niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 24 - Przeprowadzka

Niall' s POV:

- Złe wieści, chłopaki - powiedział Sam, wzdychając do każdego z nas. Siedzieliśmy w ciasnym pokoju już przez godzinę, tylko rozmawiając. - Próbowałem rozmawiać przez telefon Nialla z innej lokalizacji ale ona ma na nas haczyk. Z jej aktualnej lokalizacji dostanie się do nas zajmie jej niecałą godzinę. Musicie się pakować.
Zamrugałem kilka razy i zmarszczyłem brwi, trzymając kurczowo Aimee siedzącą mi na kolanach. Nikt się nie poruszył, ani nie wydał żadnego dźwięku. Wszyscy po prostu siedzieli patrząc oszołomieni na Sama, który jak mi się wydawało, musiał stracić rozum.
- Czy to żart? - zapytał Louis, mówiąc za nas wszystkich. Pokój wypełnił szum potakiwań, ale nikt więcej się nie odezwał.
- Obawiam się, że nie – Sam westchnął. – Spójrzcie, wynajęliśmy autobus, który już to jest. Sugeruję brać wszystkie wasze rzeczy dość szybko i opuścić do cholery to miejsce.
Po jego słowach wszyscy zerwali się na równe nogi i zaczęli się przepychać, by jak najszybciej wydostać się na zewnątrz. Wylaliśmy się na korytarz, każdy próbował jak najszybciej dostać się do swojego pokoju. Aimme zaczęła płakać w moich ramionach, więc uciszyłem ją i posadziłem na czerwonej kanapie.
- Zostań tutaj kochanie, dobrze? - powiedziałem, nie czekając na odpowiedź. Czułem się jak okropny ojciec, zostawiając ją tam, ale w końcu chodziło przecież o bezpieczeństwo jej, moje i Avery. Wspominając o niej, nawet nie wiedziałem, gdzie przepadła.
Kilka minut później byłem już w połowie pakowania, chwytałem przypadkowe rzeczy, rozrzucone po pokoju i wpychałem jej do swojej torby. Usłyszałem hałas po drugiej stronie pokoju, odwróciłem się tylko na sekundę, by zobaczyć Avery. Przy pakowaniu rzeczy Aimee trzęsły jej się ręce. Chciałem do niej podbiec i ją pocałować, ale wiedziałem, że gdybym zrobił to teraz, więcej mógłbym nie mieć takiej szansy.
Zapiąłem zamek swojej torby, która już wcześniej pękała szwach, a ja jeszcze wepchnąłem do niej ubrania dziewczyn. Pobiegłem do Avery i przytuliłem ją, wiedziałem jak bardzo się denerwuje. Właśnie skończyła pakować swoje walizki, jej ręce trzęsły się tak bardzo, że nie mogła zasunąć zamka błyskawicznego.
- Tutaj – wyszeptałem, kładąc swoje ręce na jej dłoniach i zapinając. Uśmiechnęła się lekko, a ja pocałowałem ją w czoło, ciągnąc za sobą. Złapałem dwie torby a Avery jedną Aimee. To musiał być rekordowy czas pakowania, ponieważ byliśmy z powrotem na korytarzu w przeciągu 15 minut.
Piętnaście minut. To wszystko co mieliśmy, by się stąd wydostać. Zdałem sobie z tego sprawę i dreszcz przebiegł po moim kręgosłupie.
Ostatni raz odwróciłem się w korytarzu i zobaczyłem Avery uśmiechającą się smutno w pokoju hotelowym. Wiedziałem, jak bardzo jej się podobał, najprawdopodobniej było to najpiękniejsze miejsce, w jakim kiedykolwiek mieszkała. Obiecałem sobie, że kiedyś podaruję jej duży, piękny dom.
- W prządku, wszyscy są? - zapytał Sam, rozglądając się dookoła. Przeliczyłem: Harry, Liam, Louis, Darcy, Aimee, Avery i Zayn, dwa razy sprawdzając, czy wszyscy tam byli.
- Dobrze. Wyruszamy w drogę powrotną, specjalnie dla nas wszyscy goście hotelu zostali wyproszeni z holu. Musimy być szybcy, nikt nie może się ociągać - rozkazał, kręcąc się dookoła.
Weszliśmy do dużej windy, ale mimo jej wielkości, było nam ciasno. Aimee zapiszczała i Harry uśmiechnął się współczująco, biorąc ją na ręce.
- Tutaj, wezmę ją - powiedziała Avery, wyciągając dłonie w kierunku naszej córeczki.
- Przepraszam Harry - Aimee przeprosiła Harry'ego, dając mu całusa w policzek. Wszyscy musieli stłumić śmiech, mimo że byli przerażeni. Wydawało się, że strach miał być czymś do czego musieliśmy teraz przywyknąć.
- Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. - Zayn pokręcił głową. - Szaleństwo prawda?
- Konkretne. - Liam skinął głową.
Zanim ktokolwiek inny mógł coś powiedzieć, drzwi windy rozsunęły się i naszym oczom ukazał się hol. Splotłem dłonie z Avery i pocałowałem ją w policzek, Aimme żachnęła się i wskazała na swój, więc pochyliłem się i cmoknąłem ją, podczas gdy reszta szła już w kierunku drzwi wyjściowych.
