sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 27 - Nevada

AVERY'S P.O.V.:

Odkąd powiedziałam wszystkim o tym co zamierzam zrobić, wyglądało na to, że wszystkich to podniosło na duchu. Jedynie teraz będzie więcej policji, która będzie ścigała, co znaczyło, że będziemy o krok bliżej do wysłania ich do więzienia.
Pomimo tego czasu, który spędziłam na rozmyślaniu nad tą sytuacją, czułam jakby z moich ramion zdjęto ciężar. Niall próbował ciągle mnie czymś zajmować, ale kiedykolwiek miałam wolny czas chciał, żebym robiła coś z nim albo resztą. Chociaż było to lekko irytujące, wiedziałam, że chce, żebym się czymś zajęła i nie musiała się tym martwić. 
- Mamo! - jęknęła Aimee, pociągając głośno nosem. Chwyciłam chusteczkę i wytarłam jej brudny nosek. Ciągle narzekała co powoli zaczęło doprowadzać mnie do szaleństwa, ale wiedziałam, że to z powodu długiej jazdy.
- Wiesz kiedy się zatrzymamy? - spytałam Liama, który siedział obok mnie.
- Nie mam pojęcia, Ave. Chociaż chciałbym myśleć, że jesteśmy gdzieś bliżej zachodniego wybrzeża. - powiedział. - Sam nie powie nam, gdzie jedziemy, bo nie chce, żebyśmy znali lokalizację. 
- Cóż, a nie masz na telefonie nawigacji? Zapytaj 'Siri'* gdzie jesteśmy. - zasugerowałam. Twarz Liama od razu się rozjaśniła i pokiwał głową, rozglądając się dookoła. Sam siedział na przodzie obok kierowcy i prawdopodobnie spał.
- Siri, gdzie jestem? - chłopak powiedział do mikrofonu. Louis, który był po przeciwnej stronie pokoju, uśmiechnął się pod nosem. Musiałam przyznać, że to był mądry pomysł. Byłam zaskoczona, że przedtem o tym nie pomyśleli.
- Jesteś w Tonopah, Nevada. - powiedział elektroniczny głos. Moja szczęka opadła, nie mogłam w to uwierzyć. Byliśmy w Nevadzie, w miejscu, gdzie mieszkali moi rodzice. Ze wszystkich stanów, musieliśmy być akurat w tym? I wtedy sobie uświadomiłam- Niall chciał, żebym ich spotkała. Powiedział kierowcy, żeby jechał w kierunku Nevady. 
- Gdzie jest Niall? - zapytałam Liama.
- Uh, nie wiem. - przyznał. - Sprawdź waszą sypialnię, może tam jest. Lubi sobie robić popołudniowe drzemki.
Pokiwałam głową, wstając. Aimee wyciągnęła ku górze swoje ręce, a ja uśmiechnęłam się do niej, podnosząc do góry. Wiedziałam, że zachowam się dobrze, jeśli pokażę moim rodzicom ich wnuczkę, bo ona sama nawet nie wiedziała, gdzie są jej dziadkowie. Kompletnie nie ma o tym pojęcia. 
Poszłam na środek tour busa, gdzie były pokoje i otworzyłam zasłonę do naszego. Rzeczywiście, Niall siedział na łóżku i gapił się w swój telefon. Kiedy zobaczył nas, od razu się rozpogodził i sięgnął po dziewczynkę. 
- Chodź tu, księżniczko. - powiedział. Aimee podpełzła do niego i położyła się na nim jak na kanapie. Pomimo mojej złości na Nialla, uśmiechnęłam się.
- Muszę z tobą porozmawiać. - powiedziałam pewnie. Kiedy spojrzał na mnie, mógł zobaczyć, że jestem poważna, więc położył trzylatkę na łóżku i pocałował ją w czoło.
- Wrócimy za chwilę, słońce. - obiecaj jej. Przygryzłam górną wargę, wciąż trzymając ręce założone na klatce, a on poprowadził mnie do głównego pomieszczenia. Usiadł na czarnej sofie, ja obok niego, dalej z poważnym wzrokiem. 
- Coś się dzieje? - spytał, marszcząc brwi.
- Tak, coś się dzieje. - potwierdziłam. - Zabierasz nas do Nevady?
Obserwowałam zaskoczenie na jego twarzy- zgaduję, że mnie zlekceważył. 
- Skąd się o tym dowiedziałaś? - zapytał.
- Nie było trudno rozgryźć, że jesteśmy w Nevadzie. - powiedziałam. - I jedziemy do stolicy**, tam gdzie mieszkają moi rodzice. Niall, naprawdę masz zamiar mnie zmusić do konfrontacji z nimi?
Chłopak westchnął, zakłopotany. 
