wskazała, patrząc błagalnie. - Proszę powiedz mojemu ramieniu, żeby przestało się trząść. - Uśmiechnęłam się nieco, chociaż nie wiedziałam, co się z nią działo, nadal była urocza.
- Nie martw się. - Zapewnił ją. - Więc nie czujesz się chora?
Aimee potrząsnęła głową.
- Okej.. - Doktor Anderson pogrzebał w swojej teczce, napisał coś na kartce, popatrzył na różne papiery i następnie napisał trochę więcej na dole. - Czujesz się zmęczona?
- Tak. - Kiwnęła Aimee. - Jestem śpiąca.
- Zaśniesz po tym, okej? Obiecuję - powiedział jej.
- Okej - odpowiedziała dziewczynka, zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Patrzyłam, jak doktor przegląda różne papiery, napisał coś jeszcze, nie patrząc na nas. Chciałam tylko wiedzieć, co się dzieje i co było nie tak z Aimee. Staliśmy tam przez kilka minut, wciąż czekając na diagnozę, żeby chociaż coś powiedział.
- Myślę, że wiem w czym jest problem. Mogę porozmawiać z wami w salonie, proszę? - zapytał nas. To mnie przeraziło, ponieważ nie wiedziałam co zakładać. Kiwnęłam głową i przełknęłam ślinę, podążając za Niallem do sąsiedniego pokoju. Usiadłam na dużym, czerwonym fotelu. Doktor Anderson usiadł na dwuosobowej kanapie naprzeciwko nas.
- Nie chcę was straszyć. To ostatnia rzecz, której pragnę - zaczął. - Ale będziemy musieli zrobić coś ze.. stanem zdrowia Aimee.
- Stanem zdrowia? - pisnęłam. Niall ścisnął moją dłoń, ale zignorowałam go. - Doktorze Anderson, o co chodzi? Co z nią nie tak?
- Muszę wytłumaczyć wam to tak, żebyście mnie w pełni i dobrze zrozumieli. Niech się pani nie martwi, pani Holmes. Czasami, gdy ludzie mieli.. przeszli coś trudnego i traumatycznego, zdarza się, że część ich mózgu łączy współczesność z przeszłością i przypomina złe rzeczy.
- Nie rozumiem. - Przerwałam. Lekarz tylko lekko się uśmiechnął.
- Na początku myślałem, że Aimee może borykać się z jakimś lękiem. Ale ona skończyła dopiero trzy latka.. To raczej nie mogłoby się zdarzyć. To rzadkość u tak małych dzieci. Strach Aimee spowodował, że wpadłem na coś. To raczej nie jest powszechne u dzieci. Ale to również bardzo możliwe. - Chciałam tylko, żeby wreszcie przeszedł do konkretów. Ten facet wyglądał na tępego, no przysięgam.
- To co dzieje się z takimi ludźmi jest zazwyczaj spowodowane wydarzeniami z przeszłości, które ich prześladują, ponieważ były przerażające. Nie wiedzą, jak uwolnić się od tych wspomnień, więc próbują im stawić czoła, a to powoduje ataki paniki. Myślę, że pani córka cierpi właśnie z tego powodu, pani Holmes. - Dokończył wreszcie.
Zaczęłam płakać. Wiedziałam, o co w tym wszystkim chodziło.
- Dlaczego? - zapytałam, a ogromna gula zaczęła formować się w moim gardle.
- Pani Holmes, jest coś takiego jak Zespół stresu pourazowego, albo krócej: PTSD*. I myślę, że Aimee właśnie to dolega.
_________________
*rodzaj zaburzenia lękowego będącego efektem przeżycia traumatycznego wydarzenia.

KOMENTUJCIE TEŻ NA TWITTERZE Z HASHTAGIEM #Motel6PL i polecajcie innym, jeśli uważacie, że warto :)


Podobało ci się? Wyraź swoją opinię w komentarzu!

36 komentarzy:

  1. Genialny rozdział
    Zapraszamy do nas! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny <3
    Szkoda mi Aimee, mam nadzieje że jej się polepszy.
    Życzę weny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Aimee..szkoda mi jej. Przez popapranego ojca teraz ma problemy i sie boi.;( ale Niall tak sie przejal i to bylo takie mile i kochane z jego strony ze akshdhshdh..
    Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. nareszcie! Nie mogłam się doczekać rozdziału <3. Jak zawsze rozdział jest zaskakujący i świetny. Przysięgam, że nigdy mnie nie zawiodłaś i zdecydowanie to fan fiction do ciebie pasuje x Dziękuję ci, że jesteś i , że piszesz. dziękuję ♥
    @burberryhoran_

    OdpowiedzUsuń
  5. No nareszcie!!
    Jak zwykle ojaciezpierdzidlekurwwmac *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu, biedna Aimee ;xx Miało być już z nią dobrze, a tu tragedia :c Rozdział jest jak zwykle genialny i mam nadzieję, iż ten lęk z czasem minie. Do następnego ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko kochana! Aimee jest taka mała a juz ma takie problemy.
    Chciałabym, żeby wszystko się dobrze ułożyło.
    Rozdział genialny!
    Dziękuję i koocham <3
    @mysweetloouis

    OdpowiedzUsuń
  8. O Boziu! Rozdział genialny i mam nadzieję, że już nie będzie takich długich przerw pomiędzy rozdziałami. Życzę powodzenia z resztą rozdziałów w tłumaczeniu! Miłego wieczoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. bvsuibubaudvag7vdbvuid koacham t ff xx
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedna Aimee. Szkoda, że rozdział krótki, ale rozumiem też, że nie masz czasu tłumaczyć. Mam nadzieję, że szybko wstawisz next.