- Dobra, teraz chodźcie za mną - krzyknął Sam. Cały personel gapił się na nas, jakby właśnie widzieli stado zebr spacerujących po hotelowym lobby. To musiało być dziwne, widzieć kilka przerażonych gwiazd w jednym miejscu.
- Dziesięć minut - Avery szepnęła do mnie. - Mogą tu być w ciągu dziesięciu minut, Niall. - Jej wyraz twarzy mnie zabił, pragnąłem zrobić coś, żeby przestała się bać.
- Dwie minuty - przypomniałem jej. - Dwie minuty i już nas tu nie będzie - zapewniłem. Uśmiechnęła się lekko.  Rzuciliśmy się w kierunku tylnego wyjścia podziemnego garażu. Poczułem powiew wiatru na skórze i zadrżałem, ponieważ miałem na sobie tylko podkoszulek.
- Zimno, stary? - zapytał Harry. Był ubrany w płaszcz i uśmiechał się z satysfakcją. Uderzyłbym go, ale moje ręce były zajęte przez torby.
- Tylko trochę. - Spojrzałem na niego. Wszyscy zebrali się wokół olbrzymiego tour busa w pobliżu bagażnika. Van wyglądał naprawdę nieźle, błyszczący i prawdopodobnie nowy, ale mimo to naprawdę nie chciałem tam być, tak jak każdy inny.
Kiedy już nasze rzeczy były spakowane, Sam otworzył drzwi do busa i kazał wejść gęsiego. Mogłem zobaczyć Avery na okrągło sprawdzającą czas na moim zegarku i za każdym razem dawałem jej buziaka, starając się odwrócić jej uwagę. Widocznie nie byłem zbyt dobry w rozpraszaniu jej.
Kierowca uśmiechnął się do mnie, kiedy minąłem go, idąc do tyłu, ale nie mogłem przywołać uśmiechu na mojej twarzy. To była zbyt dziwna sytuacja, wchodzenie do busa nie po koncercie albo by przejechać do kolejnego miasta, na kolejne show.
O dziwo, pojazd wyglądał jak nasz zwykły bus. Kanapy na każdym końcu, mały pokój przeznaczony na toaletę, tuż obok aneks kuchenny, gdzie zwykle przechowywaliśmy piwo, łóżka w przedziale w głębi. Zamiast łóżeczka dziecięcego Lux było nowe łóżeczko, jak zakładałem dla Aimee.
- Woow! - zawołała Aimee. 
- Podoba ci się, Aimee? - rzucił Liam. Skinęła głową z szerokimi oczami. Widziałem, jak wykręca się z ramion Avery, po czym skacze na jedną z kanap.
- Powinno być osiem osób które mogą zabukować łóżka w dużym pokoju, reszta może wziąć łóżka w przedziale w głębi. I Avery: jeśli chcesz żeby Aimee spała w kojcu, to w porządku. Jeśli wolisz ją mieć przy sobie, to też możesz. Wszyscy ulokowani?
- Myślę, że tak - Darcy w końcu przemówiła. Prawie zapomniałem, że tam była - tak długo milczała. Sam skinął głową i szepnął coś do kierowcy który zaczął odpalać silnik. Ku mojemu zaskoczeniu, Aimee oraz Avery dokładnie wiedziały co zrobić i czego używać, biorąc pod uwagę, że nigdy wcześniej nie podróżowały takim busem.
- Ktoś gra w karty? - zapytał Harry, wyciągając stos z jednej z szuflad.
- Tak, ja zagram. - Zgłosił się Louis. - Jeśli nie będziesz oszukiwał.
- Nie oszukuję - jęknął Harry. - Ja nawet nie wiem jak się oszukuje w kartach – zdjął z nóg wysokie, brązowe buty, siadając naprzeciwko Louisa na kanapie i rozdzielił talię na pół.
- Jestem przekonany, że oszukujesz Harry - przyznałem, grzebiąc w lodówce i chwytając colę. Została też zaopatrzona w piwo, które normalnie bym wybrał, ale wiedziałem, że Aimee i Avery były ze mną, a nie chciałem tego robić przed moją małą dziewczynką.
- Chwileczkę - Avery zmarszczyła brwi. - Ledwo udało nam się uciec przed tą dziewczyną, która śledzi mnie i Nialla, i teraz zwyczajnie będziemy grać w karty? Jak gdyby nigdy nic? - Uniosła brwi.
- Po prostu staramy się wyluzować, kochanie. - Louis wzruszył ramionami. -
Jeśli chcesz, możemy oddać ci trochę kart. - Objął ją ramieniem, kiedy podszedłem, z colą w ręku.- Uważaj, gdzie trzymasz łapy Lou - ostrzegałem go, uśmiechając się.- Jest w porządku, mam swoją brodę, pamiętasz? - Louis zażartował. Avery zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc w ogóle, o czym mówiliśmy. I naprawdę nie wiedziałem, jak jej wyjaśnić całą tę sytuację z brodą, więc tylko potrząsnąłem głową.- Gdzie jest Zayn, Liam i Darcy? - zapytała Avery, rozglądając się malutkim autobusie.- Prawdopodobnie z powrotem w sypialni. Nie razem, mam nadzieję. - Myślałem, że Harry żartuje, ale widziałem, jak rzucał okiem w kierunku tylnego korytarza. Zawsze był taki nadopiekuńczy w stosunku do Darcy, ale rozumiałem dlaczego. Mimo to, wciąż było to nieco dziwne. 

