sobota, 14 maja 2016

Rozdział 34 - Przygody w wannie

Avery's POV:

Powrót do hotelu był cichy i dziwny. Otrzymaliśmy dobre wiadomości, ale jeśli Jake pójdzie do więzienia to istniało również ryzyko, że moja córka zostanie ode mnie zabrana.
Byłam rozdarta, szczerze powiedziawszy.
- Porozmawiamy z resztą, oni też mają w to jakiś wkład. - powiedział Niall, przełamując ciszę, gdy skręcaliśmy na parking. Pokiwałam tylko głową.
W końcu dostaliśmy się do hotelu, przeszliśmy chyłkiem przez tylne wejście, a później powlekliśmy się do schodów, a gdy byliśmy już w pokoju, zobaczyliśmy, że wszyscy siedzą z niecierpliwością w salonie.
- Jak poszło? - wysunął się Louis.
- Uh, Sam, możesz zabrać Aimee z pokoju? - spytałam go grzecznie. Udało mu się ją zabrać, przekupując oglądaniem Netflixa, jej sekretną obsesją. Miała zaledwie trzy lata i już stawała się coraz bardziej białą dziewczyną niż ja.
Westchnęłam i ścisnęłam mocniej rękę Nialla, gdy usiedliśmy na wolnym miejscu na jednej z większych kanap, oczy wszystkich znalazły się na nas. Będąc szczerym, to było nieco onieśmielające.
- Dobra wiadomość jest taka, że rozmawialiśmy z detektywem, który powiedział, że Jake dostanie przynajmniej dwadzieścia lat więzienia. - uśmiechnęłam się z nadzieją. - Ale ta zła wiadomość... - mój głos się załamał. - Aimee została przez niego skrzywdzona, jest moją córką, jednak istnieje możliwość, że zostanie oddana do rodziny zastępczej.
- Co?! - powiedział Harry, wstając. Zobaczyłam jak jego linia szczęki się napina, a pięści zaciskają. Był wściekły.
- Tak. - westchnęłam, przecierając oczy. - Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia co robić.
- To niedorzeczne. - zawtórował Liam.
- Wiem. - powiedział Niall. - Jeśli zdecydujemy się z tą sprawą pójść do sądu, wiele rzeczy może pójść nie po naszej myśli.
- A jeśli nie pójdziecie do sądu? - spytał Liam.
- Nie pójdzie w ogóle do więzienia za to co nam zrobił. - przyznałam smutno. - Będzie odpowiadał za współpracę z Kate Winters i próbę zabójstwa, ale nie za to co przez niego przeszłyśmy. - moje ramiona opadły i modliłam się, żeby nie zacząć płakać.
Nagle, Zayn wstał ze swojego miejsca i usiadł obok mnie na kanapie po czym objął mnie ramieniem, poklepując mnie po plecach. Nigdy nie był dobry w słowach, więc tak pokazywał swoje wsparcie. To było słodkie, chociaż wiedziałam, że Niall zabija go spojrzeniem.
- Dostaniesz sprawiedliwość, na którą zasługujesz. - obiecał Liam. - Nie wiem jak to zrobimy, ale uda nam się. Może moglibyśmy użyć One Direction, żeby przeciągnąć wszystkich na naszą stronę. - zaproponował.
- To okropny pomysł. - usadził go Niall. - Fani zrzucą na nią falę nienawiści.
- Nie, Niall, poczekaj chwilę. - wtrącił Harry. - Jeśli naprawdę pokażemy fanom, ile to dla nas znaczy, obejdzie ich to i nie zrobią tego. Możemy porozmawiać z Samem i zobaczymy co powie. - wzruszył ramionami.
- Ostatecznie odmówi. - powiedział Louis.
Wciąż nie wiedziałam jak się z tym czuć, ale odkąd nie miałam lepszego pomysłu, po prostu przystałam na to. Zamiast uczestniczyć w dyskusji, zaczęłam się bawić opadającymi kosmykami swoich włosów i zaczęłam zawiązywać na nich supełki, robiłam to tylko po to, żeby zapomnieć o tym co się siedziało w tyle mojej głowy.
Zobaczyłam tylko jak Harry i Liam wstają po czym idą do kuchni, gdzie był Sam i Aimee. Przygryzając wargę, czekałam na jakąkolwiek odpowiedź z ich strony. Nie zajęło to długo czasu, bo chwilę później głośną odpowiedź Sama i wszystko było jasne.
- Absolutnie nie! - zaprotestował Sam. Wiedziałam, że odmówi.
Kilka sekund później do pokoju wpadli Liam, Sam i Harry, który niósł dziewczynkę. Oboje próbowali podać powody dlaczego ich pomysł jest dobry, ale Sam nie przyjmował tego do wiadomości.
- Posłuchajcie chłopaki, doceniam, że chcecie pomóc, ale nie możemy dać tego do informacji publicznej. Może wtedy, gdy złapią Jake'a i Kate, ale teraz musimy czekać na rozwój wydarzeń. - odchrząknął. - Tak jak powiedziałem wam wcześniej, niedługo przyjedzie tutaj dodatkowy zespół ochroniarzy i powinni tu być za jakieś pół godziny.
- Myślałem, że przyjeżdżają jutro. - powiedział Louis.
- Zmiana planów. Marcus i Oliver przyjadą dzisiaj, a jutro dostaniemy kolejną dwójkę. Pierwsza dwójka będzie pilnowała was cały czas, a ta druga będzie kimś w rodzaju moich asystentów. Jak przypuszczam będziecie się zachowywać jak najlepiej. - Sam spojrzał znacząco na Louisa.
- Spotkaliśmy ich wcześniej? - spytał Niall. Aimee podbiegła do niego, a on ją złapał, kołysząc delikatnie.
- Oliver był ochroniarzem na waszym koncercie na Madison Square Garden i był przez jakiś czas w tym biznesie, więc pewnie tak, za to Marcus jest młody i dopiero zaczyna, więc pewnie nie. - wyjaśnił Sam.
- Mamusiu, zsiusiałam się! - wyszeptała do mnie głośno dziewczynka. Westchnęłam lekko zirytowana, bo wciąż nie nauczyła się siusiać do nocnika, ale pokiwałam głową i sprawdziłam jej pieluchę. Oczywiście nie kłamała.
- Wrócę za chwilę. - powiedziałam. - Muszę ją wykąpać, więc wrócę za jakieś piętnaście minut. - Aimee sięgnęła do mnie swoimi rękoma, a ja wzięłam ją, zabierając do naszej sypialni i do łazienki.
- Nie! - krzyknęła, kopiąc mnie prosto w krocze. Syknęłam z bólu i przez chwilę pomyślałam, że ją rozsadzę, gdy zaczęła biegać.
- Nie stałoby się tak, gdybyś nasiusiała do nocnika tak jak robią to duże dziewczynki. - przypomniałam jej.
- Ale nie chce mi się wstawać. - skrzyżowała ręce na piersi. - Oglądałam Netflixa! - smutne jest to, że nawet, gdybym założyła jej pieluchę to musiałabym zrobić to samo.
- Następnym razem, kiedy będziesz chciała zrobić siusiu to mi powiedz. - upomniała ją. - Chcesz bąbelki?
- Tak, proszę! - powiedziała, nagle podekscytowana na myśl o kąpieli. Nie wahała się ze zdjęciem ubrań, włączając w to pieluchę po czym zaczęła skakać, patrząc jak wanna napełnia się wodą. Szczerze powiedziawszy, sama się już zastanawiałam skąd ona tak znikąd brała tyle energii.
Gdy woda skończyła lecieć, zaczęłam rozmyślać co powiem Aimee o tym co się działo. Ale znowu, nie chciałam jej martwić. Miała tylko trzy lata i wystarczająco dużo problemów, z którymi musiała się zmierzyć.
- Gotowa? - spytałam. Pisnęła i podniosłam ją,wsadzając do wanny, gdzie od razu pokryła się pianą. Zaśmiała się i wzięła w rękę trochę piany po czym położyła ją sobie na głowę. Zachichotałam i potrząsnęłam na nią głową.
- Mamusiu. - odezwała się Aimee, unosząc brwi. - Dlaczego mój stary tatuś mnie krzywdził, a nowy nie? - przesiąknęłam jej słowami, bo ona właściwie nie rozumiała co tak naprawdę robił Jake. To sprawiało, że chciałam go zabić i prawdopodobnie bym to zrobiła, gdyby dano mi taką szansę.
- Cóż. - zaczęłam, siadając obok wanny. - Czasami źli ludzie robią złe rzeczy. A twój stary tatuś był złą osobą. Ale twój nowy tatuś, Niall, zaopiekuje się nami i nigdy nas nie skrzywdzi. Wiesz czemu?
- Dlaczego?
- Bo jest dobrym tatusiem i bardzo cię kocha. - uśmiechnęłam się. - Nie musisz się już bać Jake'a. Nie musisz. - pokiwała głową, ale wciąż z uniesionymi brwiami.
- Dlaczego był złą osobą? - zapytała.
- Ponieważ źli ludzie lubią ranić innych. - próbowałam nie zagłębiać się w szczegóły i utrzymywać tą wersję w miarę prosto. - A to co zrobił jest złe, Aimee. Chcę, żebyś wiedziała, że to już nigdy się nie wydarzy.
- Okay. - powiedziała. - Mam tyle tatusiów. - zdecydowała. - No bo Ni i Hally, i Zaynie, i... - przerwała, próbując przypomnieć sobie wszystkie imiona chłopaków.
Zza pleców usłyszałam głęboki śmiech, który przebudził mnie lekko, ale od razu rozpoznałam do kogo należał. Odwróciłam się i uśmiechnęłam się, gdy Niall usiadł obok mnie.
- Masz tylko jednego, Aims. - powiedział, biorąc jej zabawki i wrzucając do wody. - Ave, Sam powiedział, że za kilka minut będą nowi ochroniarze.
- Okay. - pokiwałam głową. - To dziwne mieć swoich ochroniarzy. - Nie jestem przyzwyczajona, że wszyscy robią dla mnie te rzeczy. - przyznałam. Wzruszył ramionami
- Przywykniesz do tego, skarbie. - pocałował mnie w policzek, a Aimee zapiszczała. Zarumieniłam się i sięgnęłam po szampon po czym wmasowałam go w jej włosy. Znów zaczęła jęczeć jak to zwykle robiła, ale tym razem to zignorowałam.
- Dobra, teraz cię zmoczymy. - powiedział Niall. Nabrała powietrza i zamknęła mocno oczy, a ja zaczęłam polewać ją wodą, wypłukując mydliny z włosów.
- Jeszcze raz! - wrzasnęła Aimee, chlapiąc na nas wodą.
- Tylko, jeśli nas nie ochlapiesz. - powiedział chłopak. Ponownie zacisnęła oczy i polałam ją wodą przez co dosłownie piszczała. Chwyciłam ręcznik i zaczęłam ją wycierać, kiedy ona gaworzyła i gadała o czymś czego ani ja, ani Niall nie rozumieliśmy, ale mimo wszystko się śmialiśmy.
- Hej, Aims. - odezwał się Niall, przerywając jej. - Lubisz przebywać ze swoją mamą? - wiedziałam o czym mówił i miałam tylko nadzieję, że nie wyciągnie faktu o tym, że istnieje szansa zabrania nam jej. I tak by nie zrozumiałaby tego w całości.
- Uh-huh. - Aimee pokiwała nieobecnie głową, nie bardzo o tym myśląc. Niall pokiwał głową i odwrócił się do mnie z zadowolonym spojrzeniem.
- Ja też z nią lubię być. - powiedział, pochylając się i całując mnie w usta. To był krótki, ale słodki pocałunek, oczywiście przez to Aimee musiała nas znowu ochlapać. Strzeliłam jej spojrzenie, a ona posłała mi najbardziej bezczelny uśmiech na świecie.
Nagle usłyszałam donośne pukanie z głównego pokoju.
- To muszą być nowi ochroniarze. - powiedział Niall, wstając.
- Czas już wyjść, Aimee. - powiedziałam, a ona jęknęła. - Przebierzemy cię w piżamę, a później idziemy do łóżka, okay? - zaczęła się awanturować, ale to zignorowałam ją, gdy Niall wręczył mi pieluchę i białą koszulkę dla niej.
- Niall, to twoja koszulka. - zachichotałam, patrząc na białą koszulkę z napisem '5SOS'.
- Tak, ale jeśli ma być moją córką, musi nosić koszulki z 5 Seconds of Summer tak jak ja. - wyszczerzył się. - Nie martw się, dla ciebie też mam jedną. - wywróciłam oczami, ale wciąż ubierałam dziewczynkę w koszulkę i pieluchę.
- Jest jak sukienka. - powiedziała, marszcząc swój nosek, gdy sprawdzała swój wygląd.
- Wyglądasz jak księżniczka. - zapewnił ją Niall. - Któregoś dnia zabiorę cię na ich koncert. Będzie świetnie. - spojrzał na mnie z uśmieszkiem. Miałam wrażenie, że Niall powoli próbował zmienić moją córkę w fangirl.
Kiedy ubrałam ją już, wybiegła z łazienki i skierowała się do salonu. Miałam za nią pójść, ale ktoś w ostatniej chwilę złapał za moją talię. Spojrzałam za siebie, żeby zobaczyć Nialla, który trzymał mnie z czerwonymi policzkami na twarzy.
- Wyglądasz teraz zbyt zadziwiająco, żebym miał przepuścić okazję pocałowania cię. - przyznał, przysuwając mnie bliżej i zablokował nasze usta. Przez pierwsze kilka sekund w ogóle się nie ruszaliśmy, przyzwyczajając się do siebie. - Słyszałem jak mówisz Aimee o Jake'u. - wyszeptał w moje usta.
- Co słyszałeś? - spytałam i owinęłam swoje ręce wokół jego szyi.
- Wszystko. - przyznał. - Zawsze wiesz co jej powiedzieć, to niesamowite. Ty jesteś niesamowita. - pochylił się i zmiażdżył moje usta swoimi, odchylając się lekko na stopach. Zachichotałam, a on szybko obrócił nas, odwracając się do wanny.
- Co robisz? - spytałam go, próbując wyglądać na poważną. Odwrócił się do mnie z ręką pełną piany, a ja złapałam powietrze. - Nawet się nie waż! - ostrzegłam, cofając się, ale udało mu się położyć trochę mydlin na moją głowę. Pisnęłam i zanurzyłam rękę w wodzie i rzucając w niego pianą.
- Ubrudziłaś moją koszulkę! - jęknął, znów się śmiejąc tak, że praktycznie rechotał. Wzruszyłam ramionami, pochylając się i całując go tak jakby to miałby być ostatni pocałunek w naszym życiu. Bałam się, że się poślizgniemy, bo cała podłoga była zachlapana, ale Niall mocno mnie trzymał, zaciskając swoje ręce na mojej talii.
- Wiem jak nazwiemy nasze bliźniaki, jeśli będziemy je mieli. - powiedział, odsuwając się na moment. Uniosłam brew.
- Oh tak, jak? - drażniłam się.
- Football i Derby. - wyszczerzył się. Wybuchnęłam śmiechem, ale kilka sekund później uświadomiłam sobie, że jest całkowicie poważny, a jego zdrowie psychiczne stanęło pod znakiem zapytania. - No co? Sławni ludzie mają dzieci jak Blue Ivy czy North West albo Apple... więc to pasuje, co nie?
- Pogadamy o tym później. - powiedziałam, przyciskając swoje usta do jego. Zaśmiał się i pokiwał moją głową, biorąc moją dłoń i pociągnął mnie za sobą. Weszliśmy do łazienki, a później salonu, bańki mydlane, które na sobie mieliśmy już się rozpuściły.
W salonie stał starszy mężczyzna ze złotą, błyszczącą odznakę na piersi. W ręku miał coś co wyglądało na kartkę z naklejkami i zobaczyłam, że rozmawia z Aimee, która miała już na twarzy pięć nalepek.
- Niall, Avery, to Oliver. - powiedział Sam. Uśmiechnęłam się i potrząsnęłam jego ręką, gdy Niall witał się ze wszystkimi.
Wtedy zobaczyłam kogoś po drugiej stronie pokoju. Był młody i naprawdę umięśniony, miał lekko pofalowane włosy. Kiedy tylko na niego spojrzałam, poczułam jak wszystko wywraca mi się w żołądku, jakby jakiś alarm, który siedział gdzieś we mnie.
- A to jest Marcus. - przedstawił go Sam.
Spojrzałam na niego, tylko po to, żeby zobaczyć jak wpatruje się w moje oczy z czarującym, ale jednocześnie onieśmielającym uśmieszkiem. 

9 komentarzy:

  1. Dziękuje za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra. Ciekawe zakończenie. Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czekam na następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, czytam od dawna i czekam na następny :D
    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam i przydałaby się motywacja :)
    http://youarentmylove.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega, mega, mega <3
    Marcus=kłopoty

    OdpowiedzUsuń
  6. Suupeeerr:D Szybko dodaj następny<3

    OdpowiedzUsuń