    OdpowiedzUsuń
  12. kurde dlaczgo ?! czemu ten przeklęty gówniarz który krzywdził dziewczynki musi być wszystkiemu winny. Gdyby nie ok kurde żyły by spokojnie sobie, ale nieee musił sie bojawić i dup... dziecko sie boi, mama płacze.. to za dużo jak na moje serduszko...

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedactwo :(( Czekam na next'a ;))))

    OdpowiedzUsuń
  14. oh nie wierze ze to co robił jej prawdziwy ojciec tak zle wpyneło na jej psychike, to jest straszne, ciekawe co bedzie dalej, czekam na next @niall_quad

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedna Aimee :( Zresztą nie tylko ona... Nie mogę się doczekać następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział. Szkoda mi tej małej :'( Dzięki za tłumaczenie. Czekam nn. @happily_20

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda mi tej kruszynki ;(
    Avery i Niall'a też, no bo wkońcu na to nie zasłużyli tak ?!
    Pieprzony Jake :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Biedna :cc
    Czemu taki krotki ten rozdzial ;//

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział. Czekam na next <3

    Zostałaś nominowana do LBA, więcej szczegółów na:
    http://welcome-in-my-lifexx.blogspot.com/
    @DARUSIA1603

    Gratuluję <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Biedna Aimee! To przecież takie malutkie dzieciątko, a przeżyło gorsze chwile niż niejeden dorosły czy starzec!
    Tak bardzo jej współczuję.
    Nawet nie wyobrażam sobie co Avery i Niall mogą w takiej sytuacji odczuwać! To musi być okropne!
    Rozdział był/jest świetny!
    Życzę weny! Mam nadzieję, że do następnego! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałabym! Jeśli już nie zdążę przeczytać nowego rozdziału przed nowym rokiem, to życzę Ci wspaniałego Sylwestra i udanego brytyjskiego 2015!

      Usuń
  21. Nominowałam cię do Liebster Blogger Award :)
    Szczegóły tutaj---> http://would-you-know-my-name-1d.blogspot.com/2014/12/liebster-blogger-award-po-raz-pierwszy.html
    Pzdr. <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie <3 płaczę ;. ; oby wszystko się ułożyło:)
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  23. Musze jeszcze raz napisac kom. Nie pamietam co pisalam w tam tym. -.-

    Biedna Aimee. Jest taka mala, a jest chora przez swojego popieprzonego tatusia. -.-
    Szkoda mi Avery. Jej malutka coreczka jest chora. :(
    Kocham Nialla w tym opowiadaniu. Jest taki ksnxhzjsi.
    Swietny rozdzial.
    Czekam nn.
    @andrejjj99

    OdpowiedzUsuń
  24. Znalazłam tego bloga niedawno, dzięki tt. Boże jakie ja mialam szczęście ze na to trafiłam. To opowiadanie jest meega . Dziękuję ze to tłumaczysz. Kocham to. Weny życzę do tłumaczenia i juz sie nie mogę doczekać następnego rozdziału :) <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeju, biedna dziewczynka ;--;
    Szkoda mi jej :c
    Czekam na następny rozdział x ./ @OneBandOneLove

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeeeeej, nareszcie rozdział. Biedna Aimee. Do nexta.

    OdpowiedzUsuń
  27. Matko, biedna Aimee ;< Mam nadzieję, że będzie z nią tylko lepiej ;x
    Rozdział bardzo mi się podobał! x
    Niall jest bardzo opiekuńczy! Kochany! <3
    Czekam na nexta :)
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  28. niall w tym ff >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.

    OdpowiedzUsuń
  29. Biedna :(
    Ten jej ojciec to jakiś idiota, co on jej zrobił, im ogólnie eh

    OdpowiedzUsuń
  30. Ehh popadam w paranoję.. nie mogę już wytrzymać, gdy wchodzę na bloga, by zobaczyć czy już jest nowy a tu dupa.
    Błagam odpowiedź tylko na jedno pytanie:
    Kiedy mnie więcej będzie nowy rozdział?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się dodać jutro, ewentualnie we wtorek :)

      Usuń
  31. Genialny! Mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? dziękii
    @AlexStyles69x

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratulacje, zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji: http://mamfazenahazze.blogspot.com/2015/01/140-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń