sobota, 19 marca 2016

Rozdział 29 - Pogawędki


AVERY'S P.O.V.:

- Tak, to ja. - wyszczerzył się Harry od ucha do ucha. Widziałam jak próbuje ukryć swój wybuch śmiechu na widok mojej zażenowanej mamy. 
- Avery, dlaczego jesteś w tym tour busie z Harrym Stylesem? - spytała mnie, mrużąc na mnie swoje powieki. - Poczekaj sekundę... - wzrok mamy spoczął na Niallu i chwilę studiowała jego twarz, a on się zarumienił. - To stąd cię znam! - złożyła razem wszystkie elementy układanki i uświadomiła sobie, że i Niall, i Harry są znani. 
- Przestań, mamo. - zachichotałam. - Reszta zespołu jest gdzieś z tyłu. Przedstawię cię im później. - pokiwała głową, ale widziałam, że próbuje nie oszaleć, ale mogłam powiedzieć, że w środku aż krzyczy. Moja mama zawsze fangirlowała, a kiedy raz zaczynasz fangirlować, nigdy nie przestajesz. 
- Mamy inne rzeczy, o które musimy się obawiać. - powiedział Sam z miejsca pasażera, biorąc łyk sody. - Aktualnie jest... dziewiętnasta czterdzieści. Co znaczy, że jesteśmy jakąś godzinę i dwadzieścia minut* z dala od Kate i Jake'a. Powiem o tym reszcie. 
Poszedł do pokoju, a ja spojrzałam na swoją mamę, która wzięła głęboki wdech i napiła się wody z butelki, trzymanej w ręce. Uśmiechnęłam się tylko, nie chcąc wybuchnąć śmiechem z jej reakcji. 
Aimee podpełzła na kanapie do mnie ze śpiącym wyrazem twarzy. Chwyciłam ją, wiedząc, że moi rodzice ją obserwują. Stęsknili się za nami- Mogłam powiedzieć, że dużo zrobiłam dla mojej córki i wciąż robię. 
- Chcesz się położyć, słońce? - spytał ją Niall. Potrząsnęła głową, nie bardzo chcąc rozmawiać. 
- Chcę zostać, tatusiu. - powiedziała Aimee. Zamarłam po czym spojrzałam na moich rodziców i mogłam powiedzieć przez wyraz ich twarzy, że złapali to. Prawdopodobnie pomyśleli, że jesteśmy jacyś szaleni. 
Reszta grupy powoli dochodziła do nas, jeden po drugim. Louis, Zayn i Liam przywitali się z rodzicami i usiedli. Darcy poszła za Harrym do ich pokoju, ręka w rękę. Jakoś udało nam się zmieścić na tak małej przestrzeni. 
- Więc jaki jest plan? - Zayn spytał Sama, zakładając swoje wytatuowane ręce na klatce. 
- Na razie jedziemy znaleźć jakiś hotel w Kalifornii. Jesteśmy już poza granicami stanu i tak szybko jak będziemy z dala od Kate i Jake'a, zatrzymamy się. Upewniajcie się, że zasłaniacie żaluzje, nie chcemy zostać zauważeni przez kogokolwiek. 
- Dobrze, że nie jesteśmy w tour busie 1D. - zaśmiał się Louis. 
- Co z moimi rodzicami? - spytałam. - Wiem, że nie są z nami bezpieczni, ale tak samo nie są bezpieczni u siebie w domu. - moje ramiona opadły- Nienawidziłam narażać wszystkich na niebezpieczeństwo. 
- W porządku, państwo Holmes, przeniesiemy was na jakiś czas. Miły hotel w Kalifornii, obsługa hotelowa i ochroniarze. Nie wyrzucimy was ani nic w tym stylu. Kiedy wszystko się uspokoi będziecie mogli wrócić do siebie do domu. 
- Mam pracę. - powiedział mój tata. - Ale i tak pracuję w domu. Jednak moja żona pracuje w biurze. Co z tym zrobimy? 
- Coś wymyślimy dla pani, pani Holmes. - obiecał Sam, unosząc brwi w głębokiej zadumie. - Oboje jesteście w dobrych rękach, a wasze bezpieczeństwo jest teraz najważniejsze. - oblizał swoje usta i wrócił do grupy. - Co do reszty z was, po tym jak przez jakiś czas będziemy w Kalifornii, musimy dalej ruszać. Wcześniej myśleliśmy, że Jake i Kate wiedzą o 'Motelu 6', ale widzieliśmy ich bilingi telefoniczne i dowiedzieliśmy się, że jednak nie. Jeśli ktoś nie będzie chciał tam jechać zabierzemy go. 
