poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 25 - Rozmowy nocą

AVERY'S P.O.V.

- Teraz już nie odejdziesz, Avery! - krzyknął Jake, stojąc na końcu korytarza i uśmiechając się do mnie głupkowato. Przycisnęłam plecy do ściany, nie miałam żadnej drogi ucieczki. Bawił go mój strach.- Proszę, nie rób tego. - Zaczęłam błagać Jake'a, kiedy ten powoli kroczył w moją stronę. Krzyknęłam głośno, mając nadzieję, że ktoś mnie usłyszy, ale nikt nie przyszedł. - Niall!
- Teraz go tu nie ma. - uśmiechnął się bezczelnie. Krew w moich żyłach stawała się zimna i zaczęłam panikować - co Jake zrobił Niallowi? - Albo wrócisz ze mną do domu, albo umrzesz. Twój wybór. 
- Ja... - zanim cokolwiek mogłam powiedzieć, Jake wysunął ze swojej kieszeni pistolet, wycelował i strzelił. Kula uderzyła mnie prosto w klatkę piersiową, a ja głośno wrzasnęłam, upadając na podłogę. Nie pamiętam widoku krwi, po prostu leżałam tam, na zimnej posadzce. 
- Nigdy nie powinnaś była mnie zostawiać. - powiedział Jake, górując nade mną. 

Usiadłam na miękkim łóżku, byłam spocona i ciężko dyszałam. Rozglądając się po nieznanym pokoju, zdałam sobie sprawę, że gdziekolwiek jestem, znajdowałam się w ruchu. Zajęło mi kilka sekund przypomnienie sobie, że byłam w tour busie, bezpieczna.
- Kochanie? - usłyszałam delikatny szept Nialla i spojrzałam na miejsce obok, żeby go znaleźć, patrzącego na mnie z niepokojem. Potrząsnęłam głową, wycierając pot z czoła. - Co się stało?
- Miałam naprawdę zły sen. - przyznałam, opadając w jego ramiona. Upadliśmy na łóżko, ale on dalej trzymał mnie i uspokajająco głaskał mnie po głowie. Czułam się jak dziecko. - To było straszne... Był Jake i zastrzelił mnie, i... 
- To się nie wydarzy. - powiedział pewnie Niall.
- Wiem. - westchnęłam. - Wystraszyłam się, to wszystko.
- Cóż, on będzie siedział w pudle, a my już niedługo będziemy sobie żyć w jakimś ładnym miejscu przy plaży. Obiecuję ci to. - pocałował mnie w czoło i wytarł zawilgocone powieki.
- Co z naszym 'Motelem 6'? Tęsknię za tym. - wydęłam wargi. 
- Ja też. Albo otworzymy nasz własny motel. Będziemy robić śniadania i to może być na plaży. Więc uciekinierzy tacy jak my będą mogli znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Kto wie? Może oni też się zakochają. - uśmiechnął się.
- Brzmi znajomo. - zachichotałam, czując jak ręce Nialla owijają się wokół mnie. - Która jest godzina? 
- Czwarta nad ranem, albo coś około trzeciej. - zaśmiał się. - Chociaż ja jestem w pełni obudzony. I myślę, że Harry i Darcy wciąż siedzą i gadają na kanapie. Byli tam, kiedy poszedłem do toalety jakiś czas temu.
- Sprawdziłeś Aimee? - spytałam.
- Trzy razy. - przyznał Niall. - Jest w porządku, wciąż oddycha. 
- Cóż, dobrze. - uśmiechnęłam się, siadając prawidłowo na łóżku. Podniosłam powieki i spojrzałam do góry, wpatrując się w ciemność i zastanawiając się, gdzie jesteśmy. Czy my w ogóle byliśmy w stanie Nowy Jork?
Niall odsunął naszą kołdrę i wyślizgnął się z łóżka z chrząknięciem. Moje mięśnie były tak zmęczone, że nie byłam w stanie się ruszać, ale zmusiłam się i wyszłam kilka sekund po nim. Dziwnie było chodzić po jadącym busie na wpół śpiąco, ale w końcu przeszłam do głównego pokoju. 
Darcy i Harry siedzieli praktycznie na sobie, na jednej z kanap, śmiejąc się i rozmawiając. Kiedy nas zobaczyli, przywitali nas radośnie, a ja znalazłam puste miejsce na sofie obok Nialla. Chłopak wziął koc z siedzenia i opatulił nas nim, całując mnie w policzek. 
- Możecie spać, huh? - uśmiechnęła się Darcy.
- Ja się obudziłem na chwilę, a ona miała zły sen. - powiedział Niall. Powiedziałabym coś do niego, zanim wiedziałabym, że ma zamiar powiedzieć to ludziom, ale teraz trzymałam buzię zamkniętą. 
- Będziemy tu siedzieć całą noc. - powiedział dumnie Harry. - Jak dotąd mam trzy cole. 
- Pięć. - uśmiechnęła się pod nosem Darcy, klepiąc go w udo. - Myślę, że wygrałam. - Harry szturchnął ją, a później przyciągnął do siebie. Spojrzałam na mały stolik przed nimi i z pewnością był tam stos pustych puszek po *sodzie. 
- Wiecie, gdzie teraz jesteśmy? - spytał Niall, praktycznie wyjmując mi te słowa z ust.
- Uh, myślę, że niedaleko Chicago. - powiedział Harry, marszcząc brwi i spoglądając w dół na swój telefon. Sapnęłam- Nie zdawałam sobie sprawy, że jedziemy już tak długo. Chicago musiało być dobre dwanaście godzin od Nowego Jorku.
- Możecie być tam cicho? - odezwał się Zayn z korytarza. - Jeśli chcecie gadać to zamknijcie drzwi. - burknął. Wstrzymałam śmiech, a Harry wstał zamknął drzwi, więc wszyscy śpiący nie będą nas słyszeli z głównego pokoju. 
Obok mnie, Niall włączył telewizję i zaczął bezcelowo przeskakiwać po kanałach. Zamknęłam oczy, opierając się na jego ramieniu. Mogłabym zasnąć tu i teraz, ale wiedziałam, że będą mnie rano przez to drażnić. 
- Derby! - powiedział podekscytowany Niall, strasząc mnie. Przesunął się gwałtownie na brzeg kanapy i przykleił oczy do ekranu. 
- Musimy to obejrzeć, Darc. - Harry pocałował ją szybko i zostawił ją, dołączając do Nialla, po czym usiadł kilka metrów przed telewizorem. Wymieniłam spojrzenie z Darcy, na co ona wywróciła oczami i wkradła się na miejsce obok niej. 
- Chłopcy zawsze będą chłopcami, huh? - prychnęła, potrząsając głową. 
- Tak myślę. - westchnęłam. - Wiem, że Niall bardzo to lubi. To musi być męska rzecz.
