wtorek, 3 stycznia 2017

Rozdział 41 - Dezorientacja

NIALL'S P.O.V.:

Złamane serce było wszystkim co czułem. 
Minęło już pół godziny, odkąd ona odeszła. Pożegnała się, powiedziała, żebym zaopiekował się Aimee i poszła. Byłem zdezorientowany, zraniony i zdesperowany, by znaleźć logiczną odpowiedź. Nie było mowy, że wykorzystała mnie dla pieniędzy. 

- Wiem, że papier toaletowy jest silniejszy niż nasz związek, Niall. - westchnęła. Chociaż łzy spływały jej po policzkach, wpatrywała się we mnie z dziwnym spojrzeniem. Rozejrzała się podejrzliwie po pokoju, jakbyśmy byli przez kogoś obserwowani i mogłem powiedzieć, że coś definitywnie się dzieje. 
- O czym ty mówisz, Ave? Papier toaletowy? - podrapałem się po karku i coś zaczęło mnie kręcić w nosie. - Proszę, możemy nad tym popracować!
- Papier toaletowy, Niall! Papier toaletowy jest silniejszy niż nas związek! - powtórzyła. W tym momencie byłem bardziej niż zdezorientowany. 
Staliśmy tam przez kilka chwil, a w środku mieszało mi się zmieszanie i smutek. Czy to się naprawdę działo? 
- Przepraszam. - jej podbródek się trząsł i po prostu chciałem chwycić ją za twarz i scałować to przysłowiowe gówno, ale wiedziałem, że nie mogłem. Ale coś mi mówiło, że ona mnie okłamywała. Tylko dlaczego? - Proszę, zajmij się Aimee. Proszę. 
- Oczywiście. - chociaż ona właśnie mnie rzuciła, ja wciąż chciałem Aimee. Traktowałem ją jak swoją, a teraz Avery właśnie oddawała mi w pełni opiekę nad dziewczynką, gdyby trzeba było podpisałbym te dokumenty. To było szalone, tak jakby rzucając mnie, tym samym odrzucała swoją córkę. 
- Pocałuj mnie. Ostatni raz, proszę, pocałuj mnie. - poprosiłem. Potrząsnęła głową, płacząc jeszcze mocniej. 
- Nie mogę. - ból w jej głosie i widok oczu były nie do zniesienia. 
- Coś naprawdę się dzieje. - potrząsnąłem głową, wycierając rękawem czerowne oczy. - Wiem, że coś jest nie tak. Cokolwiek to jest, pomogę ci. Ale wiem, że mnie kochasz. Wiem, że mnie kochasz, to oczywiste. 
- J-ja, nie. - wydukała, nie patrząc mi w oczy. Ująłem jej twarz obiema rękoma i zmusiłem, by na mnie popatrzyła, jej podbródek przeraźliwie się trząsł. 
- Popatrz mi w oczy i powiedz, że mnie nie kochasz. - wymusiłem. Rozpłakała się na dobre, ramiona trzęsły, a ja czułem się okropnie. Czułem się okropnie, ale musiałem wiedzieć. 
- Nie kocham cię. 

Kłamała. 
Byłem pewny, że kłamała. Widziałem to w jej oczach i w sposobie w jakim do mnie mówiła, że kłamała. Ale słuchałem jak wyjaśniała, że Sam zawiezie ją na lotnisko i się nie wtrącałem. Powtarzała mi tylko, by zaopiekować się Aimee, a przecież ona ją tak kochała i zawsze będzie, po czym odeszła. 
- Niall! - zawołał Zayn, pukając do drzwi mojej sypialni. - Ni- oh, stary. Wszystko dobrze? - jego oczy się rozszerzyły, gdy zobaczył moją zapuchniętą twarz. 
- Nie. - potrząsnąłem głową, płacząc bardziej niż jakikolwiek facet kiedykolwiek powinien, ale w tej chwili miałem to w nosie. - Odeszła ode mnie. Nie ma jej. Avery mnie nie chce. 
Zayn zmarszczył brwi i usiadł obok mnie na łóżku. Cieszyłem się, że go interesuję, ale aktualnie byłem wrakiem i nie miałem ochoty na rozmowy z kimkolwiek. 
- Co powiedziała? - spytał, biorąc poduszkę i opierając się o wezgłówek. 
- Powiedziała, że wykorzystała mnie dla pieniędzy. Później zaczęła mnie prosić, żebym zatrzymał przy sobie Aimee i starała mi się wmówić, że jej nie chce. Znam Avery, wiem że nie zostawiłaby swojej córki. Za bardzo ją kocha, żeby tak po prostu wstać i ją zostawić. - potrząsnąłem głową. 
- To... - powiedział Zayn, zacinając się. - Naprawdę popieprzone. I mam na myśli, że to brzmi naprawdę poważnie. Czy to wszystko co ci powiedziała? 
- Powiedziała coś, że papier toaletowy jest silniejszy niż nasz związek. Kto tak mówi? - westchnąłem, pocierając oko. - Powtarzała to o papierze i wyszła. Powiedziała, że Sam odwiezie ją na lotnisko. 
- Dziwne, stary. Może powinieneś pogadać z Samem, zobaczyć co on powie. Nie wiem co bym zrobił, gdyby Perrie zrobiłaby mi to kiedykolwiek. Znam ją, wiem że nigdy, by mnie w taki sposób nie skrzywdziła. Kocha mnie. - podkreślił. - I wiem, że Avery ciebie też kocha. Rozwiążemy to, okay? 
Pokiwałem głową i przytuliłem go niezręcznie bokiem. Uśmiechnął się i wręczył mi pudełko chusteczek, które wziąłem. Byłem wrakiem, tyle można było powiedzieć. 
- Wiem, że to może być za szybko, ale teraz nie możesz się poddać. - powiedział. - Skup się na Aimee, zajmij się nią tak jak powiedziała Avery. Dojdziemy o co w tym wszystkim chodzi, ale przynajmniej teraz, nie możesz siedzieć tak po prostu. Bądź pozytywny, chociaż wtedy, gdy się nią zajmujesz. 
Kiwnąłem, wiedząc że ma całkowitą rację. Wstałem z łóżka, ochlapałem twarz zimną wodą i poszedłem za nim do salonu. Był wieczór, co oznaczało, że każdy normalnie spędza ten czas nad basenem. 
- Tatuś! - usłyszałem cienki głosik Aimee, który wysłał przez moje ciało coś na kształt elektrowstrząsu. Nawet jej głos brzmiał jak ten Avery. - Wszyscy mnie zostawili! - wydęła wargi. 
Cudownie, pierwszy dzień, kiedy jestem z nią sam i już zostawiłem ją samą. 
- Przepraszam, kochanie. - powiedziałem, podnosząc ją do góry. - Posłuchaj, musimy pogadać. Twoja mama wyjechała na chwilę, okay? Pojechała odwiedzić swoich przyjaciół i nie będzie jej jakiś czas. Okay? 
- Dlaczego? - dziewczynka zmarszczyła brwi. 
- Bo stęskniła się za swoimi przyjaciółmi w domu. Nie martw się, ona wróci. 
Czy to źle, że kłamałem w taki sposób trzylatce? 
- Nie pocałowała mnie na dobranoc. - skrzywiła się, a jej ramiona opadły. Miałem ochotę się wtedy rozpłakać, ale się wstrzymałem. Wiem, że zdarzają się rozstania, może Avery było w pewien sposób ciężko? Kto wie. 
- Co chcesz robić, księżniczko? - spytałem ją, próbując nie myśleć o tym. 
- Chcę wuja Hally'ego. Nauczył mnie jak skakać do basenu! - powiedziała entuzjastycznie. Powinienem oczekiwać od niej, że nie będzie robiła z tego wielkiego problemu, miała uwagę złotej rybki. 
- Uh, okay, możesz iść i przebrać się w strój kąpielowy? - zapytałem ją, drapiąc się po karku. Zmarszczyła brwi i przycisnęła swoją rękę do mojego czerwonego policzka, po czym przejechała po nim delikatnie. 
- Płakałeś. - powiedziała Aimee. - Czy to dlatego, że mama pojechała zobaczyć się ze swoimi przyjaciółmi?  
- Taa, po prostu za nią tęsknię. - przyznałem, rumieniąc się przed trzylatką. - Jest okay, ona wróci. - skłamałem, a w oczach zebrały mi się łzy. Aimee uśmiechnęła się i pokiwała głową, całując mnie w nos. 
- Mamusia wróci niedługo. - zapewniła mnie słodko. Czułem się dość dziwnie, że to ona była tą, która mnie wspierała. Sądziłem, że będzie płakać, gdy dowie się, że jej mama wyjechała, chociaż skłamałem jej, mówiąc że to tylko tydzień. - Mogę cię przytulać dopóki nie wróci! 
- Możesz spać z tatą w dużym łóżku, jeśli chcesz. - odparłem. - Dopóki mama nie wróci ty, ja i Timmy możemy sobie zrobić wielką imprezę piżamową. Jak to brzmi? 
- Dobrze. - kiwnęła dziewczynka. - Pójdę założyć swój strój. - rzuciła się na korytarz i pobiegła do sypialni, i tak szybko jak wybiegła, opadłem na podłogę i zapłakałem. Czułem się strasznie źle, że ją okłamałem, ale musiałem. 
Dlaczego Avery to zrobiła? Tyle razem przeszliśmy, dlaczego chciała to ot tak rzucić? Powiedziała, że wykorzystała mnie dla pieniędzy i widziałem, że to było kłamstwo, bo wyraźnie widziałem poczucie winy na jej twarzy, które znałem aż za dobrze z tych razów, gdy kiedykolwiek chciałem jej coś kupić. 
To było frustrujące. Chciałem z nią jakoś porozmawiać, skontaktować, ale Sam już ją zabrał na lotnisko. Chciałem się z nią skonfrontować i powiedzieć, że wiem, że coś jest nie tak, ale nie było mowy, że się z nią skontaktuję. Może Sam wiedział, ale aktualnie go nie było. Wyjechali godzinę temu, a lotnisko było przynajmniej godzinę drogi stąd. 