 - Dalej przystojniaku. - Harry powiedział do Louisa, uśmiechając się. Nie zwracałem na nich uwagi, pomijając to, że i tak nie rozumiałem ich dziwnych rozmów. Spoglądałem na Aimee, która mówiła do siebie, siedząc na kanapie i grając na iPhonie Harry'ego. Słyszałem kliknięcie aparatu, dziewczynka zdążyła już sobie zrobić około pięćdziesięciu selfies.
- To mnie widzi -
powiedziała Aimee, wskazując na telefon. Zrobiłem zabawną minę, nachylając się nad nią i robiąc kolejne zdjęcie.
- Fajne, co? - powiedziałem, biorąc ją w ramiona i sadzając sobie na kolanach. Skinęła głową, przewijała menu aplikacji z językiem na wierzchu i nieokreślonym wyrazem twarzy. Pokręciłem głową, chichocząc. - Hej Aim, nie jesteś jeszcze zmęczona? Myślę, że czas spać.
- Nie chcę iść do tego czegoś - zaczęła narzekać, wskazując na kojec.

- Okej - rzuciłem, drapiąc się po brodzie.
- Co ty na to: będziesz w moim łóżku, dopóki nie zaśniesz. - Aimee skinęła głową i z brzękiem rzuciła telefon na blat. Harry zdawał się tego nie zauważać, wciąż pochłonięty grą w karty z Louisem. Avery oglądała ich uważnie,  uśmiechając się i śmiejąc na niektóre z rzeczy, które mówili.

- Idę zanieść Aimee do łóżeczka, okej? - zagadałem Avery.
Widziałem zaskoczenie na jej twarzy, ale skinęła głową. Pozwoliłem Aimee pocałować ją na dobranoc, a Avery jak zwykle zapytała małą czy nie potrzebuje nocnika, chociaż każdy z nas wiedział co odpowie.

- Gotowa, księżniczko? -zapytałem dziewczynkę.
Aimee skinęła głową i podreptała przez korytarz do jednego z większych łóżek na końcu pokoju, które chyba miało należeć do mnie i Avery. Starała się wspiąć na górę, sapiąc i jęcząc, dopóki cała nie znalazła na pościeli tylko po to, żeby za chwilę znowu wrócić na korytarz.
- Tutaj, kochanie. - Posadziłem ją na łóżku, gdzie przykryła się kołdrą obok żółwia Timmy'ego.
Czułem, jakbym wygrał dla niej tego pluszaka wieki temu, ale to było tylko dwa miesiące wcześniej. Dwa miesiące, tyle wystarczyło, bym miał córkę i znalazł miłość. To wydawało się szalone, kiedy naprawdę o tym pomyślałem. - Pamiętasz, kiedy go dla ciebie zdobyłem? - zapytałem ją. Skinęła głową i przytuliła się do poduszki. - Wydaje się, że to było dawno temu, co? - Ponownie, skinęła głową, prawdopodobnie była po prostu zmęczona i chciała, żebym się wreszcie zamknął.

- Lubię Timmy'ego - dodała po chwili.
- Jest lepszy niż Sally.
- Kto to jest Sally? - zapytałem, unosząc brew. Położyłem się obok dziewczynki i przykryłem nas kołdrą.

- Mewa - wyjaśniła. - Już jej nie mam.
-
Cóż - uśmiechnąłem się. - A co ty na to: Chciałbym kupić nam duży dom na plaży, gdzie będziesz miała ogromny pokój, który wypełnimy pluszakami. I możemy ściągnąć Sally z powrotem, jeśli będziesz chciała. - Nie miałem pojęcia, jak miałbym to zrobić, skoro maskotka została u Jacka, ale byłem gotowy spróbować. 

- Możemy mieć basen? - zapytała Aimee.

- Wszystko, co tylko chcesz. - Obiecałem jej.
- Umiesz pływać?

- Nie - przyznała. "Noszę żółte motylki. Czasami w kąpieli. - Zaśmiałem się na jej szczere wyznanie i pocałowałem ją w czoło. To zabawne, mogłem jej słuchać godzinami, zawsze potrafiła mnie czymś rozbawić. 
- W takim razie my też o to zadbamy. Są w twoim starym domu? - Aimee skinęła głową. 
- I weź też książkę mamusi. Tam są nasze zdjęcia. 
- Będę musiał zrobić listę rzeczy - powiedziałem. - Jak myślisz, dostaniemy je z powrotem? - Aimee wzruszyła ramionami, patrząc gdzieś w dal.  
- Może ukradniemy je przez okno jak tajni agenci. - Aimee zachichotała na swoje słowa.
- A potem wypełnimy ogromny worek wszystkimi twoimi rzeczami. Okej? - dopowiedziałem.
- Okej. 
Naprawdę nie wiedziałem, jak ją uśpić, nigdy wcześniej tego nie robiłem. Byłem najmłodszy w mojej rodzinie i nie miałem nikogo, na kim mógłbym trenować. Ale wydawało mi się, że to co robiłem, działało.
-
Tatusiu? - zapytała Aimee. 

- Tak, Aim? 
- Nie jestem śpiąca. Nie robisz tego tak jak mamusia. - Poinformowała mnie z kwaśną miną. Moje nadzieje legły w gruzach. Myślałem, że idzie mi całkiem nieźle. 
- No dobra, a jak zazwyczaj robi to mama? Musisz mnie nauczyć. - Aimee westchnęła, usiadła i zeszła z łóżka. Zanim zdążyłem zaprotestować, stanęła przy łóżku i naciągnęła kołdrę aż do mojego podbródka. Zmarszczyłem brwi, nie bardzo wiedząc, co się dzieje, ale nie przerywałem. 
- Dobranoc, Aimee - powiedziała do mnie. Zdałem sobie sprawę, że mała udaje Avery, a ja miałem być nią. 
- Och,  dobranoc? - Powtórzyłem za nią, czując się idiotycznie, mimo że przede mną stała tylko malutka dziewczynka. Pokręciła głową. 
- Księżyc! - zasugerowała.
- Kocham cię jak stąd do księżyca - p
owiedziałem, wcześniej zapominając o jej i Avery specjalnym powiedzeniu.
-

 Kocham cię jak stąd do księżyca i z powrotem. - Aimee uśmiechnęła się, jakby bardzo pewna siebie, całując mnie w czoło i zasłaniając zasłonę, która oddzielała łóżko od reszty sali. Przez kilka sekund, leżałem tam jak głupek, czekając aż Aimee do mnie wróci. Zajęło mi około minuty zdanie sobie sprawy, że właśnie zostałem oszukany przez trzylatkę, który nie chciał iść do łóżka. 
Kiedy wreszcie wróciłem do salonu, siedziała tam - trzymając w ręce telefon Harry'ego i robiąc sobie selfies. 


Podobało ci się? Wyraź swoją opinię w komentarzu!

27 komentarzy:

  1. Niall oszukany przez własne dziecko? Super rozdział!!. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, cały weekend czekałam na ten rozdział i co 10 minut sprawdzałam blogerra aż w końcu się doczekałam. Taka akcja była, że aż sama poczułam ten klimacik. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Aimee, zawsze ma najlepsze pomysły. Ten numer z położeniem Horana spać był po prostu genialny! Nie mogę się doczekać następnego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega mega mega mega!!!! Nmg sie doczekac następnego aaaa <3333

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały czekam na następny <333

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały czekam na następny <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. bo to nie tak że każdy da się przechytrzyć 3-latce ;) lol genialne! boziu uwielbiam to ff <3 Z kąd wytrzasnęliście tą Aimee??? też taką chce zazdro
    dziękuje za tłumaczenie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. niall oszukany przez dziecko leje hahaha @favniallx

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha ale go młoda załatwiła :d

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha ale go slodko zalatwila 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny <3
    Niall dał się oszukać swojej córce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaczęłam się śmiać jak głupia, kiedy Aimee położyła Niall`a spać. Jeju to tłumaczenie jest genialne. Czekam na kolejny z niecierpliwościa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hahaha ale go Aimee wykiwała :D Spryciula mała! xD
    Niall jest niesamowit osoba. Traktuje małą, jak własną córkę :') Kocham go!
    Cieszę się, że wróciło jedno z moich ulubionych opowiadan! :)
    Do następnego xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy następny ? Moment gdy Aimee położyła spać Niall'a genialny !!!!! Kocham to opowiadanie !!! Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialne! Kocham to ff <3

    OdpowiedzUsuń
  17. rozdzial super ! ta mala jest sprytna :D czekam na nastepny *_*

    OdpowiedzUsuń
  18. Niall oszukany przez trzylatke? nie, to było najlepsze! A z tymi selfies jeszcze lepsze hahahahahah boshe ten rozdział jest boski! Hdfibstijbotdvh chce już nastepnyyyy :) Miłej zabawy za granicą :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. To dziecko jest genialne... :') Nie mam pojęcia czemu, ale śmieję się z tego od jakiś 5 minut i nie mogę przestać... :') czekam na kolejny i miłych wakacji... :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Aim jest taka kochana <3
    Dzięki że wrocilas ;)
    Brązowo mi R
    Twojego opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział! Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  23. jeejciu :D to takie urocze :*

    OdpowiedzUsuń