sobota, 5 marca 2016

Rozdział 28 - Ponowne spotkanie

NIALL'S P.O.V.:

- Wtedy wyjaśniła j-jak potwierdzono bilety i-i że zamierzają przyjechać do moich r-rodziców! - zapłakała Avery, ledwo łapiąc oddech. W pokoju byliśmy wszyscy oprócz Louisa, bo ten zaoferował się, że zajmie się Aimee.
Głaskałem ją po plecach, próbując uspokoić, ale szczerze powiedziawszy nie wiedziałem co będziemy robić. To wyglądało jakby zawsze byli blisko nas, ale tym razem nie wiedzieli. Nie mogliśmy pozwolić na to, żeby się dowiedzieli o naszej obecności. 
- Jesteśmy w drodze do domu twoich rodziców, Avery. Okay? - powiedział Sam, a na jego czole wymalowała się zmarszczka zmartwienia. Nie przyznałby tego, ale widziałem, że denerwuje się coraz bardziej. - Zadzwonię na policję, kiedy wszyscy będą już bezpieczni. To ważne, żeby wszyscy współpracowali razem, zrozumiano?
Pokiwałem głową, ale Avery była sztywna. Wiedziałem, że chciała tylko tego, by wszyscy byli bezpieczni. Jej podbródek się zatrząsł i znowu zaczęła płakać. 
- Przepraszam. - powiedziała do Sama, oczywiście zażenowana.
- Jak długo będziemy jeszcze jechać do ich domu? - spytał Harry, zaciskając swoje pięści. Miałem świadomość tego, że jest obrzydzony Jakiem i Kate, i kto wie co by im zrobił, gdyby się znaleźli w zasięgu jego wzroku. 
- Piętnaście minut. - odparł Sam. - Zabierzemy tylko twoich rodziców i jedziemy. Nie ma obawy- lot jest dopiero za trzy godziny i nie ma szansy, żeby dotarli tu przed dziewiątą wieczorem. To daje nam pięciogodzinny dystans. Poza tym mamy wsparcie. 
- Dziękuję. - uśmiechnął się Liam. - Nie martw się, Avery, nie pozwolimy, żeby cokolwiek stało się tobie albo twoim rodzicom. Ani nikomu z nas. A w szczególności Aimee. - dodawał po kolei. Mogłem poczuć jak siedząc obok mnie, zaczyna się powoli uspokajać. 
- Muszę jej powiedzieć co się dzieje. - powiedziała. - W końcu powinna wiedzieć, że to poważna sytuacja. - pokiwałem głową, zgadzając się z nią. Nie chciałem tylko straszyć mojej Aimee. 
- Okay. - zgodził się Sam. - Dla waszego bezpieczeństwa, może zostaniemy tutaj wszyscy razem? Chyba, że chcecie iść do swoich łóżek i się uspokoić. - naprawdę chciał, żeby każdy z nas czuł się komfortowo.
- Myślę, że powinniśmy odpocząć. - odezwała się Darcy. 
- Aimee potrzebuje drzemki. - przypomniała sobie Avery. Pociągnęła głośno nosem i znów zażenowana, zarumieniła się. Zaśmiałem się cicho pod nosem i posłałem jej uspokajające spojrzenie, a w końcu każdy poszedł w swoją stronę. 
Idąc przez wąski korytarz zobaczyłem Louisa przekazującego Avery dziewczynkę. Aimee nie wyglądała na w pełni sił, a jej oczy powiedziały mi, że jest ekstremalnie zmęczona. Odsunąłem zasłonę i weszliśmy do pokoju. 
- Już czas drzemki, Aims. - powiedziała Avery. Tym razem, bez jakiegokolwiek jęczenia, mała przesunęła się na kołdrze i wpełzła pod nią. Zamknąłem okno i przeszedłem ukradkiem obok nich, żeby zasunąć kurtynę dla chwili prywatności. 
- Posłuchaj, kochanie. - Avery powiedziała do córki, która uniosła brwi na widok jej czerwonych i zapuchniętych worków pod oczami. - W tej chwili musisz być bardzo grzeczną dziewczynką, okay?
- Dlaczego? - spytała. 
- Bo dzieje się coś poważnego. - pociągnęła Avery. - Musimy być bezpieczne, więc musisz być miła, grzeczna i się nie obijać. Rozumiesz mnie?
- Okay. - pokiwała Aimee. - Czy przychodzi ktoś zły? - widziałem, że się boi, więc zdecydowałem się coś powiedzieć. 