- Gotowa! - powiedziała Aimee i zaskakująco, miała dobrze nałożony strój. Uśmiechnąłem się i wziąłem ją na ręce, biorąc po drodze ręcznik, żeby ją wytrzeć, po czym poszedłem na górę, gdzie byli wszyscy. - Mogę ci pokazać jak skaczę! - zaklaskała dziewczynka. - Hally powiedział, że jestem dobra w skakaniu! 
- Założę się, że jesteś w tym najlepsza, Aims. - zaśmiałem się, idąc korytarzem, prowadzącym na basen. 
Kiedy tam wszedłem, oczy wszystkich były na mnie. Zayn od razu tu przyszed, co znaczyło, że powiedział już wszystkim co się stało. Nie było co do tego wątpliwości, bo wszyscy spojrzeli na mnie smutnym wzrokiem. Byłem pewny, że wciąż wyglądam jak zmiętoszony worek ziemniaków, a moje oczy i policzki są czerwone. 
- Hej, Niall - powiedział Louis, posyłając mi ciepły uśmiech. Reszta próbowała wrócić do pływania lub zwykłych pogaduszek, bo nie chcieli, żebym się źle czuł. Odwzajemniłem uśmiech i postawiłem Aimee na nogi. Pobiegła do Harry'ego i bez wahania wskoczyła do wody. Kąciki ust od razu poszły mi w górę, po czym poszedłem za Louisem do jacuzzi. 
- Zgaduję, że wszyscy już wiedzą - powiedziałem, gdy przyzwyczaiłem się już do gorącej wody. 
- Przykro mi z tego powodu, stary - powiedział szczerze Louis. - Wszyscy wiedzą, że wyjechała. Strasznie mi przykro. 
- Mi też - zaśmiałem się gorzko. - Po prostu chcę odpowiedzi. Chcę wiedzieć dlaczego
- Wyjaśniła ci to w jakikolwiek sposób? - spytał Louis, unosząc brwi. 
- Jedyne co mi powiedziała to to, że nie kochała mnie, ani nie chciała nigdy Aimee i że wykorzystała mnie jedynie dla pieniędzy. Wiem, że kłamała, ja to zwyczajnie wiem. Kłamała, a ja nie mam pojęcia dlaczego - potarłem sfrustrowany swoje skronie. - Potrzebuję się napić. 
- Może po tym jak Aimee pójdzie spać. Wyglądasz jakbyś musiał - powiedział, przypatrując mi się uważnie. - Co powiedziałeś Aimee? 
- Myśli, że Ave- - zesztywniałem, gdy wymawiając jej imię przez moje ciało przeszedł bolesny prąd. - Myśli, że Avery wyjechała na tydzień do swoich przyjaciół. Nie wiem co robić, Louis. Jak mam powiedzieć małej dziewczynce, że jej mama jej nie chce? 
- Nie musisz - powiedział. - Bo znam Avery i wiem, że ona nigdy by tak nie zrobiła. Musi dziać się coś poważniejszego. Zayn zgodził się ze mną, gdy ze sobą rozmawialiśmy - pokiwałem głową, zamykając oczy. - Mam nadzieję, że Sam niedługo wróci i będziemy mogli z nim porozmawiać - powiedziałem po chwili, a kiedy podniosłem powieki zobaczyłem Louisa, który dziwnie na mnie patrzył. 
- Co masz na myśli? On tutaj jest przez cały czas, Niall - powiedział Louis, wskazując na leżaki nad basenem. To dlatego musiałem go nie zauważyć. 
- Ale Avery powiedziała, że Sam zabiera ją na lotnisko - przerwałem, mając wrażenie, że coś tu naprawdę nie pasuje. 
Nagle wstałem na nogi i pobiegłem do Sama. Ściekała ze mnie woda, ale nie obeszło mnie to zbyt mocno. 
- Czy już zabrałeś Avery na lotnisko? - spytałem go. - Powiedziała mi, że zabierasz ją na lotnisko. 
Odwrócił się do mnie, zsunął na nos okulary i popatrzył na mnie zdziwiony.
- O czym ty mówisz? - spytał, marszcząc brwi. - Dlaczego miałbym zabierać ją na lotnisko? 
- Avery zostawiła mnie jakąś godzinę temu, powiedziała, że mnie nie kocha. Zostawiła mnie, a ty rzekomo miałeś ją zabrać na lotnisko - powiedziałem i wyczułem, że moje ręce się trzęsą. 
Sam usiadł i było wyraźnie widać, że jest zaniepokojony. 
- Niall, nie mam pojęcia o jej wyjeździe. Nie powinna opuszczać hotelu, a teraz wylatuje?! - na twarzy miał wymalowany terror. - Musimy się dowiedzieć o co chodzi - pokiwałem, próbując z całych sił nie zacząć panikować. 
- Co teraz zrobimy? Jak mam ją znaleźć? - spytałem. 
- Nie mam pojęcia - Sam potrząsnął głową. - Jest bardzo, bardzo, bardzo źle. Jeśli Jake lub Kate się do niej dobrali, to... Czy Aimee wie? 
- Nie - potrząsnąłem głową. - Proszę, musimy ją znaleźć! - błagałem go. - Wiem, że coś się dzieje. Powiedziała, że nie chce ani mnie, ani Aimee, a potem, że wykorzystała mnie dla pieniędzy. Wiem, że kłamała, musimy to rozwiązać i dowiedzieć co się dokładnie stało. 
Skinął głową, stając na palcach. 
- Biorę Marcusa i Olliego, ty idziesz ze mną - zarządził Sam. - Harry! Zajmij się Aimee! - krzyknął do niego. Odwróciłem się i zobaczyłem, że nasza grupa pływa przy brzegu, a jedynie Lou jest w jacuzzi. 
Starałem się nie wywrócić na schodach idąc za Samem, który wołał swoich współpracowników. Podłoga była mokra, bo ja się nie wytarłem. Musiałem znaleźć Avery i wyciągnąć ją z tego. Tylko dlaczego powiedziała mi to wszystko tak nagle? 
- Tak? - w oddali usłyszałem głos Olliego. 
- Chodzi o Avery, zniknęła - powiedział Sam. - Wiesz cokolwiek? - Ollie tylko podrapał się po swojej łysej głowie. 
- Nie - zaprzeczył. - Ale wiem, że moja broń zniknęła. Szukałem jej dosłownie wszędzie i nie ma jej. Powinna być dokładnie tam, gdzie ją zostawiłem, na szafce w mojej garderobie. 
- To jest... - Sam potrząsnął głową, usiłując zebrać wszelkie dostępne mu informacje. 
- Jest jeszcze coś - powiedział Ollie. - Kiedy mnie zawołałeś, właśnie wróciłem ze sklepu. Wychodząc z samochodu zobaczyłem coś... dziwnego. 
- Co to było? - spytałem. 
- Zniknął samochód Marcusa.

6 komentarzy:

  1. O matko nareszcie jest coś mnie naszło I weszłam na dwojego bloga a tu taka niespodzianka. Mam nadzieje że znajdą Every, a Niall wszystkiego się domyśli. Rozdział genialny

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg w końcu nowy.
    Mam nadzieje, ze Avery nic się nie stanie i Niall będzie jej szukał

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. SPAM
    Hejo! Zapraszam do siebie: https://thatsmyjam-hyeri.blogspot.com/. Dopiero zaczynam, ale uważam, że warto zajrzeć, jeżeli ma się jakikolwiek związek z kpopem, a nawet jeżeli nie to na pewno znajdziesz coś dla siebie. Blog jest wielofunkcyjny i dlatego potrzebuję na początku odrobinki wsparcia. Wystarczy, że poświęcisz kilka minut na zapoznanie się z pierwszym postem i napiszesz kilka słów odpowiadając na moje pytania, a ogromnie mi pomożesz. Z góry dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy kolejny rozdział? Świetnie tłumaczysz, a historia bardzo mnie zaciekawiła. Znalazłam twojego bloga dzisiaj i już przeczytałam wszystkie rozdziały. Kiedy znowu coś wstawisz? Nie mogę się doczekać!
    Emily

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy następny rozdział ???

    OdpowiedzUsuń