czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdział 36 - Pomyłki

Avery's P.O.V.:

Zayn wiedział, że coś jest nie tak. Widziałam to przez sposób w jaki na mnie patrzył, a gdy ja spoglądałam na niego, on odwracał wzrok. Granie w 'Monopoly' oczywiście miało za cel odciągnięcie mnie od niego, na pewno słyszał jak na siebie krzyczeliśmy. 
- Wróciliśmy! - wydarł się Harry, wchodząc do pokoju z Aimee na ramionach. 
- Już dobrze pływam. - powiedziała poważnie dziewczynka. - Chcę pokazać tatusiowi jak dobra jestem. 
- Uh, tak, może później, kochanie. - uśmiechnęłam się. - Ale myślę, że teraz jest czas na drzemkę. - była już trzecia po południu, a ona powinna spać już gdzieś około drugiej. 
- Ale nie chcę! - jęknęła. 
- Czasami musimy robić rzeczy, których nie chcemy. - zaśmiałam się, chociaż nie zwracałam szczególnej uwagi na to co się działo, teraz byłam jedynie zasmucona. - Chodź, zdejmiemy twój strój kąpielowy. 
Aimee wysunęła do góry ręce, a ja ją podniosłam, chociaż moczyłam moją koszulkę. Jedną rzeczą, której się nauczyłam było to, że zmienia się tak wiele rzeczy, gdy stajesz się matką- jeśli na twojej koszulce znajdzie się ślina, później naprawdę cię to kompletnie nie obchodzi i nie zwracasz na to uwagi. 
- Gdzie tata? - spytała Aimee, gdy weszłyśmy do sypialni. Przygryzłam wargę i popatrzyłam w kierunku drzwi do łazienki, on tam był. 
- Nie martw się o niego, Aims. Chcesz założyć majteczki do łóżka? - spytałam, trzymając pomarańczowe majtki z napisem 'Niedziela'. Pokiwała głową i zaczęłam ją przebierać. 
- Mamusiu. - powiedziała, leżąc w łóżku z żółwiem Timmym pod ręką. - Co się dzieje? 
- Nic się nie dzieje, Aimee, dlaczego tak mówisz? - zaśmiałam się. 
- Bo, - westchnęła, zaczesując za ucho luźne kosmyki włosów. - Coś się dzieje. 
- Nie martw się o to. - pocałowałam ją w czoło. - Idź spać i wszystko będzie okay, gdy się obudzisz. - obiecałam jej. 
- Kocham cię jak do księżyca. - powiedziała, całując mnie delikatnie w nos. 
- Kocham cię jak do księżyca i z powrotem. 
Wiedziałam, że za chwilę uśnie, bo cały czas biegała albo pływała. Zdecydowałam, że skoro ona usnęła to mnie też należy się czas na drzemkę. Chciałam jedynie tego, żeby Niall wyszedł z łazienki i się ze mną przytulał, ale chyba za bardzo podnosiłam poprzeczkę. 
Podeszłam do łóżka, a mój podbródek już drżał. Chciałam być w stanie przeciwstawić się Marcusowi, chciałam być w stanie powiedzieć mu, żeby się ode mnie odczepił i dał mi spokój, ale za bardzo się bałam. Byłam zbyt przerażona, bo przez lata byłam tłamszona przez Jake'a. Właśnie dlatego się bałam. 
Czułam się jak tchórz. Może, jeśli coś bym zrobiłam, zapobiegłabym rzeczom, które się dziś wydarzyły. Ale, gdy Jake mnie trzymał za ręce, nie byłam w stanie go odepchnąć. To wszystko musiało wyglądać naprawdę okropnie ze strony Nialla. 
Po jakichś dziesięciu minutach, gdy Aimee już na pewno spała, załamałam się. Płakałam i płakałam, i płakałam, marząc o tym, by Marcus odszedł. Normalnie nie przejmowałabym się tym tak bardzo, ale z dziwnych i niewyjaśnionych powodów on mi przypominał Jake'a. 
Łzy ściekały po moich policzkach cały czas, a podbródek trząsł się przeraźliwie. Rzadko kiedy tak płakałam- po tych wszystkich latach płakanie wydawało mi się stratą czasu. Ale teraz, chciałam jedynie tego, żeby Niall mnie trzymał przy sobie. 
Zesztywniałam, kiedy usłyszałam jak ktoś opuszcza łazienkę, zamykając oczy i udając, że śpię, Niall podszedł do szafy i zabrał swoje ubrania. Zamknęłam oczy, gdy on się przebierał, nie chcąc niczego widzieć. 
- Kocham cię, Aimee. - usłyszałam jak szepcze i uchyliłam jedno oko. Stał obok niej i całował w to samo miejsce na czole jak ja. Dziewczynka westchnęłam we śnie. 
Zanim Niall znów się odwrócił, zamknęłam swoje oczy. Czułam jak się zbliża i zastanawiałam się czy położy się obok mnie. Tak bardzo chciałam go poczuć przy sobie. 
Usłyszałam jak łóżko załamuje się pod jego ciężarem i prawie się uśmiechnęłam, gdy dołączył do mnie w łóżku. Był blisko, ale jeszcze mnie nie dotykał. 
Nagle, jednym szybkim ruchem, poczułam ramiona owijające się wokół mnie i usta na mojej szyi. Pozwoliłam spłynąć kilku łzom, a później przycisnął mnie do siebie. 
- Ave? - wyszeptał. 
- Przepraszam. - czknęłam. Przyciągnął mnie do siebie, a ja potrząsnęłam głową. - Nie, nie, zawaliłam. - odepchnęłam go. 
- Avery. - powiedział pewnie. - Posłuchaj, przemyślałem to i przesadziłem. Widziałem jak cię trzymał, byłaś właściwie w zasadzce. A jeśli chodzi o Jake'a, to powinien być twój wybór. 
Zamknęłam oczy, zaskoczona tym ja szybko się poddał. 
- Proszę, otwórz oczy. - zaczął zostawiać pocałunki na mojej szyi. - Chcę zobaczyć te śliczne, brązowe oczy. - zarumieniłam się i podniosłam powieki, posyłając mu lekki uśmiech. Wyszczerzył się i pocałował mnie w usta. 
- Dalej jesteś zły? - zapytałam, unosząc brwi. Potrząsnął głową i oparł się o poduszkę, po czym zamknął oczy. 
- To dla mnie dość wrażliwy temat. - przyznał. - Moja ostatnia dziewczyna, Tiffany, zdradziła mnie, gdy byłem z dala od domu. 
- Przepraszam. - wyszeptałam, czując wygodę. - Ale powinieneś wiedzieć, że nigdy bym ci tego nie zrobiła. 
- Wiem, że nie. - powiedział. - Ufam ci, Avery. - uśmiechnęłam się. 
- Ja też ci ufam. - powiedziałam, a moje oczy zaczęły łzawić. 
- Oh, swoją drogą, Sam powiedział mi, że mają coś w sprawie Jake'a. Powiedział, że są w Kalifornii, ale uniemożliwiają im dostęp do nas. Samowi i tak to się nie podoba, więc za dwa dni jedziemy do 'Motelu 6'. - już wyczuwałam jak szczerzy się na samą myśl. 
- Tęsknię za Shirley i za tym automatem. - zachichotałam. - Kiedy tam dojedziemy zostaniemy na jakiś czas. Obiecasz mi? 
- Obiecuję. - szepnął. Odczuwałam jego gorący oddech, byliśmy tak blisko siebie jak to możliwe. Słyszałam ciche pochrapywanie Aimee w jej łóżku i to wprawiło mnie w uśmiech. - Nie mógłbym znieść tego, że jestem na ciebie zły. 
- Ja też. Wytrzymaliśmy, ile, pięć godzin? - zaśmiałam się. - Jak głupi jesteśmy? - My? - drażnił się Niall, a ja popchnęłam jego klatkę. - Tylko żartowałem. 
- Idź spać, głupku. 



Gdy się obudziłam, ciepło ciała Nialla zniknęło i byłam sama. Przetarłam leniwie oczy i zobaczyłam, że Aimee już nie ma w łóżku, a słońce już zaszło. Naprawdę tak długo spałam? 
Pomimo tego, że moje ciało wręcz krzyczało, by zostać w łóżku, wysunęłam stopy i wstałam. Patrząc na siebie w lustrze, byłam zdziwiona, że właściwie wyglądałam całkiem przyzwoicie. Weszłam do salonu, gdzie nikogo nie było. 
- Halo? - odezwałam się, unosząc brwi. 
- Tutaj! - usłyszałam głos z kuchni. Weszłam do kuchni i od razu tego pożałowałam. Marcus stał opierając się o blat i robił coś w swoim telefonie. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się pod nosem. 
- Nie. - zaśmiałam się gorzko, odnajdując w sobie, nie wiadomo skąd, odwagę. - Ściągnij ten swój uśmieszek z twarzy. - jego brwi wystrzeliły do góry i mogę powiedzieć, że go zaskoczyłam. 
- A niby dlaczego powinienem to zrobić? - drażnił się. 
- Ponieważ sądzę, że nie znasz swojego miejsca. - nie miałam zielonego pojęcia jak to mówiłam. - Jesteś ochroniarzem- co znaczy, że masz nas chronić. Nie jestem pewna, czy dokładnie wiesz co to znaczy-
- Rozumiem. - powiedział, zakładając ręce na piersi i obserwując mnie, jakby było w tym coś zabawnego. 
- Dokładnie, to znaczy, że masz trzymać ręce przy sobie i być z dala od mojej rodziny. Wystarczająco już przeszliśmy i nie mam zamiaru niczego niszczyć. Doceniam twoją chęć pomocy, ale zachowuj swoje komentarze i łapy dla siebie, zanim zrobię czegoś czego będę żałować. - splunęłam. 
Zaśmiał się, jak gdyby była to scena wyjęta z komedii. 
- Jak co? 
Popatrzyłam na niego kątem oka i kopnęłam go w piszczel, co dawało podwójny ból. Jego twarz była skrzywiona jakby zjadł coś niedobrego. Przyklęknęłam do jego poziomu i uśmiechnęłam się pod nosem. 
- Jak to. 



Kiedy znalazłam wszystkich na dachu, zdecydowałam się nikomu nie mówić co zaszło na dole. Po tym małym epizodzie, Marcus wyszedł z apartamentu cały zły, więc uznałam, że po prostu gdzieś wyszedł. Zamiast gadać, uśmiechnęłam się do tych, którzy się ze mną przywitali i przytuliłam część z nich. 
- Burger czy hot-dog? - spytał Sam, stojąc przy grillu. 
- Poproszę burgera. - uśmiechnęłam się grzecznie, a za chwilę podbiegła do mnie Aimee. 
- Obudziłaś się! - wykrzyknęła. - Umiem pływać, mamusiu! - uniosłam brew i zauważyłam, że ma na sobie strój, ale nie ma rękawków co od razu mnie zaalarmowało. 
- Co-
- Trzymałem ją cały czas dopóki sama nie utrzymywała się na powierzchni. - powiedział Harry, stojąc na przeciwko mnie. - I pływa tylko przy brzegu. Ale nie bądź zła, jest z siebie taka dumna. - uśmiechnęłam się do niego, a wtedy do Aimee.
- Chcesz zobaczyć? - spytała cała rozpromieniona. Pokiwałam głową i poszłam za nią oraz Harrym. Oboje weszli na brzeg basenu, a ja usiadłam na skraju, obserwując ich. Przeraziło mnie to, że pływa bez rękawków i mojej pomocy, ale uznałam, że muszę sobie później z tym jakoś poradzić. 
- Patrz! - wrzasnęła Aimee, pływając pieskiem obok Harry'ego. Zaśmiał się, gdy przepłynęła obok niego i przytrzymał ją, gdy wyglądało na to, że się zmęczyła. Zaklaskałam i pomogłam jej wejść po drabinie. - Dobrze pływałam?
- Pływasz świetnie, kochanie. - powiedziałam, przytulając ją i całując, moja koszulka przez to lekko zawilgotniała. Poczułam jak ktoś puka mnie po ramieniu i zobaczyłam moją mamę, która się uśmiechała. 
- Nie złość się na Harry'ego, doglądałam ich. - zapewniła mnie. Skinęłam głową i popatrzyłam na mojego tatę, który rozmawiał z Zaynem, z burgerem w dłoni. Mogłam powiedzieć, że strasznie się cieszył na to, że ma możliwość przebywania w jego obecności co było dla mnie w pewien sposób niedorzeczne. 
- Avery! - usłyszałam kolejny głos i zobaczyłam Darcy z dwoma talerzami w rękach. Złapałam jej spojrzenie, a ona wręczyła mi talerz z puszką Coca Coli. - Miałam nadzieję, że się niedługo obudzisz. Sam chciał nam trochę rozluźnić atmosferę. 
- Cóż, to wygląda jak całkiem przyzwoita impreza. - zaśmiałam się. 
- A później wieczorem, wypożyczamy film. - dodałam, mocząc frytkę w ketchupie. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową, rozglądając się dookoła. Wyglądało na to, że wszyscy tu są, wszyscy oprócz Nialla i Marcusa. Mogłam zrozumieć dlaczego nie było tu Marcusa, ale gdzie był Niall? 
Przeżułam swojego burgera, a po chwili obok mnie znalazła się Aimee z hot dogiem i frytkami, więc zaczęłam ją karmić. Chociaż sama mogła zjeść, teraz udawała małe dziecko, coś co zdarzało się dość często. Każdego dnia, tyle że było to co innego, np. dziecko, pies, kot czy jakiekolwiek inne zwierzę. 
- Czy możemy tu zamieszkać? - spytała Aimee. Liam, który siedział obok mnie, zaśmiał się. 
- Myślę, że wrócimy tu niedługo, kochanie. Jedziemy do domu. Jak to brzmi? - spytałam, a ona tylko wydęła wargi. 
- Wrócimy tu niedługo. - wtrącił Liam. - I zostaniemy tu i będziemy pływać. Brzmi fajnie, tak? - Aimee pokiwała głową, wkładając do buzi tyle frytek, ile to tylko możliwe. 
- Już nie mogę. - powiedziała dziewczynka, odsuwając od siebie talerz. Wciąż było tam trochę jedzenia, ale i tak zjadła już wystarczająco dużo. Pokiwałam głową i wrzuciłam jej talerz wraz ze swoim do kosza, wciąż zastanawiając się, gdzie jest Niall. 
- Hej, Ave, myślę, że twój chłopak jest w środku. Idź go zgarnij! - zawołał Louis. Skinęłam i odwróciłam się do Aimee, ale wtedy odezwał się Liam. 
- Zajmę się nią. - zaoferował się. 
- Upewnij się tylko, że nie wejdzie do basenu. - przypomniałam mu, odchodząc. Pobiegłam w górę po schodach, później przez zimny korytarz i w końcu otworzyłam drzwi do apartamentu. W środku było ciemno, a ja trochę się bałam, że Marcus wyskoczy nagle znikąd i mnie przestraszy, więc zapaliłam światło. 
- Niall? - krzyknęłam, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Uznałam, że jestem sama w apartamencie, odkąd Marcus gdzieś poszedł, a Niall najwidoczniej zaginął. 
Weszłam do sypialni i zobaczyłam panujący tam bałagan- wcześniej nie zobaczyłam, że jest aż tak źle. To były głównie rzeczy Aimee, jak ubrania czy zabawki. Westchnęłam i zaczęłam je zbierać, tyłem do drzwi. 
Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi i uśmiechnęłam się, gdy ktoś zaczął się do mnie zbliżać. Może Niall i ja moglibyśmy się trochę pocałować zanim wrócimy na dach, bo nie miałam w zupełności nic przeciwko temu. 
Poczułam ręce owijające się wokół mojej talii, w sposób jaki zawsze to robił Niall i zachichotałam, na policzkach pojawił się rumieniec, po czym oparłam się o jego klatkę, wciąż się nie odwracając, gdy za oknem słońce zachodziło za horyzontem. 
Jego usta wędrowały po moim policzku i całowały słodko z ramionami wciąż owiniętymi na mojej talii. Cieszyłam się, że to zrobił, bo strasznie nienawidziłam, gdy ludzie byli na mnie źli. Gdy tym kimś okazywał się być Niall, uczucie to było dziesięć razy gorsze niż normalnie. 
W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. 
- Hej, Ave- co do... - odwróciłam się, patrząc na osobę, która mnie trzymała i wstrzymałam powietrze. Osoba, która miała być Niallem nie była nim, a był to Marcus. Chciałam krzyczeć, ale nie odezwałam się, tylko stałam tam cała wściekła. 
Popatrzyłam na przejście w drzwiach, gdzie stał Niall- w jego oczach formowały się łzy, a ramiona były opadnięte w rozczarowaniu. 
- Ty! - wrzasnęłam na Marcusa, który przybrał na twarz ten sam bezczelny uśmieszek co zwykle. Zaczęłam iść w kierunku Nialla, ale ten pokręcił głową i odszedł. Odwróciłam się z powrotem do winowajcy całej sytuacji ze spojrzeniem pełnym szaleństwa i wściekłości. 
- Zrobiłeś to celowo! - krzyknęłam. - Co jest z tobą nie tak? 
- Nic takiego. - powiedział jakby nic. - Ale, uh, gdybym był tobą, poszedłbym szukać twojego chłopaka. Wyglądał na trochę smutnego. - drażnił się. 
W tym momencie byłam na tyle wściekła, że nie miałam pojęcia co powiedzieć. Łzy złości popłynęły po moich policzkach, a ja popchnęłam Marcusa przez co wpadł na szafkę i pobiegłam za Niallem- bo taki widok Nialla ze złamanym sercem i bólem wymalowanym na twarzy coraz bardziej zapadał mi w pamięć.

4 komentarze:

  1. Hej ! Kocham Nialla ❤ Czytam już Twoje ff od ponad roku i ostatnio nie miałam czasu tu zajrzeć... Więc oto jestem, powracam, i co ja tu widzę? Wielkie wow!
    Czekam na next ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ����

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże... czekam na nexta...

    OdpowiedzUsuń