- Nie miałem zamiaru cię zmuszać. - przyznał. - Po prostu pomyślałem, że może, skoro jesteśmy w Nevadzie to to sprawi, że poczujesz się lepiej.
Westchnęłam, opierając głowę o rękę. Naprawdę bałam się spotkania z nimi, chowałam w sobie urazę do nich przez tyle lat i chociaż chciałam się jej pozbyć to w pewien sposób byłam przerażona. To przypomniało mi, że może to odpowiedni moment, by zostawić część mojej przeszłości za sobą. 
- Jedziemy do stolicy? Tam gdzie mieszkają? - spytałam, naprawdę ciekawa. 
- Dopóki nie zechcesz jechać, gdzie indziej. - odpowiedział głupkowato. - Zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała się z nimi zobaczyć i nie będę cię zmuszał. Ale dalej, to twoja mama i tata! W ogóle za nimi nie tęsknisz?
Moje ramiona opadły, myślenie o moich rodzicach bolało. Myślę, że to bolałoby mniej, gdyby nie żyli, ale nie powiedziałabym tego głośno. To była frustrująca sytuacja, ale większość wspomnień była związana właśnie z nimi. 
Może, ale tylko może, Niall miał rację.
- Poszedłbyś ze mną? - spytałam go, zaskakując samą siebie. Chłopak podniósł głowę do góry i wyszczerzył się. 
- Poważnie? To byłoby świetne. Z chęcią ich poznam. - powiedział. - Aimee też by poszła, racja?
Cholera, nie pomyślałam o tym. Będzie źle, jeśli ich zobaczy i dowie się jak wyglądają? Wszystkim co wiedziała o moich rodzicach było to, że wysyłali jej kartki z pieniędzmi na urodziny i okazjonalne wiadomości na mój telefon. Nie miała w pamięci ich widoku, bo jedyny raz, kiedy ich widziała był gdy była noworodkiem. 
- Zapytam ją. - powiedziałam z uczuciem pewności.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł? - zaśmiał się. 
- Nie mam pojęcia. - przyznałam. - Ale chcę ruszyć do przodu i jedną z rzeczy jest ponowne spotkanie się z moimi rodzicami. I może nasz kontakt się urwie albo coś wspaniałego się stanie, ale sądzę, że Aimee powinna wiedzieć kim są jej dziadkowie.
- Jestem naprawdę dumny. Z ciebie i Aimee. - uśmiechnął się, obejmując mnie. Wytarłam łzę, zanim stanę się naprawdę emocjonalna i pozwolę mu się przytulać. Poczułam jego usta na swojej głowie i podniosłam się, żeby na niego popatrzeć z uśmiechem. - Powinniśmy się skontaktować z twoimi rodzicami?
- Tak. - pokiwałam. - Zabawne jest to, że po tych wszystkich latach, wciąż pamiętam numer telefonu mojej mamy. - potrząsnęłam głową. - Próbowałam go zapomnieć, naprawdę. Ale nie potrafię. -  wytarłam swoje oczy, pociągając nosem.
- Hej, hej. - Niall odwrócił mnie do siebie, więc byłam do niego twarzą i położył swoje dłonie na moich ramionach. - To wygląda na przerażające, ale wszystko zadziała i będzie dobrze. Obiecuję. - pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się, kiwając głową i naprawdę wierząc, że będzie wszystko w jak najlepszym porządku.
Bez żadnego ostrzeżenia, wpiłam się w jego usta przez co zamknęłam przestrzeń między nami. Usłyszałam jak się śmieje w moje wargi, ale oddał pocałunek. Ta świadomość, że ktoś mnie kocha tak bardzo jak ja jego i nie przestanie tego robić sprawiała, że czułam się niesamowicie dobrze. 
- Jesteś piękna, Ave. - wyszeptał. - Bardzo się cieszę, że ktoś próbował mnie zastrzelić. - zaśmiał się. - Bo zakochałem się w tobie i poznałem Aimee. - pochylił się i znowu mnie pocałował. 
- Zaraz spadnę z kanapy! - pisnęłam, trzymając się jego koszulki. Zaśmiał się i podniósł mnie, zażartował, że mnie upuszcza po czym zaniósł do pokoju, gdzie siedziała Aimee.
Kiedy dziewczynka zobaczyła, że Niall mnie niesie i ile trudu mu to przynosi zaczęła chichotać. W końcu usiadłam na łóżku, a ona skoczyła na mnie czego efektem był mój ból i jeszcze większy śmiech Aimee.
- Nie śmiej się ze swojej mamy, Aimee! - upomniał ją Niall, podnosząc przez co pisnęła i zaczęła rechotać. 
W końcu, śmiała się tak, że musiała się trzymać za brzuch, a chłopak posadził ją na łóżku. Wciąż miała gigantyczny uśmiech na twarzy po czym podpełzła do mnie i wspięła się na moje plecy jakby była w jakimś małpim gaju. 