- Mm. - wymruczała Darcy, sadząc się wygodnie na kanapie. - Harry powiedział mi, że kiedy weźmiemy ślub, zrobi sobie w naszym wspólnym domu coś w rodzaju męskiej jaskini. Nie bardzo wiem jak mam się z tym czuć. - zachichotałam.
Siedziałyśmy przez chwilę sama. Znałam ją niepełną dobę i właściwie zostałyśmy w jakiś sposób zmuszone, żeby się ze sobą zakolegować. Była słodką dziewczyną i w ogóle, ale to było trochę dziwne. Ten styl życia był dla mnie za szybki.
- Więc, - uśmiechnęła się Darcy, kładąc swoje delikatne dłonie na kolanach. - Uh, miałaś zły sen? 
- Coś w tym rodzaju. - przyznałam, próbując nie poruszać tematu. W jakiś sposób, wiedziałam, że to się nie wydarzy. - Zostałam postrzelona.
- Oh. - zachichotała Darcy. - Przepraszam, po prostu sposób w jaki to powiedziałaś... 
- W porządku. - wtrąciłam. - Byłam jakaś otępiała, wiem.
- Tylko trochę. - zaczęła się drażnić. - Zawsze myślałam, że sny są dziwne. Chciałabym dostać film ze swoimi snami i obejrzeć je jeszcze raz. Zobaczyć o czym naprawdę śnię. 
- Nah, myślę, że nie podoba mi się ten pomysł. - przyznałam. - Większość moich snów nie jest najprzyjemniejsza. 
- To prawda. Mogłabyś obejrzeć koszmary razem z tymi przyjemnymi. - miała ten nieobecny wyraz twarzy, jakby przypominała sobie ponownie jakieś rzeczy. Przestraszyło mnie to trochę, bo wiedziałam w jakiś sposób co teraz nastąpi. 
- To był sen o Jake'u. - wypaliłam. - Tak swoją drogą, wiedziałam, że zapytasz. Równie dobrze, ty też możesz powiedzieć.
- Wiedziałaś, że Harry został raz postrzelony? - spytała Darcy. Uniosłam brwi. - Zgaduję, że słyszałaś o mnie i mojej historii. Ale to dużo więcej niż by się wydawało. To nie było zwykłe porwanie.
- To szalone. - potrząsnęłam głową. - Niall nigdy mi o tym nie powiedział. - spojrzałam na drugą stronę pokoju, gdzie obaj chłopcy siedzieli i wskazywali na coś w telewizorze. Nie mieli pojęcia o czym rozmawiałyśmy. 
- Swoją drogą... - westchnęła Darcy, zamierając. - Wiesz, że wiem o tym co się stało z twoim byłym chłopakiem. Jake? - skinęłam głową. - Chciałabym porozmawiać z tobą tak, żebyś nie czuła się, że rozmawiasz z terapeutą albo coś w tym rodzaju. - obie zaśmiałyśmy się. 
- Wiem, że nie masz tego na myśli. Wszyscy chcą, żebym podjęła dobrą decyzję, ale dużo trudniejsze niż to wygląda. Myślenie o tych wszystkich policjantach, całym procesie sądowym i zadawaniem pytań jest przerażające, naprawdę. 
- Tak jest. - przyznała Darcy. - Nie będę kłamać. Kiedy to wszystko się skończyło, to było jedno z najlepszych uczuć jakie odczuwałam.
Oparłam tył głowy o zagłówek kanapy, zamykając oczy. Gdybym tylko nie miała tego dokuczliwego uczucia, które sprawiało, że nie chciałam nic mówić. Darcy nie zrozumiałaby o co chodzi, nawet jeśli powiedziałabym jej, więc zdecydowałam się tego nie robić.
- Pomyśl o Aimee. - przypomniała mi dziewczyna. Pokiwałam głową, ale czułam się chora od słyszenia tego od ludzi. Myślałam o Aimee cały ten czas! Była moim priorytetem, oczywiście, że o niej myślałam!
Zamiast pozwolić, żeby ogarnęła mnie złość, zdecydowałam się zwrócić uwagę na coś innego. Patrzyłam na Harry'ego i Nialla, którzy siedzieli przed telewizorem jak mali chłopcy, wskazując coś na telewizor i chichocząc między sobą. Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.
- Wesele jest w lipcu. - powiedziała Darcy, cichszym i delikatniejszym głosem. - Jesteś zaproszona. Niall będzie świadkiem, więc to ma sens. 
- Brzmi fajnie. - uśmiechnęłam się grzecznie. - Gdzie będzie?
- Harry chce, żeby było w Londynie. Ja chciałabym w jakimś tropikalnym miejscu, więc moglibyśmy się spotkać, a później mielibyśmy tam miesiąc miodowy, a w Londynie wesele. Zwycięstwo, zwycięstwo.
- Brzmi jak plan. - pokiwałam, owijając koc wokół moich ramion. - Zaczęłaś już planowanie?
- Ciężko idzie. - zaśmiała się Darcy. - Moja mama chce wszystko planować, nie pozwala mi nic powiedzieć. Jest bardzo natrętną kobietą. - potrząsnęła lekko głową. 
- Bardzo. - zgodził się Harry z drugiej strony pokoju, sprawiając, że się zaśmiałam.
Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo śpiąca jestem, aż do teraz. Prawdopodobnie była gdzieś czwarta trzydzieści nad ranem i wiedziałam, że potrzebuję energii, żeby zaopiekować się Aimee, kiedy się obudzi. 
- Niall, idziesz do łóżka? - spytałam go, ziewając. Jego oczy, które niezmiennie wpatrywały się w ekran chwilę temu, teraz błysnęły w moim kierunku. 
- Zatrzymaj grę, Harry. - powiedział Niall. - Możemy to skończyć rano. - Harry odwrócił się do mnie i zaczął się śmiać, potrząsając swoją głową, co sprawiło, że loczki na jego głowie zaczęły podskakiwać. - Ma cię, stary. - chłopak poklepał Nialla mocno po plecach. Dodałabym coś, ale ciągle coś mi zaprzątało myśli. Wciąż myślałam o powodzie, dla którego nie chciałam, żeby Jake znalazł się w więzieniu, powód, o którym wiedziałam, że muszę powiedzieć Niallowi. 
I musiałam mu powiedzieć o tym jak najszybciej.
Chłopak chwycił mnie za rękę i otworzył drzwi do naszej sypialni. Zobaczyłam Aimee rozłożoną jak rozgwiazdę - tak normalnie spała w nocy. Niall zachichotał i cmoknął mnie w policzek, co sprawiło, że poczułam się jeszcze gorzej z zamiarem powiedzenia mu tej rzeczy. 
- Jesteś zmęczona, kochanie? - spytał Niall, kiedy weszliśmy do naszego małego pokoju. Zasunął zasłony i naciągnął na nas pościel, przyciągając mnie bliżej siebie. Nie patrzyłam na niego, nie chciałam go smucić tym co krążyło po moim umyśle. 
- Widziałem jak rozmawiałaś z Darcy. - wyszeptał. - Rozmawiałaś z nią o Jake'u?
- Mm-hmm. - wymruczałam niewyraźnie. - O tym i o weselu.
- Zapomniałem ci powiedzieć, że jesteśmy zaproszeni. - powiedział Niall i praktycznie mogłam wyczuć uśmiech na jego twarzy. - Więc Jake... Jak poszła rozmowa? 
- Dobrze, tak myślę. - wymamrotałam w jego klatkę piersiową. - 
- To wszystko co mi powiesz? - zaśmiał się Niall. - Jesteś zbyt zmęczona, żeby ze mną gadać?
Potrząsnęłam głową, nie chcąc, żeby czuł się źle. 
- Nie, nie, przepraszam. - przeprosiłam. - Było dobrze. Dała mi kilka dobrych rad i spojrzałam na to trochę z innej perspektywy. Dobrze było usłyszeć coś takiego od osoby, która przeszła przez coś podobnego. 
- Założę się, że tak. - zgodził się Niall. - Jesteś gotowa zadzwonić na policję?
Westchnęłam, zamykając oczy. Chciałam, ale nie chciałam, wiedziałam, że we właściwej kolejności muszę najpierw powiadomić policję, musiałam wyznać Niallowi coś czego naprawdę nie chciałam mówić. 
- Coś jest nie tak. - wyszeptał, a jego usta znalazły się na moim czole. - Proszę, powiedz mi, kochanie.
- To tylko... - zamarłam, znowu zamykając oczy i marzyłam o tym, żeby zasnąć i nie musieć się z tym zmierzyć. Ale wiedziałam, że muszę przez to przejść. 
- Nie bądź na mnie zły, okay? - powiedziałam cichym głosem.
- Nigdy. - obiecał.
- Okay... - mój głos się trząsł, ale byłam zdeterminowana. - To nie będzie mieć dla ciebie sensu. Cholera, to nie ma sensu nawet dla mnie. Ale Jake był moim jedynym chłopakiem przed tobą i to był mój pierwszy poważny związek. Byliśmy ze sobą tyle lat i kochałam go każdą częścią, i każdym włóknem swojego ciała, włożyłam całą siebie w ten związek. Tak bardzo kochałam Jake'a, nawet jeśli tak bardzo mnie krzywdził. Nawet w dniu, kiedy odeszłam z ciężkim sercem, byłam zraniona, chociaż nie chciałam tego sama sobie przyznać. Zdałam sobie sprawę, że potrzebuję zadzwonić na policję. Zdałam sobie sprawę, że jest za późno. Zdałam sobie sprawę z tego wszystkiego, ja zawsze... Chcę, żebyś wiedział, że cię kocham, Niall. Kocham cię i chcę być z tobą na zawsze. Ale tak jak bardzo szalenie to brzmi i chociaż Jake wymuszał na mnie wiele rzeczy, krzywdził mnie, i to nie ma sensu dla mnie... - zatrzymałam się, uświadamiając sobie, że zaczęłam gadać bez ładu i składu. - Tak właściwie nie jestem gotowa, żeby zadzwonić na policję, bo we mnie wciąż jest mała cząstka, która kocha go kocha. 


*w Stanach, soda to po prostu woda gazowana

___________
Kochani! Fanficition powraca! Będzie ono teraz tłumaczone przez @moonlieees (twitter)
Komentujcie i motywujcie ją do dalszej pracy :)
@NiallandChips x

8 komentarzy:

  1. NARESZCIE!!!!!!!!!!!!!!! Jezu, ile ja czekałam! Jeśli myślisz, że nikogo już tu nie ma, to się mylisz. Boże, tak się cieszę, że to będzie nadal tłumaczone. A co z Broken? Jeju, czekam na kolejny rozdział. Jestem taka happy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże ile ja czekałam na ten rozdział. Już nie mogę się doczekać następnego. Dawaj go i to już. :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle czekałam!
    Dzieki za tłumaczenie!
    Super,ze blog bedzie znów aktywny! :) <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. taak! czuję że żyję! uwielbiam cię i ubóstwiam za wstawienie nowego rozdziału! jest cudowny, a ja okropnie się cieszę z tego że wstawiłaś ^^

    OdpowiedzUsuń