czwartek, 31 marca 2016

Rozdział 30 - Kalifornia


Avery's P.O.V.:

- Kochanie, czas wstawać. - wyszeptał Niall, pocierając delikatnie moje ramię. Uniosłam brwi, ziewając i przeciągając się na małym łóżku. Kiedy otworzyła oczy, byłam zaskoczona, że światło nie dochodziło zza okna. I wtedy sobie przypomniałam- jechaliśmy do hotelu w Kalifornii. 
- Która godzina? - spytałam z chrypliwym głosem. 
- Coś około pierwszej w nocy. Wszyscy już wstali, więc możemy tam pójść. - powiedział. - Tak swoją drogą, pięknie wyglądasz. - poczułam jego usta, naciskające na moje czoło i spojrzałam na niego zarumieniona. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby się tak budzić codziennie. 
- Cóż, a ty jesteś niesamowicie przystojny. - skomplementowałam go, sprawiając, że jego policzki stały się czerwone. Powoli, zaczął się do mnie przysuwać dopóki nie zaczęliśmy się leniwie całować. Czułam się źle, bo nie umyłam zębów, aż przypomniałam sobie, że myłam je kilka godzin temu. 
- Kocham cię. - wyszeptał Niall w moje usta, trzymając mnie w talii. Uśmiechnęłam się, ale nie odpowiedziałam, bo zaczęło mi brakować powietrza. Myślę, że to rozumiał, bo zachichotał po czym pochylił się, żeby jeszcze raz mnie pocałował. 
- Hej ludzie, mamy zamiar- oh, chwila. - nagle byliśmy twarzą w twarz z Liamem, który patrzył na nas z przerażeniem w oczach. Spaliłam buraka i spojrzałam na Nialla, którego kolor policzków prawdopodobnie pasował do moich. Czułam się taka zażenowana. 
- No więc pa. - powiedział Liam zanim cokolwiek mogliśmy odpowiedzieć. Wzruszył dramatycznie ramionami, sprawiając, że poczuliśmy się jeszcze gorzej i odszedł, więc zostaliśmy sami. Niall zaczął się nagle histerycznie śmiać, klaszcząc w swoje dłonie. Upokorzona, trzepnęłam go w ramię. 
- To nie jest śmieszne! - zaprotestowałam. - To takie żenujące!
- Nie! Jego to nie obchodzi, bywało gorzej. Tylko się całowaliśmy, kochanie. - zapewnił mnie. Schowałam twarz w dłoniach, ale zdecydowałam się pójść z Niallem. To był tylko Liam i byłam z nim w dobrych stosunkach, więc nie sądzę, żeby to miało jakieś znaczenie na dłuższą metę. 
Piętnaście minut i kilka uśmieszków od Liama później, byłam gotowa iść. Wysiedliśmy na parkingu przed hotelem- gdy rozejrzałam się, uświadomiłam sobie, że jesteśmy w kurorcie. Na zewnątrz było kilka widocznych basenów, wokół były porozsadzane palmy, a sam hotel wyglądał jak wieżowiec. To definitywnie nie był Nowy Jork.
- Zgaduję, że nigdy nie byłaś w Kalifornii? - spytał Harry, spoglądając na mnie. Nie wiedziałam, że się gapię. 
- Cóż, mieszkałam w Nevadzie, ale nigdy tu nie byłam. To miejsce wygląda niesamowicie. - potrząsnęłam głową. - Nawet nie chcę wiedzieć, ile to kosztuje. 
- Bez znaczenia, bo i tak jesteśmy miliarderami. - zaśmiał się Louis przez pokój. Rozejrzałam się dookoła, w busie było jeszcze kilka osób. Nagle, moje serce zaczęło szybciej bić- gdzie była moja córka?
- Gdzie jest Aimee? - zaczęłam panikować.
- Poszła z Samem i twoimi rodzicami. - powiedział Harry, biorąc banana z półki i obierając go od góry. 
- Chyba też pójdę. - zdecydowałam. - Jest tu tylko nasza czwórka? Gdzie Darcy, Liam i Zayn? - uniosłam brwi, rozglądając się. Na tyłach nikogo nie było. 
- Musieli już pójść. - powiedział Niall, idąc przez korytarz i był bez koszulki. Próbowałam odwrócić swój wzrok, bo byli tu inni, ale on był naprawdę szczupły. To było niezaprzeczalne. Nałożył na siebie niebieski tank top i chwycił swoją walizkę. - Gotowi?
Louis, Harry i ja wzięliśmy swoje bagaże i wyszliśmy z tour busa. Na zewnątrz pogoda była idealna- odkąd była wiosna musiało być jakieś siedemnaście stopni, więc nie było ani za gorąco, ani za zimno. Naprzeciw drzwi przywitał nas ochroniarz i wpuścił do lobby, gdzie była reszta grupy. 
- Musimy najpierw pójść nad basen. - powiedziała Darcy, zachęcając mnie szybko. - Muszę się trochę opalić przed swoim ślubem. - zaśmiałam się, kiwając głową. 
- Mamusia! - usłyszałam cichy głosik. Uśmiechnęłam się i postawiłam walizki po czym ją podniosłam. Wciąż miała na sobie swoją piżamę, ale miała już ciasno związane włosy i umyte zęby. Poczułam się źle, bo to był jeden z pierwszych razów, gdy to nie ja przygotowałam Aimee. 
- Dzięki, mamo. - uśmiechnęłam się do niej. 
- Tak właściwie, kochanie, to twój tata ją uczesał. - powiedziała, spoglądając na tatę, który tylko wzruszył ramionami. Pamiętałam to- zawsze robił mi warkoczyki, gdy byłam małym dzieckiem. Tym razem zrobił to Aimee. 
- Więc, dzięki tato. - posłałam mu uśmiech. - Czy Sam dostał już pokoje?
- Jesteśmy na szesnastym piętrze, tak myślę. Mamy dla siebie całe piętro, prezydenckie apartamenty. To niesamowite. - moja mama złapała powietrze. Zaśmiałam się i pokiwałam, patrząc jak jeden z boyów hotelowych bierze nasze bagaże i idzie z nimi do windy. 
- Znajdę mój pokój i położę Aimee. - zdecydowałam, obracając się. Zanim mogłam gdziekolwiek pójść, moja mama złapała mnie za ramię. 
- Właściwie, Ave, słyszałam, że reszta chce iść dzisiaj wieczorem na basen na dachu. I pomyślałam, że skoro nigdy tak naprawdę nie opiekowaliśmy się naszą wnuczką, może mogłaby zostać u nas na noc? - zasugerowała mama. Uśmiechnęłam się i odwróciłam do Aimee. 
- Tak! Tak! Tak! - pisnęła, wyciągając ręce do mojego taty, który z ochotą ją zabrał. 
- Dziękuję wam. Przyjdę rano ją zabrać. I Aimee, upewnij się, że będziesz grzeczna dla babci i dziadka. Okay? - powiedziałam, patrząc na nią poważnie. Pokiwała głową, a jej warkoczyki zaczęły podskakiwać. - Daj mamie buziaka. - pochyliła się i cmoknęła mnie szybko w usta, a potem zniknęli w windzie. 
Czułam się tak dziwnie. Całe swoje życie przez ostatnie trzy lata zajmowałam się Aimee dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a teraz gdy moi rodzice chcieli się nią zajmować, nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. 
Stałam tam sama, rozglądając się. To znów było jakbym miała szesnaście lat i nie musiała się o nią martwić. Ale oczywiście, byłam jej mamą, więc obawiałam się o nią. 
- Coś się dzieje, kochanie? - spytał Zayn, podchodząc do mnie. Nie byłam przyzwyczajona, żeby ktoś inny niż Niall tak do mnie mówił, ale on tak właśnie powiedział. 
- Nie, nie, w porządku. - uśmiechnęłam się. - Wszyscy już poszli? - zaśmiałam się. Lobby było już całkiem puste. Pokiwał głową i wcisnął guzik od windy. 
- Tak myślę. - zachichotał i włożył swoje ręce do kieszeni. Drzwi się otworzyły i wysiedliśmy na szesnastym piętrze. Kiedykolwiek z nimi byłam musiałam się przyzwyczaić do najlepszego traktowania. 
- Tu jesteś! - powiedział Niall, przytulając mnie ciasno, gdy weszliśmy do pokoju. Złapałam powietrze i rozejrzałam się po pomieszczeniu- był ładniejszy od tego w Nowym Jorku i nie sądziłam, że to w ogóle możliwe. 
Mieliśmy dużą kuchnię, większą od tej w moim domu. Był jeszcze ogromny pokój dzienny, w kącie stało biurko z komputerem tuż obok balkonu. Przyznaję, że ten balkon mnie przeraził, nie chciałam, żeby Aimee z niego wypadła, ale nic nie powiedziałam. 
- To jest niesamowite. - powiedziałam, idąc kilka kroków i patrząc. 
- Dzielimy tą część, a tutaj każdy ma drzwi do swojego pokoju. - powiedział Harry i przewiesił rękę przez ramię Darcy. - A twoi rodzice mają własny pokój, zaraz obok Sama. 
- Mam już dla nas pokój, Ave. - odezwał się Niall. - Gdzie Aimee?
- Została z moimi rodzicami na noc. Chcieli się nią zająć. - wzruszyłam ramionami. 
- Cóż, ja idę pływać! - zadeklarował Louis. - Baseny są podgrzewane. Będzie fajnie. - pobiegł do jednego z pokoi, który jak przypuszczam był jego. Musiałam przyznać, że pływanie nocą brzmiało fantastycznie. 
Poszłam do sypialni za Niallem, ale kiedy zobaczyłam wnętrze, zatrzymałam się w przejściu. Mieliśmy swoją własną kanapę, płaski telewizor, ogromne łóżko i wszystko było tak idealnie udekorowane. Niall zaśmiał się ze mnie, a ja potrząsnęłam głową, próbując wyrwać się z transu. 
- Nie patrz, przebieram się. - ostrzegłam go, biorąc swoje niebieskie bikini i idąc do kąta pokoju, a ja patrzyłam na niego czy jednaj jego wzrok nie wędruje w niepożądane miejsce. Szybko się przebrałam i byłam zaskoczona, że na mnie pasuje- minęły lata odkąd miałam na sobie ten strój, ale zawsze go lubiłam. - Okay. - powiedziałam, gdy skończyłam. - Czy ta blizna wygląda źle? - Niall odwrócił się do mnie i podszedł bliżej, mrużąc oczy. Nie była widoczna dopóki się jej nie przypatrywało dostatecznie długo, niemniej jednak dawała do myślenia. 
- Nah. Wygląda jak seksowna wojenna blizna. - zaśmiał się po czym szybko mnie pocałował i poszedł do łazienki z kąpielówkami w ręku. Uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku, uznałam, że poczekam na niego i pójdziemy na dach razem. Kiedy Niall skończył, wyszliśmy za rękę na zimny korytarz. Nie sądziłam, żeby którekolwiek z nas wiedziało, gdzie iść, ale się nie poddawaliśmy. Wszyscy już poszli i nie czekali na nas. 
- Spróbuj tych drzwi. - powiedział Niall, popychając jedne z nich. 
- Niall, na drzwiach jest napis, że to damska toaleta. - zachichotałam, trącając jego dłoń. - Wejście jest pewnie na końcu korytarza. Chwyciłam jego rękę i pobiegliśmy na koniec, gdzie było kilka schodów. 
- I co teraz, geniuszu? - zaczął się drażnić, próbując pierwsze drzwi. Z sukcesem odnaleźliśmy kolejny korytarz, a przed nami były schody i drzwi, które otworzyliśmy. Przed nami był duży basen, nad którym unosiła się para i prysznice. Mogłam się do tego zdecydowanie przyzwyczaić. 
- Miło, że w końcu do nas dołączyliście! - drażnił się Louis, który już był w basenie. Wszyscy byli- włączając w to Zayna, ale ten został na płytkiej wodzie, bo nie umiał pływać. Szczerze powiedziawszy, współczułam mu. 
- Gdzie jest Aims? - spytał Harry, unosząc brwi. - Chciałem nauczyć ją pływać.
- Jest ze swoimi dziadkami i zostaje tam na noc, chcieli się nią zaopiekować. - powiedziałam, wchodząc do wody. Była gorąca, co było miłe i w stosunku do mojej skóry była ciepła. 
W tym momencie zdałam sobie sprawę, że Zayn patrzy się na mnie z uniesionymi brwiami. Był jedynym, który siedział na brzegu, zamiast podpłynąć na głębszą wodę. Nie byłam pewna na co tak zareagował i po chwili to mnie otrzeźwiło. 
Uświadomiłam sobie- moja blizna. Spojrzałam na swój brzuch i zanurzyłam się, żeby go ukryć, a Zayn się uśmiechnął. Mogłam powiedzieć, że źle się czuł z tym, że się tak patrzył, ale myślę, że gdybym ja coś takiego zobaczyła, też bym patrzyła. 
- Więc nie umiesz pływać? - spytałam go raczej dosadnie. 
- Niedługi wezmę kilka lekcji. - wzruszył ramionami. - Ale chodzę tam, gdzie woda sięga mi pępka. - nie próbował już nawiązać żadnej konwersacji, ale wiedziałam, że taki jest po prostu jego charakter. 
- Mam tą bliznę od kilku lat. - wyszeptałam. - Przeciął mnie kawałek szkła i miałam założonych około dwudziestu szwów. - podniósł swoje brwi i miałam świadomość, że chce chce wiedzieć więcej, ale ja sama nie miałam pojęcia, ile z tego chcę mu powiedzieć. 
- Jak to się stało? - spytał. 
- Jake. - przyznałam. Zobaczyłam jak przez jego twarz przemyka cień zawinienia, ale zaśmiałam się, zatrzymując go. - W porządku, nie wiedziałeś. Jeśli nie czułabym się w twoim towarzystwie komfortowo, nie powiedziałabym ci. - pokiwał tylko głową. 
- Masz teraz Nialla, jesteś w dobrych rękach. - zapewnił mnie Zayn. - Po prostu upewnij się tylko, że za bardzo nie oszaleje na punkcie Derby. - zachichotał. 
- Myślę, że i tak jest za późno. - zaśmiałam się, potrząsając głową. - Jak Perrie?
- Wszystko z nią dobrze, próbujemy coś zrobić w kierunku ślubu. Próbuję, ale pozwalam jej na robienie większości z tych rzeczy, bo szczerze powiedziawszy nie za bardzo się na tym znam. - znów się zaśmiał. - Ona zna się na tym lepiej. 
Gdy miałam coś odpowiedzieć, usłyszałam zza pleców jakiś głos. Uniosłam brwi i odwróciłam się, żeby zobaczyć moją mamę z przerażeniem na twarzy. Od razu zaczęłam panikować- co się stało z Aimee?
- Nie mam pojęcia co się dzieje? - powiedziała mama, stając przy basenie. - W jednej minucie było wszystko w porządku, a w następnej zaczęła się trząść, płakać i dziwnie oddychać... Musisz tam pójść i ją teraz zobaczyć. - usilnie próbowała się nie rozpłakać. 
Patrząc na drugi koniec basenu, zobaczyłam Nialla ze skupionym spojrzeniem na twarzy. Wyszedł spod prysznica i podbiegł do mojej mamy, dokładnie w tym samym momencie, gdy ja zostawiłam Zayna. 
- Aimee ma atak paniki. - powiedziałam mu szybko. Pokiwał głową i pobiegliśmy w dół po schodach przez korytarz do sypialni moich rodziców. Klimatyzacja owiewała moje mokre ciało, ale ignorowałam to. Moja córka mnie potrzebowała. 
Otwierając drzwi, zobaczyłam Aimee na kolanach mojego taty- miała czerwone i podpuchnięte oczy, a jej ciało się trzęsło. Kiedy mnie zobaczyła, zaczęła płakać jeszcze bardziej i wyciągnęła ręce ku mnie. Wzięłam ją, próbując uciszyć i kołysałam z nadzieją, że się uspokoi. Ale naprawdę nie miałam pojęcia co robić. Jedyną osobą, która wiedziała jak to zrobić był lekarz. 
- Wszystko będzie w porządku, Aim. - powiedział Niall, kiedy usiadłam z dziewczynką obok niego na kanapie. Potarł jej ramię i pocałował kilka razy w czoło, ale ona wciąż nic nie mówiła i była spanikowana. Nie miałam już wątpliwości, że doktor miał rację, że Aimee ma PTSD*. 
- Zadzwoń do lekarza, potrzebujemy kogoś. - powiedziałam Niallowi. W jego oczach zobaczyłam ból, na widok jej cierpiącej, zupełnie jak ja. 
- Powiemy im co się dzieje i pomogą nam. 


*PTSD - zespół stresu pourazowego.

7 komentarzy:

  1. Ale to jest zajebiste... Czekam niecierpliwie na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super najlepsze ! Laura :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ! Znalazłam Twoje tłumaczenie i się zakochałam ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka ! To ff jest najlepsza jakie czytałam ... czekam na next z niecierpliwością. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Domcia_Miki_20023 kwietnia 2016 20:01

    Bardzo fajny rozdział ! Kiedy next ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Cię, a teraz proszę next !

    OdpowiedzUsuń