- Musimy cię o coś zapytać. - powiedziałam, całując ją w policzek i podnosząc. Stawała się cięższa każdego dnia- zadziwiało mnie to każdego dnia, w pewnym momencie ważyła niecałe trzy kilogramy. A teraz musiała ważyć przynajmniej dwadzieścia. 
- Teraz, jedziemy do domu mojej mamy i taty. - powiedziałam jej. Otworzyła szerzej oczy i pokiwała głową, przywiązując uwagę do każdego słowa, które wypowiadałam. - To oni wysyłają ci kartki na urodziny.
- Z pieniędzmi?
- Tak, kartki z pieniędzmi. - potwierdziłam. - I zastanawiałam się czy chciałabyś ich poznać. Ale musisz wiedzieć, że możemy ich już więcej nie zobaczyć. To może być tylko jeden raz. Więc może nie będziesz chciała. Albo będziesz... ale to twoja decyzja. Chcesz zobaczyć swoich dziadków, Aimee?
- Okay. - pokiwała zwyczajnie głową. - Możemy się teraz pobawić?
Siedziałam tam oniemiała. Właśnie powiedziałam jej, że może zobaczyć dziadków, których w życiu nie widziała na oczy, a wszystkim czego chciała była zabawa. Wtedy mnie uderzyło- może za bardzo się tym przejmowałam. Może gdyby spojrzałabym na rzeczy tak jak Aimee, wszystko byłoby inne. 
- Jasne, słońce, możesz się pobawić. - pocałowałam ją w czoło. - Zrobiłaś siusiu w pieluchę?
- Nie. - powiedziała dumnie. - Zrobiłam do nocnika. - popatrzyłam na Nialla, unosząc jedną brew. 
- Zaprowadziłem ją do łazienki. Załatwiła to jak profesjonalistka. - zaśmiał się. Aimee pognała do głównego pokoju, prawdopodobnie po to, żeby znaleźć chłopaków i Darcy, i powkurzać ich. Miałam nadzieję, że nie mają nic przeciwko niej. 
Po tym jak wyszła, Niall usiadł obok mnie na łóżku i położył swoją rękę na moim udzie i pochylił się, żeby mnie pocałować. 
- Dobrze to zniosła. - zaczął się drażnić i zachichotał.
- Nie byłam pewna czego oczekiwać. - zaśmiałam się. - Zgaduję, że jedyne co mi zostało to zadzwonić do mojej mamy. Zostaniesz tu ze mną, gdy będę z nią rozmawiać?
- Jasne. - wyciągnął z kieszeni czarny iPhone Harry'ego. - Harry nie będzie miał nic przeciwko temu. Po prostu wybierz numer i ustal, kiedy możemy się z nimi spotkać. 
Wypuściłam powoli powietrze i wzięłam chłodny telefon z ręki Nialla. Patrząc na to, było to zastraszające, bo wiedziałam, że teraz nie ma odwrotu. Musiałam stawić czoła moim rodzicom, czy podobało mi się to czy nie, bo powiedziałam już Aimee i nie chciałam jej rozczarowywać. 
- No to jedziemy. - powiedziałam, trzymając rękę Nialla tak mocno jak to możliwe. Chociaż nie wyglądał jakby miał się temu stawiać. Wybrałam numer mamy i wcisnęłam przycisk połączenia, telefon miałam przy uchu i cierpliwie czekałam.
Z każdym dźwiękiem w słuchawce, moje serce dosłownie skakało w mojej klatce piersiowej. Zaczęłam się denerwować jeszcze bardziej niż wcześniej, aż w końcu ktoś odebrał.
- Halo? - usłyszałam głos kobiety. Tak dobrze było słyszeć znowu moją mamę.
Nagle, moje gardło zaschło i utworzyła się gula, której nie mogłam przełknąć. Moje oczy zaszły łzami, gdy wyobraziłam ją sobie po drugiej stronie linii.
- Mamo? Tu Ave. - powiedziałam, a łzy ściekały mi po policzkach.
- Avery! - wykrzyknęła. - Tom, to Avery! Tak się cieszymy, że możemy cię usłyszeć. - była zupełnie inną kobietą niż ta, od której dostałam maila. - Przepraszam. że ten email był taki formalny, ale wysłała go moja asystentka Claire. 
Jakby czytała mi w myślach. Nagle, te wszystkie ściany i urazy, które budowałam w sobie zniknęły. Zaśmiałam się głośno, potrząsając głową. 
- W porządku, mamo. Chciałabym ci powiedzieć, że jestem w Nevadzie. 
- Naprawdę? - brzmiała na zaskoczoną, ale nie tak jak się spodziewałam. - Ale twój lot jest dzisiaj i nie powinnaś tu być przed drugą nad ranem. Poleciałaś innym samolotem?
Nie miałam pojęcia o czym mówiła. Uniosłam brwi i spojrzałam na Nialla, który tylko wzruszył ramionami. 
- Jaki lot? - spytałam ciekawa. - Właściwie już jadę.
- Ale... - zatrzymała się. W tle usłyszałam głęboki głos mojego taty i samo myślenie o nim sprawiło mu uśmiech. - Ale bilety, które wysłałam ci miały być na dzisiaj. Myślałam, że zamierzasz ich użyć. 
- Oh. - powiedziałam z poczuciem winy. - Przepraszam... Nie wiedziałam, że zamierzasz wysłać mi je do domu. 
- Cóż, dlaczego nie? - spytała. - Jake powiedział mi przez telefon, że upewni się, że dostaniecie bilety i wsiądziecie na pokład samolotu. Rzeczywiście, dostałam telefon od linii lotniczych z potwierdzeniem.
Nagle, krew odeszła mi z twarzy. Jake zamierzał użyć biletów, żeby dobrać się do moich rodziców. Ale jeśli zrobi to co podpowiada mu jego mały móżdżek moim rodzicom, zamiast nich znajdzie mnie. 
- Mamo. - wydusiłam, prawdopodobnie biała jak prześcieradło. - Rozstałam się z Jakiem kilka miesięcy temu. Nie kontaktowałam się z nim.
- Avery, to nie jest śmieszne. - wyjąkała. - Ty... ty nie żartujesz, prawda?
- Nie, mamo, nie żartuję. - powiedziałam, zaczynając panikować. - Posłuchaj mnie, okay? Pakujcie swoje rzeczy. Jesteśmy trzydzieści minut od miasta i kiedy dotrzemy, rozwiążemy to jakoś. Jest dużo rzeczy, które muszę ci wyjaśnić, ale ty musisz mi zaufać, okay? Jeśli się nie pośpieszymy, może was skrzywdzić. 
Przez chwilę było cicho, ale kilka sekund później usłyszałam głos mojego taty. 
- Tu twój ojciec, Ave. - słysząc go, moje serce się rozpłynęło. - Co się dzieje?
- To Jake. - zmusiłam się, żeby cokolwiek powiedzieć. - Przyjeżdża do Nevady i zamierza nas wszystkich złapać. Tak bardzo przepraszam, nie chciałam, żeby to się stało. - przerwałam zesztywniała. Niall zeskoczył z łóżka z przerażeniem na twarzy i poszedł porozmawiać z Samem. Gdziekolwiek jechaliśmy, nigdzie nie byliśmy bezpieczni. 
- Dobrze, kochanie. - powiedział z profesjonalizmem w głosie mój tata. - Zrobimy wszystko to co nam każesz i wierzymy, że to jest dobre. Spakujemy się i będziemy gotowi. Obierzesz nas?
- Tak. - powiedziałam jakbym miała zaraz zwymiotować. W głowie krzyczała mi myśl, że nie ma mowy, że to się dzieje naprawdę, ale tak było. To było jak sen na jawie, niekończący się koszmar, od którego nie mogłam uciec. - Tato, przepraszam. - wydusiłam. Świadomość, że moi rodzice są w niebezpieczeństwie przerażała mnie. 
- Poradzimy sobie z tym, gdy tu dotrzesz. - powiedział, ale mogłam usłyszeć strach w jego głosie. - Czy ty i twoja córka jesteście bezpieczne?
- Tak. - obiecałam mu. - Będziemy tam tak szybko jak możemy. 
- Okay. - odezwał się, brzmiał jak skamieniały. - I Avery? Tęsknimy za tobą. Dobrze słyszeć twój głos. Chcę byś została bezpieczna i zadzwonimy po policję. 
To naprawdę był koszmar w rzeczywistości. 


*'Siri' to nawigator działający jedynie na systemie iOS, czyli w iPhone'ach i odpowiada na żądania poprzez przekazanie go do mikrofonu, stąd prośba Avery, żeby Liam się jej 'zapytał' :)
**stolica Nevady - Carson City

8 komentarzy:

  1. Ja chcę już nexta! Proooooszę!
    Jak zawsze super, świetnie tłumaczysz.
    Czekam na kolejny rozdział.
    @LoveHoranowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nexta :D rozdział genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest najlepsze ff w całym moim życiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świwtny rozdział już się nie moge doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże czekam na Nexta :) super to jest ! w jeden wieczór całość przeczytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego ty zawsze sprawiasz ze jak czytam nowy rozdział to poprostu jest taki moment w którym myśle gorzej juz być nie może, a w następnym rozdziale myśle a jednak mogło xD uwielbiam to ff ❤

    OdpowiedzUsuń