Prawie się uśmiechnęłam- czy to źle, że chciałam tam wrócić? To było dla mnie jak bezpieczne niebo. 
- Co z pracą? Właśnie skończyliśmy trasę, ale wciąż pracujemy nad albumem. - westchnął Harry. 
- Czy jest jakiś sposób, żebyśmy zrobili tutaj coś w rodzaju mobilnego studia? - dodał Liam, a Sam uniósł brwi.
- Zobaczę. - powiedział, przygryzając wargę. - Wszystko jasne?
- A co ze mną? - pisnęła Darcy. - Ja też tu zostanę? To nie problem- W tej chwili nie pracuję i przygotowuję wszystko do ślu... - przerwała, bo Harry pochylił się i pocałował ją w policzek co sprawiło, że się zarumieniła. Nie obchodziło go to, że każdy zobaczy. 
- Jeśli to jest jasne, to zostaniecie z nami. - zadecydował Sam. - Hotel, w którym zostajemy... Dotrzemy tam późno w nocy albo nad ranem, ale powinien być fajny. Mamy na własny użytek całe piętro i jest na najwyższej kondygnacji, a także mamy bar i basen. - gwizdy i krzyki wypełniły pokój, a ja z uśmiechem wywróciłam oczami. 
- Kiedy wy tu będziecie się bawić, ja już pójdę i będę mamą. - zaśmiałam się. - Ale w porządku Aimee, możemy znaleźć dla ciebie rękawki do pływania. - pocałowałam ją w czoło. 
- Miałam raz rękawki z Nemo. - ogłosiła Aimee, praktycznie krzycząc. - Były fioletowe. 
- Co się z nimi stało? - spytała moja mama. 
- Zostały u Jake'a. - odezwałam się. - Aimee i ja, uh, zostawiłyśmy go w pośpiechu. Nie mogłyśmy zabrać wszystkiego. - obserwowałam ją, patrząc jak jej wyraz twarzy zmienia się w zdezorientowany. 
- Dlaczego w pośpiechu? - wtrąciła. 
- Uh, byłyśmy w złej sytuacji. - powiedziałam. Wyjaśniłabym jej to, gdybym nie miała publiczności. Wiedzieli o tym, ale nienawidziłam tego opowiadać. - Więc pojechałyśmy do 'Motelu 6' i to tam spotkałyśmy Nialla. - odwróciłam się do niego, a on pochylił się i pocałował mnie w policzek. 
- Cóż, nie wiem jak wy, ale ja idę spać. Dotrzemy tam w środku nocy, a ja nie chcę spać na stojąco. - zdecydowała Darcy, ziewając przy tym. 
- Czy jest tu miejsce dla nas? - mój tata spytał Sama. Mogłam powiedzieć, że już w jakiś sposób się zaprzyjaźnili, może dlatego, że byli jedynymi facetami w swoim wieku w tym tour busie. 
- Możecie pójść na tyły. Są tam tylko kanapy, ale są wygodne. Zresztą nie będziemy tu tak długo. - powiedział Sam. Tata pokiwał po czym zaczął zbierać torby swoje i mamy, ale Harry i Niall podskoczyli do niego. Cieszyłam się, że robią tak dobre wrażenie na moich rodzicach. 
- Dobrze śmierdziuszku, czas do łóżka. - powiedziałam, patrząc w dół na Aimee. Potrząsnęła głową w geście protestu. 
- Nie! - jęknęła. Wyczułam w jej głosie, że za chwilę zacznie się rzucać albo przynajmniej będzie płakać. 
- A co jeśli to tata cię tam zaniesie? - spytałam. 
- Nie, nie idę do łóżka! - powiedziała Aimee, a jej oczy zaczęły się wypełniać łzami. Rzuciłam jej surowe spojrzenie i potrząsnęłam głową. 
- Nie będziemy tak dzisiaj bawić. Pójdę i położę się z tobą na chwilę, ale musisz to zrobić. - zarządziłam, próbując osiągnąć swój cel. To było ciężkie odkąd stała się taka zbuntowana, a przez większość czasu musiałam coś na niej wymuszać. 
Ale oczywiście, tym razem musiała się rozpłakać. Kopnęła nogą w kanapę i w tym momencie dostała wręcz histerii. Jedyną dobrą rzeczą było to, że zasypiała później szybciej niż zwykle. - Jeśli nie pójdziesz teraz spać, nie będziemy jutro pływać. - zagroziłam. 
Praktycznie od razu przestała płakać. Musiałam przyznać, że to, że ją szantażowałam nie było najlepszą rzeczą. Tym razem, było to pływanie. Z trudem zwlekła się z siedzenia i usłyszałam jak idąc przez korytarz ciężko posuwa nogami, później usłyszałam trzeszczenie łóżka co znaczyło, że dzisiaj postanowiła jednak być grzeczna. Westchnęłam z ulgą, bo wszyscy zaczęli opuszczać pokój. 
W końcu, jedynymi osobami jakie zostały byłyśmy ja i moja mama, oprócz Sama i naszego kierowcy Barry'ego, który często dawał nam owocowe przekąski ukryte w schowku. Wszyscy gdzieś wyszli, ale chwilę później przyszedł Harry, ale on został, bo nie chciał ranić uczuć starszego mężczyzny. 
- To wspaniałe obserwować ciebie i Aimee. - uśmiechnęła się moja mama. To był jeden z tych dużych uśmiechów, gdy możesz zobaczyć zmarszczki na twarzy. - Nie mogę uwierzyć, że przegapiłam te wszystkie lata jej życia. 
- Nie myśl o tym. - uśmiechnęłam się sympatycznie. - Bo uwierz mi, nie były tak wspaniałe. - tak naprawdę ona nie wiedziała połowy tego cię działo. Wiedziałam, że w którymś momencie będę musiała jej powiedzieć o Jake'u i wyglądało na to, że to odpowiedni czas. Byłyśmy same i było dość spokojnie. 
- Masz to spojrzenie. - zauważyła moja mama. - Zamierzasz mi coś powiedzieć, prawda? - spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się lekko. 
- Tak. - powiedziałam, oblizując usta. Gdzie mam zacząć. - Uh, kiedy odkryłam, że jestem w ciąży z Aimee... - westchnęłam, nie chcąc się rozpłakać przed mamą. Chociaż naprawdę nie chciałam o tym opowiadać. - To nie był dobry czas. 
- Co masz na myśli, Ave? Dlatego, że nas nie było przy tobie?
- Cóż... nie. - przyznałam. - Mamo, Jake mnie bił. Odkąd właściwie zaczęliśmy ze sobą chodzić. - wypaliłam. Obserwowałam jak wyraz twarzy mojej mamy zmienia się na przerażony, a po chwili zaczęła płakać. Myślę, że wiem skąd pochodzi moja emocjonalna strona. - Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie chcę ci o nich mówić i nie musisz tego wiedzieć. Ale uległam jego naciskom i zaszłam w ciążę, wtedy on stał się gorszy, krzywdził mnie i Aimee, dlatego odeszłam. A teraz on nas goni. - powiedziałam wszystko szybko na jednym wdechu. Mama po prostu tam siedziała i trzęsła się od płaczu. 
Podpełzłam do niej, próbując być silna. Objęłam ją i trzymałam jakbym była jej matką, a nie odwrotnie. Poczułam łzy przesiąkające przez moją koszulkę, ale wciąż pozostałam spokojna. 
- Czasem byłam naprawdę ciekawa co się tobą dzieje. - zaczęła moja mama. - Ale twój ojciec myślał, że zaczynam wpadać w paranoję. Nigdy bym tego nie zgadła... - znów zaczęła płakać. 
- Hej, posłuchaj. To już koniec i nie wrócę do niego. - obiecałam jej. - Naprawdę, nie musisz czuć się winna ani nic takiego. Poradziłam sobie. Teraz wszystko jest w porządku, mam Nialla... wszystko jest okay. A w szczególności mam piękną córkę, którą kocham całym swoim sercem. 
- Pobiję go kijem baseballowym. - zdecydowała mama. Zaśmiałam się. 
- Dobrze mamo, możesz to zrobić. Wszystko co cię uszczęśliwi. - zapewniłam ją. 
- A później wtrącimy go do więzienia i tam zgnije. - pociągnęła zakatarzonym nosem. - I znowu pobiję go kijem baseballowym. - zdecydowała, wciąż szlochając. Trzymała się blisko mnie i po chwili nagle się odsunęła. - Już nigdy, przenigdy nie odejdę z twojego życia. Nawet jeśli nie będziesz chciała mnie albo twojego ojca, zostajemy. 
Uśmiechnęłam się, kiwając głową. 
- Podoba mi się to, mamo. Nawet bardzo. 
Mogłam powiedzieć, że teraz, gdy się pożegnałyśmy będzie płakała w swoim łóżku. Czułam się okropnie, ale to było coś co musiałam jej powiedzieć. Z drugiej strony, czułam się dobrze, bo w końcu ściągnęłam ten ciężar z siebie i w końcu wyznałam jej to co się działo przez te wszystkie lata. 
- Ktoś płakał? - spytał Niall, gdy w końcu byłam w łóżku z nim i Aimee. Dziewczynka już spała, a jej mała główka leżała na jego klatce piersiowej. 
- Opowiedziałam mamie o Jake'u. - powiedziałam. - Czy to źle, że powiedziałam jej, że może go pobić kijem baseballowym? 
Niall uśmiechnął się, wzruszając ramionami. 
- Dobrze zrobiłaś, mówiąc jej. Jeśli pomiędzy nami nie leżałaby mała dziewczynka, pocałowałbym cię. - zaśmiałam się i potrząsnęłam głową. 
- Kiedy w końcu wszystko jest na miejscu z moimi rodzicami, wszystko inne idzie źle. To wygląda jakbyśmy nigdy nie mogli być szczęśliwi, prawda? - spytałam go, wspierając się na łokciach. 
- To życie, Ave. Musimy sobie radzić ze wszystkim co stanie nam na drodze. - powiedział prosto. Dziwne  było to, że ominął fakt, iż gonił go jego niedoszły zabójca. Ale wiedziałam, że gdzieś głęboko jest mocno przerażony. Po prostu chciał się trzymać i być dzielnym dla Aimee, i mnie. 
- Jesteś gotowa na jutrzejsze pływanie? - spytał, próbując zająć mnie czym innym. Rzeczywiście, podziałało. 
- Tak. - pokiwałam. - Ale ludzie zobaczą moją bliznę! - uświadomiłam sobie, siadając.
- Po prostu ubierz koszulkę. Powiesz, że nie masz stroju kąpielowego. - powiedział Niall. - Ale myślę, że nie powinnaś jej ukrywać. To wojenna blizna, sprawia, że jesteś kim jesteś. Nie czuj się tak, że musisz ją ukrywać. 
- Wiesz co? Nie będę jej ukrywać. - zdecydowałam nagle. - Jeśli ktokolwiek zapyta, powiem mu. 
- Tak trzymaj. - zaśmiał się Niall. - Chciałbym, żebyś wiedziała jak bardzo jestem dumny z-
Nagle ktoś nam przerwał, rozsuwając zasłonę. To był mój tata, który trzymał w ręku koszulkę. 
- Zapomniałem zabrać ze sobą koszulek z krótkim rękawem, więc Zayn pożyczył mi swoją. Będę miał na sobie koszulkę Zayna Malika. - wybuchnął radością. - Będę najfajniejszym tatą na świecie. 
Kto wiedział, że urodzę się w rodzinie szalonych fanów. 


*w Stanach odległości podaje się czasowo. Amerykanie tak mówią ze względu na to, że podczas jazdy są ostrożni.

7 komentarzy:

  1. Jest nareszcie kolejny �� czekam na nexta ������

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzice Ave mnie rozwalają 😂 poza tym nie mogę doczekać się następnego :)x

    OdpowiedzUsuń
  3. Rodzice Ave mnie rozwalają 😂 poza tym nie mogę doczekać się następnego :)x

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie mogłam się doczekać. Czekam na kolejny. I dobrze zrobiła że powiedziała wszystko mamie dało jej to poczucie bezbieczeństwa

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo <3 Dwa dni i przeczytałam wszystkie rozdziały a teraz nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń