środa, 8 czerwca 2016

Rozdział 35 - Kłopoty z raju

Avery's POV:

Pomimo tego co naprawdę czułam w stosunku do Marcusa, zdecydowałam się nie oceniać go tak szybko i jedynie upominać. Minęły jedynie dwa dni, ale pomimo tego udowodnił, że jest wartościowym ochroniarzem, chociaż i tak rzucał w moją stronę niegrzecznymi komentarzami i większość czasu spędzał na gapieniu się na mnie. 
- Niall, powinniśmy niedługo pójść na basen. - zasugerowałam. - Myślę, że Darcy i Harry są już przy basenie z Oliverem, a Aimee chciała zobaczyć swojego nowego przyjaciela.- zachichotałam, kładąc na stole talerz przed dziewczynką, która już siedziała przy stole i była gotowa do jedzenia. 
- Tak, w porządku. - Aimee, chcesz, żeby Harry znowu nauczył cię pływać?
Pokiwała entuzjastycznie głową. 
Przez ostatnie kilka dni, czas spędzaliśmy głównie nad basenem lub w salonie. Harry okazał się mieć opanowaną znakomicie sztukę cierpliwości, ale pracował nad nią. 
- Myślę, że ja też dołączę. - powiedział Marcus, zgniatając w dłoni puszkę sody przez co podskoczyłam. 
- Możesz wziąć przerwę, jeśli chcesz. - zaproponował mu Niall, ale czułam, że coś mu przeszkadza.
- Nic się nie dzieje, nie przegapiłbym widoku twojej dziewczyny w bikini. - strzelił zadowolonym z siebie spojrzeniem i wrócił do swojej sypialni. Zmroziło mnie i spojrzałam w dół na Aimee, która na szczęście była zbyt zajęta jedzeniem swojej kanapki z masłem orzechowym i dżemem. 
- Ave, mogę z tobą na słówko w kuchni? - spytał Niall. 
- Wiem. - powiedziałam, gdy już byliśmy w pomieszczeniu obok. - Myślę, że on po prostu robi to dla zabawy, nie jest w tym co robi poważny. W porządku. - potarłam swoje skronie, czując, że za chwilę dostanę migreny. 
- Ile to już- trzy dni? Choruję już od tych jego komentarzy. - jęknął Niall. - Przestań go tak kokietować. - popatrzył na mnie kątem oka, aż się cofnęłam. 
- Przepraszam? - prawie się zaśmiałam. 
- Po prostu nie zwracaj na niego uwagi. - powiedział Niall, świadomy tego, że trochę mnie to ruszyło. Przez ostatnie trzy dni to wyglądało mniej więcej tak- on był mniej czuły i na krawędzi. Wszystko tylko dlatego, że ten ochroniarz nic dla mnie nie znaczył. 
- Cokolwiek. - wymamrotałam, obracając się na pięcie i wracając do dużego pokoju. Nie byłam pewna czy powinnam być zła na Nialla, bo wiedziałam, że próbuje uważać na mnie, ale błagam. Nie kokietowałam Marcusa, a tym bardziej właściwie nie rozmawialiśmy. 
- Wszystko tam dobrze? - odwróciłam głowę w prawo, gdzie stał Marcus w swoich kąpielówkach. Jego klatka piersiowa była bardzo opalona, ale zmusiłam się, żeby nie patrzeć. Pokiwałam krótko i usiadłam obok Aimee. 
- Pływam dobrze. - powiedziała dziewczynka. - Ja jestem dobra w pływaniu. 
- Oczywiście, że jesteś, kochanie. - Teraz zjedz cały swój lunch i możemy iść na górę na basen z wujkiem Harrym. - pokiwała głową, a jej kucyki zaczęły podskakiwać na głowie jak sprężynki. Próbowałam nie patrzeć, ale czułam, że Marcus nas obserwuje. 
- Wuja Hally nauczył mnie pływać. - powiedziała Aimee. Zachichotałam i pokiwałam głową. 
- Może powinien nauczyć Zayna. - zaproponowałam jej, zabierając z talerza jednego z chrupek i włożyłam do buzi, przez co popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem. 
- On boi. - powiedziała Aimee, biorąc ostatni łyk soku z kartonu. - Dobra, skończyłam! - zdecydowała się i zeskoczyła ze swojego miejsca, po czym pobiegła do sypialni po swój strój kąpielowy. 
Zaśmiałam się z niej i sprawdziłam jej talerz, żeby się upewnić, że rzeczywiście wszystko zjadła i tylko na sekundę popatrzyłam na Marcusa. Był oparty o ścianę z założonymi rękoma na klatce i bezczelnym uśmieszkiem na twarzy. 
- Nie zamierzasz iść na basen? - spytałam, lekko zniecierpliwiona. 
- Nie wiem, podziwiam widoki. - wzruszył ramionami. Zazgrzytałam zębami i posłałam mu krótkie spojrzenie, które gdyby mogło to by zabijało, zanim poszłam sypialni, zamknęłam drzwi i zablokowałam je. Za kogo on się uważał? 
- Gotowa! - powiedziała dumnie Aimee. Jej górna część stroju, ale jednak jakoś zwisał i zajęło mi minutę zanim zdałam sobie sprawę, że ma go na lewą stronę. Zachichotałam i pomogłam założyć właściwie. 
- Wiesz gdzie jest tatuś, kochanie? - spytałam ją. Wzruszyła ramionami i chwyciła swoje rękawki, które wczoraj Harry kupił jej w sklepie. Uniosłam brwi- gdzie poszedł Niall? Może już się przebrał i poszedł do reszty. 
- Weź swój ręcznik, Aims. - powiedziałam, biorąc ręcznik z półki i przewieszając go sobie przez ramię. Aimee już usiłowała nakładać rękawki i klapki w tym samym czasie, zdeterminowana by dalej uczyć się pływać. 
- Gotowa! - krzyknęła Aimee z całych sił, że aż skuliłam się. Pobiegła przede mną do salonu, a ja miałam nadzieję, że Marcus poszedł już na basen. Pomimo tego, że mi pomagał to wciąż wysyłał mnie na samą krawędź. 
Ku mojej satysfakcji, Marcusa nie było w salonie. Uznałam, że wszyscy są na basenie, więc poszłyśmy korytarzem i wspięłyśmy się po schodach. 
Gdy Aimee zobaczyła Harry'ego, jej twarz od razu się rozjaśniła. Podbiegła do Nialla, który siedział na leżaku, rzuciła mu ręcznik i pobiegła do wody. Odkąd miała rękawki nie bałam się, że utonie. 
- Hej. - uśmiechnęłam się. Niall przesunął się po czym otworzył dla mnie swoje ramię. Zdecydowałam się nie wyciągać tego co się stało w kuchni. 
- Zastanawiałem się, kiedy tu przyjdziecie. - przyznał. - Widzę, że Aimee jest gotowa na lekcje. - zachichotał. 
- Tylko o tym mówi, jak Harry uczy ją pływać. - zaśmiałam się. 
- Któregoś dnia będzie świetnym ojcem. - powiedział Niall. 
- Mhm. - pokiwałam, czując się nieco niezręcznie. Mieliśmy tak po prostu zapomnieć o tym jak winił mnie za postawę Marcusa?
Siedziałam w jego ramionach przez pięć minut kompletnej ciszy, obserwując wszystkich dopóki się nie odezwał:
- Więc jak sądzisz, co powinniśmy zrobić w sprawie z Jakiem? - spytał. 
- Ja... ja szczerze powiedziawszy to nie wiem. - westchnęłam, opierając się o jego klatkę piersiową. - Nie chcę ryzykować, żeby Aimee została mi zabrana. - spojrzałam na niego i już wiedziałam, że go to zezłościło. 
- To takie głupie. - potrząsnął swoją głową. - Próbowałaś ją chronić!
- Wiem. - powiedziałam, przygryzając wargę. - Nie zamierzam niczego robić. Po prostu próbuję zapomnieć o wszystkim co mi się stało. To znaczy, będzie w więzieniu za pomaganie Kate, prawda? To wystarczy.
Chłopak spojrzał na mnie jakbym oszalała. 
- Co!? Poddajesz się tak? - praktycznie wrzeszczał przez co wzdrygnęłam się. - Nie. Nie ma mowy, pójdzie do więzienia na tyle ile zasługuje. Zgnije tam. 
- Niall, przestań. - jęknęłam. - Nie możesz podejmować decyzji za mnie. Nie ryzykowałabym utraty mojej córki, jest dla mnie wszystkim. - jego twarz była wręcz czerwona. 
- Nie, nie chcę tego słyszeć. - potrząsnął swoją głową. - Nie mogę uwierzyć, że pozwalasz na to wszystko. 
- Jedynym powodem, dla którego to robię, bo nie chcę dopuścić do jej utraty. - popatrzyłam na niego kątem oka. - Chcę, żeby Jake był w mojej przeszłości i robiłam to tylko dlatego, żeby został zamknięty w więzieniu i bym mogła się go pozbyć. Ale teraz, najważniejsza jes to by moja córka była przy mnie. I tak długo jak będzie siedział w więzieniu... 
- Nie dostaniesz sprawiedliwości, na którą zasługujesz. Czy to nie będzie siedziało ci gdzieś z tyłu głowy? - spytał. 
- Tu nie chodzi o sprawiedliwość, Niall. Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, goni nas dwoje morderców. Są inne rzeczy, o które powinniśmy się martwić. - usiadłam i zdjęłam jego ramię ze swojego, zmęczona i chora od jego humoru. - Idę pływać. 
Nie dałam mu szansy na odpowiedź, poszłam w kierunku basenu i wskoczyłam do wody. Była wciąż ciepła, więc wywnioskowałam, że na dworze nie było gorąco. Louis, Liam, Harry i Aimee byli razem przy brzegu, z Marcusem, który był nie tak daleko od nich. 
- Umiem pływać pieskiem, mamusiu! - powiedziała Aimee trzymana przez swoje rękawki. Uśmiechnęłam się, ale Niall kompletnie zepsuł mi humor. Nigdy wcześniej nie mieliśmy żadnej kłótni, więc teraz było kompletnie inaczej i zdecydowanie mi się to nie podobało. 
- Wszystko tam okay? - Liam strzelił mi spojrzenie. 
- Uh, tak. - wzruszyłam ramionami, odchylając głowę do tyłu i ją mocząc. Naprawdę nie chciałam o tym gadać. 
- Hej Marcus, chcesz zagrać w 'Marco Polo'*? - krzyknął Louis w jego kierunku. Wzruszył ramionami i podszedł do nas. - Będę pierwszy, tak myślę. Grasz z nami, Aimee? 
- Uh huh! - powiedziała, chociaż wątpiłam, że wie jak w to grać. 
- Dobra, daję ci pięć sekund! - krzyknął i zamknął oczy po czym zaczął liczyć do pięciu. - Marco! 
- Marco! - krzyknęła Aimee, śmiejąc się, gdy wszyscy powiedzieli 'Polo'. Zobaczyłam go w przeciwnym do mnie kierunku, na przeciwko Marcusa, który próbował się nie zaśmiać. 
- Marco!
- Polo!
Tym razem Louis zbliżył się bardziej do Marcusa po drugiej stronie basenu. Ukradłam spojrzenie Niallowi, który miał na nosie okulary, więc nie widziałam na co patrzył. Kiedy odwróciłam się do reszty, zobaczyłam jak Louis uderza Marcusa, który śmiał się jak szaleniec. 
- W porządku, w porządku! - Marcus uniósł ręce do góry. Obok mnie, Aimee płynęła w swoich rękawkach. Marcus zamknął oczy i znowu zaczął iść, tym razem w moim kierunku. 
- Marco!
- Polo! - próbowałam powiedzieć to cicho, ale wyglądało na to, że on się do mnie zbliżał. 
- Mamusiu, patrz na mnie! - powiedziała Aimee, obracając się w kółko. Próbowałam ją uciszyć i znalazłam się w kącie basenu. Krzyknęłam, gdy wokół talii poczułam ramiona owijające się wokół mnie i przyciągające do siebie. 
- Okay, masz mnie! - zaśmiałam się, ale Marcus jeszcze mnie nie puszczał. 
- Jesteś naprawdę gorąca. - wyszeptał mi do ucha, mrugając do mnie. Byliśmy twarzą do Nialla, więc nie miałam wątpliwości, że nas widział. Nie mogłam nic poradzić, ale zarumieniłam się przez ten komentarz i to nie tak, że próbowałam tego. W końcu, wyplątałam się z jego uścisku i podpłynęłam do Aimee, gdy Niall ściągał swoje okulary i wstawał z krzesła, po czym skierował się do wyjścia. 
- Uh, za chwilę wrócę! - powiedziałam. - Harry, chcesz się zając chwilę Aimee czy mam ją zabrać ze sobą? - spytałam. Dziewczynka wydęła wargi i podpłynęła pieskiem do Harry'ego tak szybko jak mogła. 
- Mogę się nią zająć. - uśmiechnął się. 
- Obserwuj ją, upewniaj się, że jest blisko brzegu i i ma na sobie rękawki. - poinstruowałam go pewnie. Trzymał ją i pokiwał głową, całując w policzek. 
Wyskoczyłam z basenu i wysuszyłam się tak szybko jak mogłam po czym pobiegłam w kierunku schodów. Klimatyzacja wywołała na moim ciele gęsią skórkę, ale wciąż biegłam pomimo zimna. 
- Niall? - zawołałam. Jedynymi osobami w salonie byli Darcy i Zayn, którzy z resztą i tak siedzieli z telefonami. Szybko im pomachałam i poszłam do naszej sypialni, gdzie zobaczyłam wściekłego Nialla, siedzącego na brzegu łóżku. - Niall... - przerwałam, zamykając za sobą drzwi i stając przed nim. 
- Lepiej nic nie mów, widziałem wszystko. - powiedział. 
- Nie zrobiłam nic złego! - zaprotestowałam. - Tylko graliśmy w grę!
- Widziałem jak cię trzymał. - kłócił się Niall. - I widziałem jak się rumienisz. Oboje wiemy, że spodobało ci się cokolwiek do ciebie powiedział. - zamknęłam oczy i westchnęłam. 
- Po prostu się zarumieniłam, to nie dlatego, że czuję do niego cokolwiek, bo nic nie czuję. Znam tego gościa zaledwie kilka dni i nie mam o nim wyrobionego zdania. 
- Naprawdę? Jak mam w to wierzyć? Oboje się mizialiście tuż przede mną! - ryknął, wstając gwałtownie przez co dopadła mnie panika. Zacisnęłam rękę na gałce od drzwi, lekko przestraszona. 
- To nie to co się stało. - powiedziałam i czułam jak pod powiekami zaczęły mi się formować łzy złości. 
- Ja jestem twoim chłopakiem, nigdy nie powinien cię tak trzymać! W szczególności na moich oczach! A ty tam po prostu stałaś i się rumieniłaś! - pociągnął za swoje blond końcówki, więc teraz jego włosy sterczały we wszystkich możliwych kierunkach. - Co dokładnie ci powiedział? 
- O-on powiedział, że jestem gorąca... - przerwałam, zdając sobie sprawę jak beznadziejnie to brzmi. 
- Co?! - fuknął Niall. 
- To wszystko przez niego! - usiłowałam mu to powiedzieć. - Trzymał mnie tak, a ja nie mogłam niczego zrobić!
Niall potrząsnął głową, nie łapiąc się na to. Podszedł do mnie gwałtownie, a ja próbowałam nie pokazywać jak bardzo się boję. Moja ręka drżała i zacisnęłam swoją dłoń na gałce, więc gdy będę chciała uciec po prostu ją przekręcę i otworzę drzwi. Mógł się zachować jak Jake, przypomniałam sobie. 
- Nie chcę, żeby moja dziewczyna puszczała się z innymi facetami! - powiedział. To mnie dotknęło, bardziej niż przypuszczałam. Moje ramiona opadły i miałam wrażenie, że spływa po mnie jego rozczarowanie. 
- Za kogo mnie uważasz? - spytałam, właściwie szeptem. Niall potarł swoje czoło, wciąż zły, ale powoli się chyba uspokajał. Teraz, zamiast bycia przestraszoną, byłam zła. O co on mnie tak naprawdę obwiniał? 
Ktoś zapukał do drzwi, a ja podskoczyłam. Odwróciłam się i zobaczyłam, że w drzwiach stoi Zayn. 
- Chce ktoś pograć w Monopoly? - spytał. Odwróciłam się do Nialla i spojrzałam na niego krótko po czym znowu zwróciłam swoją uwagę na Zayna. - Przepraszam, przeszkodziłem w czymś...? 
- Nie. - powiedziałam, potrząsając głową. - Nie, w niczym nie przeszkodziłeś. - nawet nie odwróciłam się do chłopaka, tylko po prostu wyszłam, zamykając za sobą drzwi. 


*to coś w stylu ciuciubabki w basenie. Jeden człowiek z zamkniętymi oczami woła 'Marco!' i musi złapać osobę, która krzyknie w tym samym czasie 'Polo!'. Jeśli ta osoba zostanie złapana zostaje 'Marco' i gra zaczyna się od początku.

4 komentarze:

  1. W końcu !!!�������� Super �� Czekam na next i pozdrawiaM ��✌

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to ff ❤ Dziękuje, że je tlumaczysz ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tooo!!! Nie dawno dowiedziałam się o twoim ff, i jest genialne!!!
    Jednak nie podoba mi się Marcus i robocza, że rozwala ich związek

    OdpowiedzUsuń