- Nie bój się o to, okay? Prześpij się. - wtrąciłem. Avery uśmiechnęła się do mnie i poruszyła ustami tworząc słowo dziękuję. Wiedziałem, że czasami miała problem jako mama, ale to była moja praca pomagać jej od czasu do czasu. 
- Gdzie jest Timmy? - spytała dziewczynka, szukając pluszaka. Znalazłem go pod poduszką i podałem, a ona uśmiechnęła się do mnie leniwie i położyła się. Wiedziałem, że nie zajmie jej zbyt długo uśnięcie. 
- Wszystko z tobą okay? - spytałem Avery, trzymając ją blisko swojej klatki piersiowej. Pokiwała głową, ale czułem jak szybko bije jej serce. Miałem świadomość, że się trzęsie, szczególnie teraz, kiedy ma spotkać się ze swoimi rodzicami. - Mogę cię o coś zapytać?
- Uh-huh. - podniosła wzrok, a w jej oczach migotały iskierki i nie mogłem nic poradzić, więc ukradłem jej szybki pocałunek, co sprawiło, że się uśmiechnęła. 
- Myślałem, że nienawidzisz swojej mamy i taty... Czemu chcesz się teraz tak bardzo z nimi spotkać? - byłem ciekawy.
- Moja mama wyjaśniła mi przez telefon, że to była jej asystentka - Claire, wysłała mi maila. Powiedziała, że nie zamierzała być niegrzeczna i nawet zwolniła tą dziewczynę. I zgaduję, że po tym co dla mnie zrobiła, po usłyszeniu ich głosów...
- Stęskniłaś się za nimi. - uśmiechnąłem się. - Cieszę cię, ale nie w tych okolicznościach.
- Myślisz, że będzie dobrze? - spytała Avery. - Nienawidzę narażać mojej rodziny... To sprawia, że wręcz choruję, wiedząc, że ktoś może im coś zrobić. Nawet nie wyobrażam sobie co mogłoby się stać. - wzdrygnęła się przez co przysunąłem ją bliżej siebie. 
- Shh. - uciszyłem ją. - To się nie wydarzy. Nie pozwolę na to. 
- Wiesz, nigdy ci nie podziękowałam. - powiedziała Avery. - Jeśli nie powiedziałbyś kierowcy, żeby jechał do Nevady, moi rodzice już by pewnie nie żyli. - przesunęła się na łóżku. Zwilżyłem swoje usta i przejechałem po niej wzrokiem, ale przypomniałem sobie, że obok jest Aimee. 
- Żadnego publicznego pokazywania uczuć. - zaśmiałem się i spojrzałem na śpiącą obok dziewczynkę, a ona pokiwała, chcąc się wycofać. Odsuwała się z obawy, więc chwyciłem ją i schowałem w uścisku. 
- Stop! - wyszeptała, śmiejąc się cicho. 
- Nie dopóki nie przestaniesz się obawiać. - ostrzegłem. Uniosła ręce w geście obrony, a ja cmoknąłem ją w policzek.
- Pozwólmy jej spać. - powiedziała, wstała, chwyciła moją rękę i pociągnęła w stronę korytarza. Wyglądała absolutnie olśniewająco, więc po prostu ją zacząłem całować dopóki nie zabrakło nam powietrza, ale wiedziałem, że raczej nikt nie chciałby nas usłyszeć, robiących to w korytarzu. 
Weszliśmy do pokoju, gdzie Harry, Darcy i Zayn siedzieli na podłodze. W pomieszczeniu panował półmrok z powodu zasłoniętych rolet, żeby nikt nas nie rozpoznał. Zobaczyłem, że Darcy przestała mówić cokolwiek mówiła w momencie, gdy weszliśmy. 
- Cześć. - Avery wyszeptała do nich nieśmiało po czym usiadła obok Harry'ego, który posłał jej ciepły uśmiech. Podobało mi się to jak ją ochraniał, jak starszy brat. To mnie uspokajało, naprawdę. - Naprawdę przepraszam, to-
- Nie. - przerwała jej z uśmiechem Darcy. - Z nami w porządku, naprawdę. To jest coś do czego jestem przyzwyczajona. - przyznała, chichocząc cicho. Avery wyglądała na trochę uspokojoną, ale nic nie powiedziała. Poczułem jak tour bus się zatrzymuje i zobaczyłem przerażenie na twarzy Ave. 
- Zaraz wrócimy. - powiedziałem, przyciągając ją do siebie. Przeszliśmy na przód busa, gdzie na zewnątrz Sam z kimś rozmawiał. Odsunął się i pozwolił dwójce ludzi wejść do środka. 



AVERY'S P.O.V.:

W momencie, kiedy zobaczyłam moją mamę, złamałam się. Wybuchłam płaczem i od razu przytuliłam ją ciasno. Zmieniła się odkąd widziałam ją ostatni raz- miała czerwone włosy, więcej zmarszczek na twarzy i zgubiła kilka kilogramów. Ale pomimo takiej zmiany, wciąż wyglądała jak mama. 
- Tak bardzo się za tobą stęskniłam, Avery. - mama wyszeptała mi do ucha, a jej ręka pocierała lekko moje plecy. Czułam się niewiarygodnie wygodnie, zupełnie tak jak wtedy, gdy byłam dzieckiem. 
Po chwili odsunęłam się od niej i spojrzałam na mojego tatę. Miał teraz białe włosy i przybyło mu trochę na wadze. Swoim wzrostem wciąż nade mną górował, tak jak zazwyczaj. Uśmiechnęłam się i przytuliłam go mocno. 
- Bardzo dobrze cię widzieć. Wyglądasz jak dorosła, gdzie się podziała nasza mała Avey? - zażartował. Jakby wszyscy zapomnieli o tym, że ścigają nas zabójcy.
- A to kto? - mama spojrzała na Nialla. Byłam zaskoczona, że go nie rozpoznała. Niall zarumienił się i wyciągnął rękę do uścisku, ale ona przyciągnęła go do uścisku. Zaśmiał się. 
- Jestem Niall, chłopak Avery. - przyznał, wkładając dłonie do kieszeni. Jego policzki były różowe i widziałam, że się trochę denerwował. W tych okolicznościach ja też bym się denerwowała na jego miejscu. 
- Miło cię poznać, synu. - powiedział mój tata. Chłopak był strasznie przygaszony. Niall wyciągnął rękę z kieszeni. 
- Również miło pana poznać. - powiedział grzecznie. Tata potrząsnął jego ręką, a później swoją głową. 
- Mów mi Tom. - uśmiechnął się ciepło. Byłam szczęśliwa, że wszystko szło tak dobrze. 
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale musimy jechać. Jedziemy do Kalifornii i tam zostaniemy w hotelu. Później wrócimy do 'Motelu 6' w Nowym Jorku. Jest dobrze ukryty i tam będzie bezpiecznie. - powiedział Sam. 
Cieszyłam się, że wracamy do 'Motelu 6', bo szczerze, stęskniłam się za tym miejscem. 
- Dobrze. - mama spojrzała na mnie z obawą. - Czy wszystko w porządku? Nie mieliśmy pojęcia, że Jake... jest taki zły. - prawie się zaśmiałam, ona nie znała nawet połowy tego. 
- Wyjaśnię to później. Ale najpierw, powinniście poznać wszystkich. - powiedziałam, wycierając mokre oczy. Mama i tata pokiwali, kładąc swoje torby. Zanim mogliśmy rozejrzeć się, zza zasłony wychyliła się śpiąca Aimee.
- Czemu się obudziłaś, księżniczko? - zaśmiał się Niall, podnosząc ją do góry. Zachichotałam i zabrałam jej z czoła kilka kosmyków włosów, które jej opadły. Aimee, wciąż zaspana, ziewnęła i wtuliła się w chłopaka. 
Nie zdałam sobie sprawy, ale kilka chwil później moi rodzice patrzyli na nią zaszokowani. Miała zawilgocone oczy, a na twarzy zamigotał jej uśmiech.
- Czy to jest...?
- Tak, mamo, to jest moja córka Aimee. - uśmiechnęłam się. - Właśnie skończyła trzy lata. - odwróciłam się do dziewczynki, która patrzyła na mamę i tatę jak na kosmitów. - Aimee, to oni dawali ci kartki na urodziny. To moja mama i tata. 
- Oh! - wykrzyknęła mała. - Kartki z pieniędzmi. - pokiwałam głową. Aimee spojrzała na nich. - Gdzie moje pieniądze?
- Aimee. - upomniał ją Niall, chociaż się zaśmiał. - Odwiedzili się na trochę, dzieciaku. Okay?
Aimee pokiwała i ścisnęła rękę Nialla. Moja mama pierwsza chciała ją wziąć. Myślę, że mała jej się trochę bała, bo mama miała łzy na policzkach i śmiałam się, obserwując ją.
- Mogę ją potrzymać? - spytał tata. Mama przekazała mu Aimee, która wciąż była trochę skonsternowana z powodu braku pieniędzy. Kiedy miał Aimee w swoich ramionach, ona pociągnęła za jego brodę. 
- Kochanie. - zaśmiałam się. - Bądź grzeczna dla swojego dziadka. 
- Wow. - odezwał się tata. - Jestem dziadkiem... i to pierwszy raz, kiedy widzę moją wnuczkę. - potrząsnął głową zafascynowany. Minęło tak dużo i każdy z nas się zmienił. Byłam ciekawa tego co robili przez te lata. 
- Tutaj możemy usiąść. - powiedziałam, wskazując na czarną kanapę i siadając na niej. Wszyscy dołączyli do mnie, siadając wokół małego stolika, a Aimee wciąż egzaminowała brodę mojego taty. Gdy byłam mała, robiłam to samo i miałam pewność, że on to pamiętał. 
- Jestem zaskoczona, że zadzwoniłaś. - uśmiechnęła się mama. - Po tym jak Jake powiedział nam, że nie chcesz nas widzieć, myśleliśmy, że nie chcesz się z nami kontaktować. - uniosłam brwi- o czym ona mówiła?
- Co masz na myśli? - spytałam ją. 
- Co? - odpowiedziała pytaniem.
- Powiedziałaś, że Jake powiedział wam, że nie chcę was widzieć... - przerwałam, składając kawałki układanki. - Mamo... Nigdy tego nie powiedziałam. Od Jake'a dowiedziałam się, że uważaliście, że jestem problemowym dzieckiem i nie chcecie mieć ze mną nic wspólnego. 
Mogłam zobaczyć jak moja mama się złości. 
- Kiedy go zobaczymy, zamienię z nim słówko. - powiedziała ze zdenerwowaniem. - Nie mogę uwierzyć, że przez te kłamstwa straciliśmy tyle lat...
- Kochanie. - wtrącił mój tata. Niall objął mnie wokół talii, a tata spojrzał na nas z uwagą. Po takim czasie, on dalej miał to samo spojrzenie. Niall zarumienił się i położył swoje ręce na kolanach, sprawiając uśmiech satysfakcji na twarzy mojego taty. 
- Jake zrobił wiele rzeczy. - przyznałam, przygryzając swoją wargę. - Ale porozmawiamy o tym później. - zdecydowałam. Nie chciałam niszczyć tej chwili. 
Nagle, drzwi do pokoju się otworzyły i do środka wszedł Harry. W dłoni miał coca colę i uśmiechnął się do moich rodziców, biorąc z blatu telefon. Obok siebie usłyszałam zduszony krzyk. Popatrzyłam na mamę, której oczy praktycznie wychodziły z orbit. 
- Ty jesteś Harry Styles! - moja mama zaczęła fangirlować. 

6 komentarzy:

  1. "moja mama zaczęła fangirlować."
    POZAZDROŚCIĆ TAKIEJ MATKI, REALLY
    xddd
    Czekam na nexta niecierpliwie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim momencie przerywasz. Już nie moge doczekać się kiedy będzie następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń